Kryzys sejmowy: Spotkanie u marszałka Senatu bez przełomu

O godz. 15 zakończyło się spotkanie marszałka Senatu z liderami partii ws. kryzysu sejmowego. - Nie ma możliwości porozumienia, powstaje fundamentalna kość niezgody - powiedział po spotkaniu Ryszard Petru. - Ogarnijmy się i weźmy się do roboty - zaapelował z kolei Władysław Kosiniak-Kamysz. - Pan Petru wczoraj zrobił co innego, dzisiaj co innego - to komentarz Pawła Kukiza. - Zmarnowano wielką szansę, na to, żeby rozwiązanie kryzysu stało się czymś bardzo, bardzo bliskim - stwierdził prezes PiS Jarosław Kaczyński.

W spotkaniu uczestniczyli liderzy wszystkich partii z wyjątkiem Platformy Obywatelskiej.

Petru: Nie ma możliwości porozumienia

Reklama

- Nie ma możliwości porozumienia, powstaje fundamentalna kość niezgody dot. tego co się działo na Sali Kolumnowej. PiS uważa, że to było zgodne z prawem, my uważamy, jak uważaliśmy, że było niezgodne. Nie ma u nich otwartości na to, żeby szukać rozwiązań, np. takich jak zgłoszenie przez prezydenta Andrzeja Dudę prewencyjnie kwestii legalności tej procedury - oświadczył Ryszard Petru. 

Lider Nowoczesnej podkreślił, że "budżet nie został przyjęty zgodnie z prawem". - Trzeba mieć odwagę wprost powiedzieć Kaczyńskiemu to, co chce się powiedzieć. Ucieczka nie jest metodą - powiedział.

- Chciałbym się spotkać z Grzegorzem Schetyną i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, aby przedyskutować wniosek o skrócenie kadencji Sejmu - powiedział Petru po spotkaniu.

- Chętnie spotkam się ze Schetyną - zadeklarował Petru. Spotkanie mogłoby się odbyć dziś wieczorem albo jutro rano.

Petru powiedział, że w tej chwili nikt nie blokuje mównicy.

Karczewski komentuje zachowanie Petru

Zachowanie lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru to duża polityczna niezręczność - powiedział marszałek Senatu Stanisław Karczewski po wtorkowym spotkaniu ws. zażegnanie kryzysu w parlamencie. Jak dodał, jest zdziwiony brakiem udziału w rozmowach szefa PO Grzegorza Schetyny.

Kosiniak-Kamysz: Weźmy się do roboty

Z kolei Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że "nie da się zapisać ani do obozu władzy ani do totalnej opozycji". - Nie dopuścimy do tego, żeby nas wpisywać w totalną opozycję. Oczekujemy, że jutro o 12 w normalny sposób rozpoczynamy naszą pracę - oświadczył lider PSL. 

- Najpierw PiS zwlekał z tym spotkaniem, odkładane było przez PiS to spotkanie, mogliśmy wykorzystać lepiej trzy tygodnie okresu świątecznego i noworocznego. Potem PO strzeliła focha i nie przyszła na spotkanie, a teraz przewodniczący Nowoczesnej Ryszard Petru rakiem wycofuje się ze swojej propozycji przegłosowania poprawek w Sejmie - komentował Kosiniak-Kamysz. 

- Nikt z klubu PSL nie będzie blokował mównicy ani sali plenarnej. Nie wyobrażamy sobie przeniesienia obrad do Sali Kolumnowej. Ogarnijmy się i weźmy się do roboty - zaapelował Kosiniak-Kamysz.

- W przeciwieństwie do Schetyny korzystam z zaproszeń a nie je odrzucam - powiedział lider PSL pytany, o to czy pojawi się na spotkaniu organizowanym przez Schetynę. 

- Mam kompletnie dość mnożenia problemów Polaków - dodał.

Kukiz: Pan Petru wczoraj zrobił co innego, dzisiaj co innego

- Następuje eskalacja tego sporu; mnie ta sytuacja przeraża o tyle, że naprawdę mamy poważne w tej chwili zdarzenia: bilion złotych długu nam stuknęło, mamy problem ze smogiem, a my się zastanawiamy nad tym, czy Schetyna przyjdzie, czy nie przyjdzie i czy zrobi spotkanie u cioci Halinki czy u wujka Gienka i z kim - powiedział Paweł Kukiz po zakończeniu rozmów u marszałka Senatu.

- Pan Petru wczoraj zrobił co innego, dzisiaj co innego - mówił. - Ubolewam nad tym, że mamy klasę polityków, którzy z sekundy na sekundę zmieniają zdanie - podkreślił. Kukiz poinformował, że klub zastanowi się, czy jest sens wysyłać kogoś na spotkanie ze Schetyną. Jak poinformował, on sam na tym spotkaniu się nie pojawi. 

Najważniejszą częścią spotkania, zdaniem Kukiza, był fragment dyskusji "o konieczności przyjrzenia się konstytucji i mankamentów, jakie powodują powstanie takich zdarzeń" - Ustrój generuje konflikt - powiedział Kukiz, dodając, że ten mankament został zauważony. - Być może w najbliższym czasie powstanie zespół, który będzie przypatrywał się wadliwym elementom konstytucji - poinformował. Kukiz dodał, że to jedyny "pozytywny" aspekt tego spotkania. Doprecyzował, że inicjatywa powołania zespołu wyszła od niego. 

- Chciałbym szczerze przeprosić obywateli za to co się dzieje, ale to nie moja wina - podkreślił Paweł Kukiz. 

Jeśli jutro w sali plenarnej będzie dalej trwał protest, to Kukiz oczekuje od marszałka ukarania protestujących posłów. - Bo nie może być tak, by jedna trzecia (posłów) goniła z kąta w kąt dwie trzecie - dodał. - Proszę mnie nie postrzegać jako rewanżysty, broń Boże - zastrzegł.

Kaczyński: Zmarnowano wielką szansę

- Z przykrością muszę powiedzieć, że przewodniczący Petru wycofał się z tego co sam proponował, w związku z tym do finalnego porozumienia, które byłoby krokiem do rozwiązania kryzysu, nie doszło. To co mogę powiedzieć z radością to to, że zarówno Petru, i pozostali panowie prezesi, zdeklarowali, że jutro będą na sali sejmowej i ich kluby nie będą zakłócały obraz i że zrobią wszystko, żeby obrady rozpoczęły się normalnym trybem - oświadczył Jarosław Kaczyński.

- Zmarnowano wielką szansę, na to, żeby rozwiązanie kryzysu stało się czymś bardzo, bardzo bliskim - stwierdził prezes PiS.

- Nie ma najmniejszych przesłanek, żeby sądzić, że budżet został uchwalony w sposób nielegalny - podkreślił ponownie Kaczyński. - Gdybyśmy przyjęli tego rodzaju zasady, to byśmy stworzyli w Polsce jakiś zdumiewający system, trudno by to nazwać demokracją, raczej anarchią, gdzie mniejszość może zawsze i to łamiąc wszelkiego rodzaju przepisy prawa, bo tu wiele ustaw zostało złamanych, doprowadzić do tego, że decyzje nie mogą być podejmowane" - ocenił szef Prawa i Sprawiedliwości.  

- Taki ustrój nie mógłby długo funkcjonować, a - jeszcze raz to podkreślę, przede wszystkim nie miałby nic wspólnego z demokracją - dodał Kaczyński. 

- Przyjmujemy, że rozpoczynamy obrady i uczynimy wszystko, żeby były prowadzone na sali obrad, nawet jeżeli będą kłopoty - powiedział. - Chyba, żeby druga strona radykalnie przekroczyła granice, ale nie wierzę, żeby tego rodzaju intencja była. Sądzę, że te obrady, może będą burzliwe, ale się odbędą - uważa Kaczyński.

Prezes PiS odniósł się także do postulatów lidera PO Grzegorza Schetyny, aby w rozmowy włączył się marszałek Sejmu lub prezydent. - Pan Schetyna szuka jakiś pretekstów, żeby nie spadł na niego ten naprawdę wielki ciężar najpierw doprowadzenia do tego kryzysu, następnie kontynuowania go. To nie zmienia faktu, że on jest tym szczególnie obciążony - uważa Kaczyński.

Gowin: Argumentacja Petru niezrozumiała

Z kolei Jarosław Gowin poinformował, że argumentacja Petru dot. wycofania się z wczorajszej propozycji, była dla niego "niezrozumiała". Gowin, dopytywany o to, co musiałoby się stać, żeby poparł wniosek Nowoczesnej o samorozwiązanie się Sejmu, stwierdził, że "musiałaby chyba wybuchnąć trzecia wojna światowa". 

Mam nadzieję, że Nowoczesna, PSL i Kukiz'15 zaakceptują "normalny tryb prowadzenia prac parlamentarnych" - podkreślił z kolei lider Polski Razem, wicepremier Jarosław Gowin.

- Trzy tygodnie toczyły się intensywne rozmowy na temat wyjścia z kryzysu, w jakim znalazł się polski parlament - powiedział Gowin. Jak podkreślił jeszcze w poniedziałek lider Nowoczesnej Ryszard Petru zgadzał się z propozycjami, które sformułowała Nowoczesna. Tymczasem, jak zauważył, we wtorek, zgadza się z propozycjami, które sformułowała Platforma Obywatelska. 

- W tej sytuacji mam nadzieję, że pozostaną w mocy, przynajmniej te deklaracje złożone i przez Ryszarda Petru, Władysława Kosiniaka-Kamysza i Pawła Kukiza, że te trzy kluby zaakceptują normalny tryb prowadzenia prac parlamentarnych - zaznaczył Gowin.   "

- Wierzę, że również klub PO powstrzyma się od działań, które w oczywisty sposób sprzeczne są ze standardami parlamentarnymi i przynajmniej w naszej opinii sprzeczne są także z prawem - podkreślił wicepremier. Według Gowina "Nowoczesna dzisiaj ma problem sama ze sobą". Jak zaznaczył we wtorek doszło do nieoczekiwanej zmiany stanowiska Ryszarda Petru. - Wygląda na to, że rozstrzygnął się spór o pozycję lidera opozycji - powiedział.

Kryzys sejmowy

Od 16. Grudnia 2015 roku w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie opozycji - PO i Nowoczesnej. Rozpoczęli oni wówczas protest po wykluczeniu z obrad posła PO Michała Szczerby. Poseł wyszedł na mównicę z kartką "Wolne media w Sejmie". 

Decyzja marszałka spotkała się z protestem opozycji. Politycy PO, Nowoczesnej i PSL zablokowali mównicę sejmową. Protestujący deklarowali, że manifestują także przeciw projektowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie, domagając się zachowania jej dotychczasowych reguł. Kuchciński ok. godz. 15:00 zarządził przerwę. Ostatecznie trwała ona do 21:30, a obrady wznowiono w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r.  

Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. Niektórzy politycy z opozycji przekonywali, że część posłów nie była dopuszczona do obrad; inni mówili, że na sali mogły znaleźć się osoby postronne.  

Marszałek Sejmu zapewnił, że w głosowaniach 16. grudnia brała udział wymagana w konstytucji liczba posłów oraz, że każdy z posłów mógł wejść do Sali Kolumnowej głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu.


PAP/INTERIA.PL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy