Świadek: Nie było zakazu zajmowania się wątkiem Michała Tuska

Nie formułowałem w stosunku do żadnego z funkcjonariuszy ABW zakazu zajmowania się wątkiem Michała Tuska w sprawie Amber Gold. Ta sprawa miała być wyłączona do odrębnego śledztwa - zeznał przed komisją śledczą były szef gdańskiej delegatury ABW Adam Gruszka.

Gruszka był pytany przez Jarosława Krajewskiego (PiS) o zeznania funkcjonariuszy ABW, którzy wskazywali, że mieli zajmować się głównym wątkiem sprawy Amber Gold, a nie wątkami pobocznymi pod groźbą zarzutów o utrudnianie śledztwa. Krajewski pytał świadka, czy to on wydał zakaz badania pobocznych wątków.

Reklama

"Nie, o tym dowiedziałem się dopiero z przesłuchania, o takim zakazie" - odpowiedział świadek. 

Gruszka zaznaczył jednak, że "rolą dyrektora delegatury ABW jest ściąganie funkcjonariuszy, którzy bujają w obłokach, na ziemię".

"I to często realizowałem, ponieważ jeżeli ktoś niekiedy zabiera się za rzeczy, które chciałby realizować, a informacja staje się mało wiarygodna, to niestety na takie działania oczywiście pozwolić nie można, kiedy wcześniej trzeba zrealizować inne czynności" - powiedział świadek.

Nie zgodził się z oceną Krajewskiego, że to on "hamował oczekiwania funkcjonariuszy operacyjnych, żeby zajmować się również innymi wątkami, które nie zostały zlecone przez prokuraturę".

Następnie Krajewski pytał o zatrudnienie Michała Tuska w liniach lotniczych zależnych od Amber Gold. Gruszka zeznał, że w sierpniu 2012 r. dowiedział się, że Michał Tusk współpracuje z Marcinem P. Zaznaczył, że od 11 lipca do 9 sierpnia nie był w delegaturze, ponieważ przebywał w szpitalu.

Poseł PiS pytał świadka, jakie czynności zlecił, gdy dowiedział się, że syn ówczesnego premiera współpracował z twórcą Amber Gold oraz z kim ze swoich przełożonych rozmawiał na ten temat.

"Z przełożonymi na ten temat nie rozmawiałem" - odpowiedział świadek. Dopytywany, czy nigdy nie rozmawiał na temat Michała Tuska z ówczesnym szefem ABW Krzysztofem Bondarykiem, zapewnił, że "nie".

Gruszka powiedział, że nie wierzył w sytuację, że "odpowiedzialny" prezes lotniska w Gdańsku Tomasz Kloskowski, pchnie Michała Tuska w objęcia takiego człowieka jak Marcin P.

"Michał Tusk jest w tej sprawie ofiarą"

"Uważam, że pan Michał Tusk w tej sprawie jest podobnie ofiarą, jak wiele innych osób" - powiedział świadek.

Krajewski zapytał go, jakie czynności zlecił, żeby ustalić, choćby poprzez działania operacyjne, do czego Marcinowi P. był potrzebny syn ówczesnego premiera. "Takich działań nie zlecałem" - powiedział Gruszka.

"Te czynności miały być wykonane w ramach wyłączonych materiałów do odrębnego śledztwa, na ten temat prowadziliśmy rozmowy z prokuratorem (Dariuszem) Różyckim" - powiedział świadek. Różycki był szefem gdańskiej prokuratury okręgowej.

"Nie formułowałem w stosunku do żadnego z funkcjonariuszy zakazu zajmowania się wątkiem Michała Tuska" - zapewnił świadek.

"Informacja była znana przełożonym"

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała, czy ABW zweryfikowała, kto stał za zatrudnieniem Michała Tuska i czy ewentualnie Marcin P. lub grupa osób wokół niego nie będzie próbowała wpływać na Michała Tuska, szantażować go i tym samym stwarzać pewne zagrożenie dla ówczesnego premiera.

"Takich daleko idących wniosków nie wysnuliśmy (...). Osoba syna premiera, która jest osobą dorosłą, która ma wykształcenie wyższe, która jest dziennikarzem, to nie jest osoba, którą prowadzi się za rękę, ta osoba żyje i działa na własny rachunek. Nie znam żadnego aktu prawnego, który nakłada na ABW ochronę dorosłych dzieci osób publicznych" - mówił Gruszka.

Przekonywał, że na tamtym etapie sprawy Amber Gold należało jak najszybciej dokonać zatrzymania Marcina P., "aby uratować to, co było jeszcze do uratowania".

Wassermann pytała świadka, czy informacja o zatrudnieniu syna premiera w firmie Marcina P. nie była dla niego warta zweryfikowania. "Ta informacja była znana przełożonym, tak samo jak i mi. Skoro była ona znana z prasy, ja ją poznałem będąc poza delegaturą, jestem przekonany, że również moim przełożeni znali tę informację" - zeznał były szef gdańskiej ABW. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje