Kryzys tlenem dla opozycji

Słaba, niemrawa, skonfliktowana - tak do niedawna oceniano opozycję. Niezależnie od tego, kogo obwinimy o wywołanie kryzysu sejmowego, dał on opozycji nowe życie i poczucie misji.

Posłowie Platformy i Nowoczesnej pełnią dyżury w "okupowanej" przez siebie sali plenarnej cały dzień i całą noc. Swój protest dokumentują wrzucanymi do internetu filmikami, dziękują za wsparcie, zapewniają, że wytrwają i nie dadzą się zastraszyć. Mówią o sobie - "zjednoczona opozycja".

Reklama

Obserwując Grzegorza Schetynę czy Kamilę Gasiuk-Pihowicz w sweterkach, w środku nocy, nagrywających pozdrowienia dla suwerena, trudno oprzeć się wrażeniu, że oto opozycja, mówiąc kolokwialnie, ogarnęła się.

- Na dzisiaj opozycja już sporo wygrała - mówi Interii dr Olgierd Annusewicz z Uniwersytetu Warszawskiego. - Zarówno KOD, który tracił dynamikę i energię, jak i partie opozycyjne, które kłóciły się o to, kto jest ważniejszy i kto jest liderem, nagle potrafili się zjednoczyć. Nie sądzę, żeby to przetrwało długo, ale wrażenie zjednoczenia jest.

- Przez ostatnie parę miesięcy obserwowaliśmy, jak opozycja była spychana i lekceważona. W tej chwili ta kropla - wydawałoby się nic, zdarzenie z posłem Szczerbą - przepełniła czarę - komentuje dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz z UW.

Jak zauważają komentatorzy, Prawu i Sprawiedliwości nie udało się zmobilizować wieców poparcia o podobnej frekwencji co protesty KOD przed Sejmem czy Trybunałem Konstytucyjnym. Zatem tę bitwę, bo przecież nie wojnę, PiS przegrywa.

Pytanie, czy nie pojawi się pokusa ze strony opozycji, by konflikt eskalować. By stawiać żądania zaporowe i czekać na "wykrwawienie się" PiS.

- Być może opozycja ma scenariusz taki: skoro Prawo i Sprawiedliwość się chwieje - co moim zdaniem jest nadinterpretacją - to w związku z tym należy wyprowadzić drugi cios. Mam wątpliwości, czy taka strategia byłaby dobra - uważa dr Annusewicz.

- Gdzieś jeszcze w tym wszystkim powinna być odpowiedzialność. Oczekiwałbym, że opozycji wystarczy to, co w tej chwili jest w stanie osiągnąć np. powrót do poprzednich zasad obecności dziennikarzy w Sejmie lub lekkie zmodyfikowanie tych zasad - proponuje nasz rozmówca.

Jak mogłoby wyglądać to "lekkie zmodyfikowanie"? Marszałek mógłby wprowadzić np. regulacje dot. stroju i zachowania dziennikarzy na korytarzach sejmowych, wycofując się z innych, zbyt daleko idących restrykcji.

- Opozycja nie będzie przecież walczyć o prawo do noszenia krótkich spodenek przez operatorów kamer - zauważa Olgierd Annusewicz.

Dowiedz się więcej na temat: kryzys sejmowy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje