Ryszard Terlecki: Posłowie opozycji zgłaszają absurdalne wnioski

Za rozpaczliwą próbę wycofania się z sytuacji przez opozycję i "wniosek absurdalny" wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS) uznał postulat by marszałek Sejmu Marek Kuchciński złożył dymisję.

Posłowie Platformy: Cezary Tomczyk, Sławomir Nitras i Agnieszka Pomaska zażądali na poniedziałkowej konferencji prasowej dymisji marszałka Kuchcińskiego oraz zrzeczenia się przez niego immunitetu poselskiego. Przypomnieli swój wcześniejszy postulat zwołania posiedzenia na wtorek 20 grudnia.

Reklama

"Moim zdaniem to jest rozpaczliwa próba wycofania się z tej sytuacji, kiedy posłowie okupują prezydium Sejmu i główne miejsce w sali sejmowej. Chcą z tego wyjść z twarzą i zgłaszają absurdalne wnioski" - powiedział podczas konferencji prasowej w Krakowie Terlecki.

Przypomniał, że niedawny wniosek o odwołanie Kuchcińskiego "skończył się kompromitacją tych, którzy go zgłosili". "To tak, jak ja bym powiedział, żeby prezydent Portugalii zrezygnował ze swojej funkcji. Każdy może wszystko powiedzieć, ale nie ma to żadnej mocy, ani żadnego sensu" - ocenił.

Wicemarszałek Sejmu podkreślił, że nie ma też powodów, by wycofywać się z głosowań przeprowadzonych w Sali Kolumnowej.

"Nie ma żadnego powodu, żeby powtarzać którekolwiek głosowania. Uchwalono ustawę budżetową i o emeryturach byłych UB-eków. Odbyły się także inne głosowania. Nie ma wątpliwości, co do ich prawomocności" - oświadczył Terlecki.

"Po rozum do głowy powinni pójść liderzy PO, Nowoczesnej i PSL. Odwołać z sali sejmowej tych paru czy parunastu posłów, którzy tam rotacyjnie nocują, co jest śmieszne i przyznać, że przekroczono granice przyzwoitości, a także niestety prawa, z czego - co mówię nie jako pogróżkę, ale jako ostrzeżenie - można wyciągnąć konkretne konsekwencje" - mówił Terlecki pytany o rozwiązanie obecnej sytuacji.

Pytany, czy PiS jest gotowy do zrobienia "kroku w tył" Terlecki powiedział: "nie złamiemy prawa i nie będziemy powtarzać głosowań, które były zgodne z przepisami".

"Nie może być tak, że mniejszość będzie dyktować, co ma robić parlament, Sejm, rząd, administracja państwowa. Mniejszość nie może też sparaliżować na trwałe ruchu w miastach. Z pewnością na to się nie zgodzimy. Ale kompromis jest zawsze możliwy, rozmowy są zawsze możliwe" - zadeklarował Terlecki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje