Atomowa Korea Północna

Potencjał nuklearny Korei Północnej pozostaje niewiadomą

Korea Płn. posuwa się ostatnio do gróźb zaatakowania USA z użyciem broni nuklearnej. Wśród ekspertów panuje wprawdzie przekonanie, że Pjongjang nie dysponuje jeszcze głowicami nuklearnymi, w które mogłaby wyposażać rakiety dalekiego zasięgu, ale pewności nie ma.

Część ekspertów sądzi jednak, że Pjonjang jest już w stanie zaatakować Japonię i Koreę Południową - kraje, w których znajdują się amerykańskie bazy wojskowe - pociskami rakietowymi z głowicami nuklearnymi.

Reklama

Jakie rzeczywiście Korea Płn. poczyniła postępy, jeśli chodzi o rakiety i broń nuklearną, wie zapewne tylko niewielu tamtejszych specjalistów. Na świecie panuje jednak przekonanie, że jest mało prawdopodobne, by Pjongjang zdecydował się na atak nuklearny, ponieważ naraziłby się na miażdżące uderzenie odwetowe.

Niezawodność takich głowic pozostaje niewiadomą

Zdaniem ekspertów, których opinie odnotowuje Associated Press, trzecia północnokoreańska próba nuklearna, przeprowadzona 12 lutego, posunęła zapewne naprzód tamtejsze prace nad miniaturyzacją ładunków nuklearnych. Eksperci wskazują, że łatwiej jest skonstruować głowicę nuklearną przenoszoną przez rakiety krótszego zasięgu niż głowicę dla międzykontynentalnego pocisku rakietowego, który mógłby zagrozić Stanom Zjednoczonym.

David Albright z Instytutu Nauki i Bezpieczeństwa Międzynarodowego nie wyklucza, że Korea Północna ma już możliwość wyposażania w głowice nuklearne rakiet Rodong o zasięgu 1280 km. W raporcie, opublikowanym po północnokoreańskiej próbie nuklearnej z lutego Albright zastrzega jednak, że nie zostało to jeszcze potwierdzone i że niezawodność takich głowic pozostaje niewiadomą.

Siegfried Hecker z Centrum Międzynarodowego Bezpieczeństwa i Współpracy na Uniwersytecie Stanforda, który był w Korei Północnej siedem razy i miał dostęp do tamtejszych obiektów nuklearnych, nie sądzi, by Pjongjang zdołał już skonstruować głowicę nuklearną do rakiety międzykontynentalnej. Także Hecker przyznaje jednak, że nie można mieć w tej kwestii pewności.

Reżim Kim Dzong Una może posiadać już kilkadziesiąt głowic atomowych

Po wyniesieniu na orbitę satelity przez północnokoreańską rakietę w grudniu ubiegłego roku, południowokoreańskie ministerstwo obrony ostrzegło, że Pjongjang najprawdopodobniej opanował technologię, umożliwiającą mu przenoszenie głowicy bojowej na odległość ponad 10 tys. km. Zastrzeżono jednak, że nie jest jasne, czy Korea Północna opanowała też technologię budowy głowicy bojowej, która wytrzymałaby ponowne wejście do atmosfery.

Rakietę Unha-3 odpalono mimo protestów społeczności międzynarodowej, podejrzewającej, że była to w istocie próba z pociskiem balistycznym, który w przyszłości może przenosić głowice nuklearne. Była to już druga próba rakietowa przeprowadzona w 2012 roku przez Phenian; poprzednia, z kwietnia, zakończyła się niepowodzeniem. 

Rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ zakazują Korei Płn. wszelkiej działalności z wykorzystaniem technologii balistycznej, nawet jeśli ma służyć wyniesieniu satelity.

Analitycy militarni, m.in. z telewizji NBC News, przestrzegają przed lekceważeniem gróźb nuklearnych Korei Północnej. Według ich szacunków, reżim Kim Dzong Una może posiadać już kilkadziesiąt głowic atomowych. Może je na razie umieścić tylko na rakietach średniego zasięgu, ale pracuje nad budową głowic przeznaczonych do rakiet międzykontynentalnych.

Dowiedz się więcej na temat: Korea Północna | atak nuklearny | broń nuklearna | ekspert

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje