Terlecki o planach PiS dot. kar dla posłów

Na razie nie powstał jeszcze projekt zmian w Regulaminie Sejmu, ale rozważamy zwiększenie kar finansowych za m.in. okupowanie mównicy sejmowej - powiedział wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki.

Jak poinformował, projekt zmian w Regulaminie będzie przedstawiony prawdopodobnie na najbliższym posiedzeniu Prezydium Sejmu.

Reklama

"Jeśli chodzi o informację, która się rozeszła, że planowane są zmiany w regulaminie Sejmu, to dotyczą one, te pomysły czy projekty - bo to jest wciąż w sferze projektów - takich zmian  w regulaminie, które by sytuacje okupowania sali, czy mównicy obwarowały jakimiś karami poważniejszymi niż te drobne, które możemy w tej chwili zastosować" - powiedział Terlecki na piątkowej konferencji w Sejmie.

Ocenił, że "te kary finansowe dziś nie są zbyt dokuczliwe". "To jest możliwość pozbawienia posła połowy wynagrodzenia za jeden miesiąc albo za trzy miesiące" - przypomniał.

Pytany, jak bardzo kara zostałaby podwyższona odpowiedział, że może to być pozbawienie połowy wynagrodzenia za 4 lub 6 miesięcy. Dopytany, czy projektowane, nowe rozwiązanie działałyby wstecz, zaprzeczył.

Jak zaznaczył, taki projekt jeszcze nie powstał. "Będziemy na najbliższym posiedzeniu Prezydium Sejmu chyba jakiś projekt przedstawiać" - powiedział.

Marszałek Marek Kuchciński ogłosił w czwartek przerwę w posiedzeniu Sejmu do 25 stycznia do godz. 9. Wcześniej posłowie PO zawiesili protest prowadzony na sali sejmowej od 16 grudnia ub.r. Prezydium Sejmu może się zebrać przed wznowieniem posiedzenia.

Terlecki był też pytany, czy klub PiS chce na podstawie obecnego Regulaminu Sejmu wystąpić o ukaranie posłów PO i Nowoczesnej, którzy prowadzili protest na sali sejmowej. "Nie jest możliwa taka sytuacja, że ktoś narusza Regulamin Sejmu, narusza prawo i nie ponosi z tego powodu żadnych konsekwencji; to byłoby niepedagogiczne" - odpowiedział.

Jak dodał, "jakieś konsekwencje tego zachowania powinny być". "Zobaczymy jakie. To nie ode mnie zależy. To kwestia Kancelarii Sejmu, marszałka. Jestem za tym, żeby awanturnictwo i chuligaństwo sejmowe pociągało za sobą konsekwencje" - oświadczył wicemarszałek Sejmu.

Według niego, nie ma mowy o "finansowym wykończeniu opozycji". "To jest próba przekonania posłów, którzy łamią Regulamin Sejmu, że to się nie opłaca" - powiedział Terlecki.

Dziennikarze chcieli także wiedzieć, czy PiS będzie wnioskowało o odwołanie wicemarszałków z PO i Nowoczesnej: Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Barbary Dolniak. 

"Zastanowimy się nad tym na najbliższym Prezydium Sejmu, które odbędzie się za półtora tygodnia" - powiedział Terlecki.

Z kolei pytany, czy marszałek Kuchciński lub Kancelaria Sejmu złoży doniesienie do prokuratury wobec posłów PO i Nowoczesnej, którzy blokowali sejmową mównicę, Terlecki zaznaczył, że prokuratura może wszcząć taką sprawę z urzędu.

"Dotąd w historii parlamentu po 1989 nie było sytuacji, żeby Kancelaria składała wniosek do prokuratury na posłów. Przypuszczam, że nie będzie takiej sytuacji" - powiedział.

Terlecki stwierdził też, że protest opozycji w sali plenarnej Sejmu szczęśliwie się skoczył i teraz jej politycy "próbują znaleźć powód", dla którego okupowali Sejm.

"Słyszymy różne niepoważne opinie, że budżet jest nielegalny, że Sejm jest nielegalny, Trybunał jest nielegalny, jednym słowem żyjemy w nielegalnym państwie. Jest to komedia na wewnętrzny użytek opozycji, jej liderów, którzy usiłują wytłumaczyć swoim posłom po co właściwie spędzali trzy tygodnie na sali sejmowej" - powiedział Terlecki. W jego opinii, "opozycja ma teraz kilku liderów i nie bardzo może się dogadać".

Szef klubu PiS stwierdził też, opozycja kwestionuje legalność budżetu, który jest już uchwalony i czeka tylko na podpis prezydenta. "Mam nadzieję wkrótce to nastąpi" - dodał Terlecki.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje