Badania próbek ze Smoleńska objęte tajemnicą

W laboratorium kryminalistycznym specjalnej komórki karabinierów do spraw analiz naukowych (RIS) od lata zeszłego roku trwa badanie próbek materiałów zebranych w miejscu katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem. Badania objęte są tajemnicą. Próbki badane są również w brytyjskim laboratorium Forensic Explosives Laboratory.

"Nadal pracujemy, próbek jest dużo" - powiedział PAP pułkownik Adolfo Gregori, kierujący sekcją ds. chemii, materiałów wybuchowych i łatwopalnych w specjalnej jednostce karabinierów.

Reklama

Wyjaśnił, że nie może przekazać żadnych dalszych informacji na temat badania próbek z miejsca katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154.

Próbki zostały przywiezione do Rzymu w 2017 roku, a w ich przekazaniu uczestniczył konsultant prokuratury z Warszawy - wynika z informacji przekazanych przez RIS. Próbki są badane m.in. pod kątem ewentualnej obecności materiałów wybuchowych.

Jak zapowiedział pułkownik Gregori, w przyszłości wszelkie wiadomości na temat wyników badań materiałów przekazanych stronie włoskiej przez polską będzie można uzyskać wyłącznie w polskiej prokuraturze.

Próbki badane również w Londynie

Próbki pobrane z samolotu Tu-154M zostały przekazane brytyjskiemu laboratorium Forensic Explosives Laboratory (FEL), będącego częścią DSTL, podlegającego brytyjskiemu ministerstwu obrony. Do tej pory nie poinformowano publicznie o rezultatach badań.

Pytani w lutym 2017 r. o szczegóły kontraktu rzecznicy DSTL (Defence Science and Technology Laboratory) podkreślili, że analiza przekazanego materiału zostanie przeprowadzona na zamówienie polskiego rządu na mocy komercyjnej umowy podpisanej w grudniu 2016 roku. "Nasze wsparcie jest rutynowe i czysto naukowe, bo (laboratorium) jest znane na całym świecie jako centrum niezależnej analizy śledczej materiałów wybuchowych" - dodano.

Jak jednak zaznaczono, eksperci "nie wydadzą żadnego komentarza na temat przyczyn katastrofy, opinii lub interpretacji wyników badania".

Pomimo wielokrotnego kontaktu ze strony PAP, DSTL nie poinformowało o szczegółach ustaleń, ani o tym, czy zakończyło badanie przekazanych próbek. Według pierwotnych zapowiedzi praca specjalistów miała potrwać około sześciu miesięcy.

Eksperci laboratorium DSTL zajmowali się w przeszłości badaniem materiału, zgromadzonego przy zamachu bombowym na samolot linii Pan American, który w 1988 roku spadł w pobliżu szkockiej miejscowości Lockerbie i substancji użytych w zamachach terrorystycznych w Londynie w lipcu 2005 roku. Ostatnio ustalali szczegóły użycia produkowanego w Rosji środka paralityczno-drgawkowego typu Nowiczok przy próbie zabójstwa byłego pułkownika GRU i współpracownika brytyjskiego wywiadu Siergieja Skripala.

Z Londynu Jakub Krupa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje