Amber Gold: "Gowin był odpowiedzialny za wymiar sprawiedliwości"

Sejmowa Komisja Śledcza ds. Amber Gold przesłucha dziś Jarosława Gowina. Swoje zeznania wicepremier i minister szkolnictwa wyższego ma złożyć w Sejmie o godzinie 11.30.

Jak tłumaczy przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS), jej członkowie będą pytali o działania Gowina w czasie wybuchu afery Amber Gold, kiedy pełnił funkcję ministra sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska.

Reklama

"Na pewno będziemy pytać o jego reakcję po tym jak dowiedział się o sprawie, czy jak wyglądała wiedza rządu w tym zakresie" - mówiła Wassermann.

Przewodnicząca komisji dodaje, że posłowie będą chcieli też ustalić zakres kompetencji Gowina i możliwości wpłynięcia na sprawę Amber Gold. W tamtym okresie funkcja prokuratura generalnego i ministra sprawiedliwości była sprawowana oddzielnie, przez różne osoby.

Członek komisji Witold Zembaczyński z Nowoczesnej mówi, że będzie chciał zapytać się o szczegóły "białej księgi", czyli analizy działań jakie organy publiczne wykonały w stosunku do spółki Amber Gold.

"Był odpowiedzialny za wymiar sprawiedliwości stąd szereg pytań na pewno będzie postawionych" - mówił Zembaczyński.

Po wybuchu afery Amber Gold Gowin, we wrześniu 2012 roku, zarządził lustrację nadzoru w Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Kontrolę prowadzili wówczas wizytatorzy z Sądu Apelacyjnego w Poznaniu.

Podjął również decyzję o odwołaniu ze stanowiska prezesa gdańskiego sądu Ryszarda Milewskiego. Bezpośrednim powodem tej decyzji była publikacja nagrania rozmowy telefonicznej z rzekomym pracownikiem kancelarii premiera, na którym szef Sądu Okręgowego w Gdańsku wyraził między innymi gotowość do ustalenia dogodnego terminu posiedzenia aresztowego ws. prezesa Amber Gold Marcina P.

Gowin funkcję ministra sprawiedliwości pełnił od listopada 2011 roku do maja 2013.

Celem Sejmowej Komisji Śledczej jest zbadanie prawidłowości i legalności działań organów i instytucji publicznych wobec podmiotów wchodzących w skład Grupy Amber Gold.

Spółka Amber Gold powstała w 2009 roku, jej siedziba znajdowała się w Gdańsku. Firma miała inwestować pieniądze klientów w metale szlachetne, takie jak złoto, czy platyna. Oferowała lokaty, których oprocentowanie było wyższe od bankowych. W sierpniu 2012 roku ogłosiła likwidację i oszukała prawie 19 tysięcy osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje