Pierwsze posiedzenie komisji śledczej ds. Amber Gold. Co ustalono?

Dziś odbyło się pierwsze merytoryczne posiedzenie komisji śledczej ds. Amber Gold. - Zgodziliśmy się co do tego, że zwrócimy się do instytucji o przesłanie dokumentów dotyczących tej sprawy. Będziemy starali się w maksymalnie jawny sposób prowadzić obrady komisji - powiedziała Małgorzata Wassermann po posiedzeniu, relacjonując przebieg obrad. Na pytanie dziennikarza, czy członkowie komisji wierzą w to, że uda się przygotować jeden raport, Wassermann odpowiedziała: "Jesteśmy pełni wiary".

Ustalono, że komisja będzie współpracować z 11 doradcami, ale "lista nie jest zamknięta" - poinformowała Wassermann. Następne posiedzenie odbędzie się w przyszłą środę o godz. 11. 

- Atmosfera była bardzo dobra. Mam nadzieję, że tak będzie w przyszłości - powiedziała pytana o przebieg pierwszego posiedzenia.

Reklama

Wassermann zaznaczyła, że komisja powinna zacząć prace od zapoznania się ustaleniami prokuratury.

- Jestem zmęczona pytaniami o Donalda Tuska. Nie przewidujemy w najbliższym czasie przesłuchania. Dzisiaj nie było na ten temat dyskusji - powiedziała szefowa komisji.

Krzysztof Brejza z PO poinformował, że wyznaczono cele na najbliższe tygodnie. - Nie zyskał poparcia wniosek o zakończenie prac w ciągu czterech miesięcy - dodał. 

Odnosząc się do pytań o jawność obrad, Wassermann powiedziała, że niektóre dokumenty będą objęte klauzulami. Dodała, że w ciągu czterech miesięcy nie jest możliwe przeanalizowanie całego materiału. 

- Stenogram będzie udostępniony - doprecyzował poseł PiS Marek Suski. - Plan posła Brejzy był planem na szybkie schowanie pod dywan tej afery - ocenił Suski.

"Widać, że między posłami PiS a PO iskrzy"

- Mimo posiedzenia za zamkniętymi drzwiami, widać, że iskrzy między posłami PiS a PO - powiedział członek komisji z Nowoczesnej Witold Zembaczyński. 

Brejza zareagował, że Nowoczesna poparła PiS ws. niewpuszczenia dziennikarzy na dzisiejsze posiedzenie. - Sami państwo widzicie, ze decyzja była słuszna. To była fajna, dwugodzinna prawie dyskusja - wtrąciła Wassermann.

Na pytanie, kiedy będą przesłuchiwane pierwsze osoby, Wassermann odpowiedziała, że to zależy od tego, ile wpłynie akt.

Przewodnicząca przypomniała, że komisja nie ma ograniczenia czasowego. - Moje doświadczenie zawodowe mówi o czasie ok. dwóch lat. Bądźmy realistami, przy tej ilości osób i dokumentów nie jest to w inny sposób możliwe - powiedziała. 

Na posiedzeniu komisji nieobecna była Andżelika Możdżanowska. Wassermann poinformowała, że przedstawicielka PSL jest z nią w stałym kontakcie, złożyła plan na piśmie, i wypełniła wszystkie swoje obowiązki.

- Zapewniam, że każdy z nas będzie miał z tą sprawą do czynienia codziennie po 10 godzin - mówiła Wassermann o żmudnych przygotowaniach do posiedzeń komisji. 

Wassermann została upoważniona przez komisję do kontaktu z sądem w Gdańsku, który prowadzi postępowanie ws. Amber Gold.

Oczekiwania członków komisji

"Na pierwszym posiedzeniu będę przekonywała posłów, żebyśmy zwrócili się do wszystkich instytucji wymienionych w uchwale o powołaniu komisji śledczej, żeby wysłały wszystkie dokumenty, jakie mają w tej sprawie. Spodziewamy się, że będzie tego bardzo, bardzo dużo. Samych postępowań karnych i okołokarnych toczyło się kilkanaście, o ile nie kilkadziesiąt. Zobaczymy, jak szybko instytucje, ministerstwa czy prokuratura będą wysyłać dokumenty" - mówiła przed posiedzeniem szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS).   

Krzysztof Brejza (PO) zapowiedział, że podczas środowego posiedzenia komisji zgłosi plan "sprawnego, szybkiego i przejrzystego procedowania". Jak mówił PAP, choć komisja jest powołana od lipca, to jej prezydium przed wakacjami nie wystąpiło o potrzebne dokumenty. "Widać, że chyba komuś zależy, aby komisja pracowała w ociężały sposób. A to jest komisja, która może rozpoznać sprawę w trzy-cztery miesiące" - podkreślił polityk PO.

Wiceszef komisji Paweł Grabowski (Kukiz'15) chciałby - jak mówił PAP - być "głosem rozsądku" i reprezentantem całej opozycji prezydium Komisji. Jego zdaniem, komisja powinna przede wszystkim sformułować wnioski legislacyjne w zakresie nadzoru państwa nad rynkiem finansowym. "Nad tym trzeba popracować (...) na pewno komisja będzie się też przyglądała postępowaniu prokuratury. Mam nadzieję, że praca komisji to nie będzie awantura z argumentami ad personam" - zaznaczył poseł Kukiz'15.     

Powołanie komisji śledczej

Komisja śledcza powstała pod koniec lipca i wtedy też wybrano jej skład. Szefową została Wassermann, a jej zastępcami - Grabowski i Marek Suski (PiS). W komisji będą pracować ponadto: Brejza, Witold Zembaczyński (Nowoczesna), Andżelika Możdżanowska (PSL) oraz posłowie PiS: Joanna Kopcińska, Jarosław Krajewski i Stanisław Pięta.     

Komisja ma zbadać i ocenić prawidłowość i legalność działań podejmowanych wobec Amber Gold przez: rząd, w szczególności ministrów finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych. Zbadać ma też działania, jakie podejmowali w sprawie spółki: prezes UOKiK, Generalny Inspektor Informacji Finansowej, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a także prokuratura oraz organy powołane do ścigania przestępstw, w szczególności szefowie ABW i CBA oraz Komendant Główny Policji i podlegli im funkcjonariusze publiczni. Komisja śledcza ma także zbadać działania podejmowane ws. Amber Gold przez Komisję Nadzoru Finansowego.     

Afera Amber Gold

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. KNF złożyła doniesienie do prokuratury, która po miesiącu odmówiła wszczęcia śledztwa, nie dopatrując się w działalności firmy znamion przestępstwa.     

13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. Od 21 marca przed gdańskim sądem trwa proces b. prezesa Amber Gold Marcina P. i jego żony Katarzyny P. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje