PO i Nowoczesna: Przestępstwo podczas obrad komisji ds. Amber Gold?

Posłowie PO i Nowoczesnej złożyli w środę zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa podczas środowego posiedzenia komisji śledczej ds. Amber Gold. Przez chwilę, z powodów technicznych, słychać było niezmieniony głos zeznającej funkcjonariuszki operacyjnej ABW. Według Witolda Zembaczyńskiego (N), mogło dojść m.in. do "pogwałcenia ustawy o ABW, która daje anonimowość swoim agentom".

Nie doszło do ujawnienia tożsamości byłej funkcjonariuszki Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego podczas posiedzenia sejmowej komisji do spraw Amber Gold. Jak dowiedzieli się reporterzy RMF FM, szef ABW wysłał w tej sprawie specjalnej pismo, które trafiło do wszystkich członków komisji.

Reklama

W piśmie szef Agencji Piotr Pogonowski zapewnia, że ABW nie potwierdza, żeby podczas przesłuchania komisji doszło do ujawnienia danych, które by umożliwiły identyfikację byłej agentki. I zapewnia przewodniczącą Małgorzatę Wasserman, że ABW chętnie udzieli pomocy technicznej Kancelarii Sejmu przy kolejnych przesłuchaniach prowadzonych przez komisję do spraw Amber Gold.

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/news-szef-abw-o-przesluchaniu-b-agentki-przed-komisja-amber-gold-,nId,2559748#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Podczas środowego przesłuchania funkcjonariusza Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przez komisję śledczą ds. Amber Gold, z powodu problemów technicznych słychać było przez chwilę głos świadka bez zniekształcenia. Interweniował pełnomocnik przesłuchiwanego funkcjonariusza, który zwrócił uwagę, że doszło do częściowego ujawnienia wizerunku i złożył wniosek o przesłuchanie zamknięte.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) podkreśliła, że bardzo jej zależy na przesłuchaniu tego świadka w trybie jawnym. Po dyskusji komisja zdecydowała się odłożyć dalsze przesłuchania i zwrócić się do ABW o wyjaśnienia całej sytuacji. Jak zaznaczyła Wassermann, to ABW odpowiada za techniczną stronę anonimizacji świadków.

"Ja liczę na to, że szef ABW potraktuje tę sprawę bardzo poważnie: od zwykłej pomyłki przez to że ktoś może tu zadziałał celowo- mówiła dziennikarzowi RMF FM.

Wasserman nie mówiła wprost o sabotażu, ale zasugerowała, że komuś może zależeć, by agenci ABW zeznawali w trybie tajnym, bo wtedy ich zeznania nie ujrzą światła dziennego. "Żeby przypadkiem nie był zastosowany wybieg stosowany do tego, żeby mogli uniknąć składania jawnych zeznań - powiedziała w rozmowie z RMF. 

Komisja ma się też zwrócić do Biura Analiz Sejmowych o opinię prawną na temat tego, czy doszło do częściowego ujawnienia wizerunku świadka. Jak podkreśliła Wassermann, kolejny termin przesłuchań, który wchodzi w rachubę to 9 kwietnia.

Opozycja składa zawiadomienie do prokuratury

Na konferencji prasowej w Sejmie posłowie komisji Witold Zembaczyński (Nowoczesna) wraz z Krzysztofem Brejzą (PO) poinformowali, że w związku z wydarzeniem, do którego doszło podczas posiedzenia komisji, złożyli zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. "Chodzi o przestępstwo złamania prawa, pogwałcenia ustawy o ABW, która daje anonimowość swoim agentom; o popełnienie przestępstwa niewłaściwego technicznego poprowadzenia tego przesłuchania przez agentów ABW" - podkreślił Zembaczyński. Według niego trzeba wyjaśnić, "kto również z ramienia komisji śledczej ponosi odpowiedzialność za tę sytuację".

"Nie może być tak, że dla celów politycznych, kiedy dochodzi do ujawnienia ważnego, z punktu widzenia interesu państwa, chronionego wizerunku funkcjonariusza ABW, PiS na ślepo dąży dalej do przesłuchania, tylko po to, żeby osiągnąć polityczne cele" - zaznaczył poseł Nowoczesnej. Jego zdaniem, gdyby nie jego wniosek o przerwanie obrad komisji, trwałaby ona dalej. "Do tego dążył PiS" - podkreślił.

Brejza dodał, że został złożony także wniosek o analizę do Biura Analiz Sejmowych oraz do ekspertów prawnych. Podkreślił, że sprawa wymaga wyjaśnienia, ponieważ wizerunek "doświadczonej funkcjonariuszki, której dorobek zawodowy powinien być wykorzystany w przyszłości" został zdekonspirowany.

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje