Zaostrza się sytuacja w Strefie Gazy. Izrael gotowy do ofensywy lądowej

Po raz drugi tego popołudnia zawyły syreny w Tel Awiwie, Beer Szewie i w Aszkelonie. Na miasta poleciały rakiety, wystrzelone ze Strefy Gazy, a mieszkańcy pobiegli do schronów.

Rzecznik izraelskiej armii poinformował, że system Żelazna Kopuła zdołał strącić trzy rakiety nad Tel Awiwem i jedną nad Beer Szewą. W Tel Awiwie słychać było kilka potężnych wybuchów. Nie ma na razie informacji, by ktoś ucierpiał.

Reklama

Krótko po ostrzałach izraelska armia przeprowadziła kolejne naloty na pozycje Hamasu w Gazie. Zniszczone miały zostać m.in. wyrzutnie, z których kilka godzin temu wystrzelono rakiety w kierunku Izraela.

W ciągu ostatnich 24 godzin izraelskie lotnictwo przeprowadziło 210 ataków - informował rano rzecznik izraelskiej armii. Sytuacja w Strefie Gazy poważnie się zaostrza.

Świat zaniepokojony

Izrael nie ulegnie presji świata i nie zamierza zrezygnować z ofensywy lądowej w Gazie. Tak wynika ze słów izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu.

Od wtorku izraelskie lotnictwo bombarduje cele w palestyńskiej Strefie Gazy. Operacja "Obronny Brzeg" jest odpowiedzią na wcześniejszy ostrzał terenów izraelskich, ale od jej rozpoczęcia islamiści z Hamasu wystrzeliwują jeszcze więcej rakiet. Izrael zmobilizował rezerwistów i prawdopodobnie jest gotowy do ofensywy lądowej.

Ewentualna operacja lądowa w Gazie niepokoi świat. O jej zaniechanie apelowały m.in. Stany Zjednoczone, Niemcy i ONZ. Jednak izraelski premier Benjamin Netanjahu zapowiedział, że Izrael nie ugnie się pod presją świata i nie zrezygnuje z planów wysłania do Gazy czołgów.

"Żaden kraj nie akceptuje strzelania do swoich cywilów"


Szef izraelskiego rządu argumentował, że jego kraj musi się bronić, bo z terenu Gazy cały czas wystrzeliwane są rakiety. "Żaden kraj nie akceptuje strzelania do swoich cywilów. Nie pozwolę, aby Izraelczycy żyli w takiej rzeczywistości. Żaden międzynarodowy nacisk nie odwiedzie nas od tego, by odpowiedzieć z całą siłą wobec terrorystycznej organizacji, która wzywa do zniszczenia nas" - mówił Netanjahu. Jak dodawał, od wtorku izraelskie lotnictwo zaatakowało ponad tysiąc celów w Gazie.


W czasie, gdy Netanjahu wygłaszał oświadczenie, w kilku miejscach w Izraelu znów rozległy się syreny. Rakiety z Gazy poleciały m.in. na Tel Awiw, Aszkelon, Bat Yam i Eszkol. Nie ma doniesień o ofiarach. Z kolei przy granicy z Gazą wybuch pocisku antyczołgowego lekko ranił dwóch izraelskich żołnierzy.

Do tej pory w nalotach po stronie palestyńskiej zginęło ponad 100 osób, a niemal pół tysiąca zostało rannych. Izraelska armia powtarza, że stara się uniknąć ofiar wśród cywilów, ale twierdzi też, że islamiści z Hamasu często używają mieszkańców Gazy jako żywe tarcze.

W Izraelu nie ma ofiar śmiertelnych, ale tamtejsze służby medyczne mówią o ponad 120 rannych. Straty po stronie izraelskiej są znacznie mniejsze także z powodu systemu Żelazna Kopuła, który przechwycił i strącił wszystkie pociski.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje