Amber Gold: We wtorek przesłuchania prokuratorów

We wtorek sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold przesłucha kolejnych prokuratorów. Przed komisją staną prokurator ówczesnej Prokuratury Generalnej Jacek Radoniewicz oraz Małgorzata Syguła, z gdańskiej Prokuratury Okręgowej.

Wtorkowe przesłuchania rozpoczną się o godz. 10, a pierwszy przed komisją śledczą ma stanąć prok. Radoniewicz, który pełnił funkcję rzecznika dyscyplinarnego Prokuratury Generalnej. Obecnie jest on prokuratorem Prokuratury Krajowej.

Reklama

Prok. Radoniewicz nadzorował z ramienia Prokuratury Generalnej postępowania dyscyplinarne prowadzone przez Prokuraturę Apelacyjną w Gdańsku wobec gdańskich prokuratorów zajmujących się sprawą Amber Gold.

Gdy latem 2012 r. wybuchła sprawa Amber Gold, ówczesny prokurator generalny Andrzej Seremet ogłosił, że wystąpi z wnioskami o dyscyplinarki dla prokuratorów opieszale prowadzących i nadzorujących postępowanie dotyczące sprawy. Chodziło głównie o Prokuraturę Rejonową Gdańsk-Wrzeszcz, która zajmowała się sprawą Amber Gold od końca 2009 r. - po złożeniu doniesienia przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Ostatecznie przeprowadzono postępowania wyjaśniające wobec 5 prokuratorów: 3 z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz oraz wobec jednego z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku i jednego Prokuratury Gdańsk-Oliwa (która zajmowała się jedną ze spraw Marcina P. jeszcze przed założeniem przez niego firmy Amber Gold). Prokuratorzy, jak podawały media, zostali przed sądem dyscyplinarnym oczyszczeni z zarzutów.

Sformułowanie "mocno nieszczęśliwe"

We wtorek po południu ma odbyć się z kolei przesłuchanie prok. Małgorzaty Syguły, ówczesnej naczelnik wydziału postępowania przygotowawczego w gdańskiej prokuraturze okręgowej. Była ona bezpośrednią przełożona prok. Hanny Borkowskiej z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, która z kolei nadzorowała prace prokuratury rejonowej z Wrzeszcza.

Podczas poprzedniego posiedzenia komisji śledczej jej przewodnicząca Małgorzata Wassermann (PiS) pytała prok. Borkowską, kto pod koniec 2011 r. nakazał jej analizę akt Amber Gold. "Wydaje mi się, że bezpośrednio pozyskać te akta kazała mi naczelnik wydziału Małgorzata Syguła" - odparła Borkowska. Joanna Kopcińska (PiS) dopytywała natomiast, kto polecił objąć tę sprawę nadzorem. "Nikt. Nie było polecenia objęcia tej sprawy nadzorem" - powiedziała prok. Borkowska.

W listopadzie 2011 r. do Prokuratury Generalnej trafiło pismo szefa KNF z krytycznymi uwagami pod adresem postępowania Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz ws. Amber Gold - chodziło m.in. o zawieszenie tego postępowania na początku 2011 r. Za pośrednictwem gdańskiej prokuratury apelacyjnej trafiło ono pod koniec 2011 r. do gdańskiej prokuratury okręgowej.

Powstała wówczas w prokuraturze okręgowej odpowiedź na uwagi szefa KNF pochodzi z 5 stycznia 2012 r. - projekt tego pisma przygotowała prok. Borkowska. W piśmie tym było przyznanie, że zawieszenie postępowania w prokuraturze rejonowej było niezasadne oraz, że pismo w tej sprawie zostało skierowane do prokuratury we Wrzeszczu; było też stwierdzenie, że po podjęciu postępowania zostanie ono objęte nadzorem przez prokuraturę okręgową.

Jednak, jak wynika informacji przedstawianych na posiedzeniach komisji śledczej, pismo prokuratury okręgowej w sprawie wznowienia postępowania trafiło do prokuratury rejonowej dopiero w kwietniu 2012 r., a wznowione wówczas postępowanie nie było objęte nadzorem. Ostatecznie w czerwcu 2012 r. postępowanie ws. Amber Gold zostało przez prokuraturę okręgową przejęte.

 Prok. Borkowska pytana przed komisją śledczą, czy miała świadomość, że w piśmie z 5 stycznia jest nieprawdziwa informacja o tym, że pismo do prokuratury rejonowej zostało już skierowane, odpowiedziała, że znalazło się tam sformułowanie "mocno nieszczęśliwe" i że powinno być tam sformułowanie w czasie przyszłym, że pismo to zostanie wysłane.

Na pytanie dlaczego wprowadziła w błąd swego ówczesnego szefa, prok. Dariusza Różyckiego, który przygotowaną przez nią odpowiedź na pismo KNF podpisał jako ówczesny prokurator okręgowy i przesłał dalej stwierdziła: "Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Jak powiedziałam, jest to sformułowanie mocno nieszczęśliwe. Na tamten czas, kiedy przygotowywałam to pismo, to zdanie nie powinno było tak brzmieć".

Blisko 19 tysięcy oszukanych

Amber Gold - firma powstała na początku 2009 r. - miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich.

Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. Jesienią 2012 r. śledztwo przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która w czerwcu 2015 r. sporządziła akt oskarżenia ws. Amber Gold.

Według łódzkich śledczych, Marcin P. i jego żona oszukali w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. Marcin P. został oskarżony o cztery przestępstwa, a Katarzyna P. o 10. Grożą im kary do 15 lat więzienia. Proces Marcina P. i jego żony trwa od 21 marca przed gdańskim Sądem Okręgowym.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje