Śmierć palestyńskiego dziecka. Prezydent zapowiada skargę do MTK

Mahmud Abbas, palestyński prezydent, zapowiedział w piątek, że Palestyńczycy zamierzają zwrócić się do Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) po śmierci palestyńskiego dziecka w pożarze domu na Zachodnim Brzegu, wywołanym przez żydowskich osadników.

"Przygotowujemy w trybie pilnym dokumentację, która zostanie przedłożona trybunałowi i nic nie powstrzyma naszego zamiaru złożenia skargi" - oświadczył Abbas w swojej siedzibie w Ramallah. Potępił "zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości popełniane codziennie przez Izraelczyków na palestyńskiej ludności".

Reklama

W pożarze domu palestyńskiej rodziny, miejscowości Duma niedaleko Nablusu, przypisywanym żydowskim osadnikom, zginął 1,5-roczny chłopiec, a jego brat i rodzice zostali poparzeni. Mimo potępienia tej napaści przez izraelskie władze Organizacja Wyzwolenia Palestyny (OWP) oświadczyła, że "całkowitą odpowiedzialność" ponosi właśnie izraelski rząd.

Przedstawiciel OWP Saeb Erekat ocenił, że "nie można oddzielać tego barbarzyńskiego ataku" od "rządu, który reprezentuje koalicję opowiadającą się za kolonizacją i apartheidem".

Po pożarze premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył, że "jest wstrząśnięty tym karygodnym i przerażającym czynem", który nazwał "aktem terroru pod każdym względem". Zażądał od izraelskich sił, by "skorzystały z wszelkich środków, jakie moją do dyspozycji, aby aresztować zabójców i postawić ich przed sądem".

Rzecznik izraelskiego wojska Peter Lerner ocenił, że napaść "jest niczym więcej niż barbarzyńskim aktem terroru". Minister obrony Mosze Ja'alon zadeklarował, że Izrael nie pozwoli "żydowskim terrorystom" na takie ataki.

Według palestyńskich źródeł żydowscy osadnicy podpalili w piątek o świcie dwa domy. W jednym z budynków w ogniu zginął 1,5-roczny Ali Dawabszeh, a jego rodzice zostali ciężko ranni. Ich oparzenia obejmują 80-90 proc. powierzchni ciała. Nieco lżejsze obrażenia odniósł ich drugi, 4-letni syn. Na ścianach domu osadnicy napisali hasła w rodzaju "zemsta", "price tag", a także "niech żyje Mesjasz". Pod hasłem "price tag" (dosłownie "metka z ceną", w znaczeniu odpłaty) żydowscy ekstremistyczni osadnicy atakują Palestyńczyków i izraelskich Arabów, chrześcijańskie i muzułmańskie miejsca kultu, a nawet izraelskich żołnierzy.

Izraelskie wojsko zwiększyło obecność w rejonie ataku, aby skuteczniej poszukiwać podejrzanych, określanych jako "dwaj zamaskowani terroryści", i zapobiec eskalacji przemocy. Palestyński Hamas wezwał do zemsty.

Szef izraelskiej organizacji Pokój Teraz, która sprzeciwia się osadnictwu na terytoriach palestyńskich, Jariw Oppenheimer uważa, że "tego rodzaju napaści ze strony osadników stały się prawdziwą epidemią". W izraelskim radiu potępił on "pobłażliwość ze strony rządu wobec antypalestyńskich aktów przemocy oraz mowy nienawiści".

W maju pozarządowa organizacja Jesz Din (Jest Prawo) przekazała dane, według których ponad 85 proc. skarg Palestyńczyków po atakach żydowskich osadników było zamykanych bez żadnych następstw.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje