Kryzys w górnictwie

"Rzeczpospolita": Rząd ugiął się przed górnikami

"Nawet współpracownicy premier przyznają, że śląskie porozumienie, to doraźny sukces i jeszcze przed wyborami konflikt może wybuchnąć na nowo" - pisze w "Rzeczpospolitej" Andrzej Stankiewicz.

Rząd zmienił pierwotne plany dotyczące cięć w stojącej na skraju bankructwa Kompanii Węglowej - nie będzie zamykania nierentownych kopalń ani wielkich zwolnień w branży.

Reklama

Według informacji "Rzeczpospolitej" na ustępstwa rządu wpłynęło zagrożenie rozszerzenia się protestu na inne branże i na cały kraj, co w roku podwójnych wyborów byłoby dla koalicji ogromnym problemem politycznym. Do górniczych protestów gotowi były dołączyć energetycy. Protestami wciąż grożą kolejarze i pracownicy zbrojeniówki.

Bliscy współpracownicy premier przyznają, że jeszcze przed wyborami może dojść do nowego wybuchu protestów w górnictwie, ponieważ porozumienie trzeba będzie wdrażać w życie, co może zmienić nastroje wśród związkowców.

Zdaniem Andrzeja Stankiewicza, decydujący wpływ na rozmowy rządu z górnikami miało trzech ludzi, którzy nie uczestniczyli w negocjacjach: lider "Solidarności" Piotr Duda, kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda oraz lider opozycji Jarosław Kaczyński. Pierwszy z nich - według "Rz" - kilka tygodni temu skontaktował się z premier Ewą Kopacz i zaoferował pomoc w rozwiązaniu konfliktu w górnictwie. Po zaostrzeniu sytuacji na Śląsku zaczął jednak nawoływać do zaostrzenia protestów. "Dwa razy wywrócił do góry nogami porozumienie, na które się wstępnie zgodził szef regionalnej "S" Dominik Kolorz - twierdzi jeden z negocjatorów. "Duda chciał doprowadzić do wybuchu antyrządowych protestów na Śląsku, które rozlałyby się na cały kraj".

Kłopoty rządu próbowali też politycznie wykorzystać Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński. "Jeśli sytuacja na Śląsku by się zaostrzyła, to groziły nam kłopoty polityczne, na które Kaczyński tylko czeka. Nie mogliśmy do tego dopuścić" - uważa bliski współpracownik premier.

Stankiewicz podkreśla, że strona rządowa i górnicy inaczej rozumieją podpisane porozumienie. Zdaniem związków nie będzie zamykania kopalń. Inaczej sądzą rozmówcy "Rzeczpospolitej" w rządzie. "Być może zamykania najsłabszych kopalń nie da się uniknąć, a to znaczy, że jeszcze przed wyborami może dojść do protestów" - twierdzi jeden z negocjatorów.

Dziennikarz "Rzeczpospolitej" uważa, że rząd Kopacz obiecał górnikom "gruszki na wierzbie". Na przyznanie funduszy z co dopiero tworzonego Europejskiego Funduszu Inwestycji strategicznych "dla sektora górnictwa węgla kamiennego" nie ma praktycznie szans - przyznają w rozmowie z "Rz" przedstawiciele rządu.

Więcej na ten temat - na stronach "Rzeczpospolitej"

Jak oszukują w kopalniach - spowiedź górnika

Porozumienie z górnikami to klęska rządu? Dyskutuj!



Dowiedz się więcej na temat: górnicy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje