Członkowie komisji: Raport Millera wciąż aktualny

Podstawowe przyczyny katastrofy smoleńskiej zawarte w raporcie Millera są wciąż aktualne - mówią IAR członkowie komisji. Profesor Marek Żylicz i Maciej Lasek uważają, że w ciągu trzech lat nie pojawiły się żadne nowe dowody, które podważałyby ich wcześniejsze ustalenia.

Obecny Przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadów Lotniczych mówi, że raport jest w stu procentach aktualny.

- Przyczyny boleśnie krzyczą w zapisach parametrów lotu, głosów w kabinie i śladach na ziemi. Tutaj nie ma nic nowego. Jak każdy materiał raport nie jest doskonały. Gdzieś mogą być drobne błędy, ale nie mają znaczenia dla tego do czego ten raport został stworzony - mówi IAR Maciej Lasek.

Członek komisji Millera jednoznacznie odrzuca tezę o zamachu. - To na pewno nie był zamach. Żadne dowody i fakty, które zostały zgromadzone przez komisję nie wskazują na to, że przyczyna była inna niż ta określona w raporcie Millera. Jestem nawet skłonny powiedzieć, że to najbardziej spójny raport pokazujący przyczyny, zarówno ich genezę jak i to co działo się w ostatnich sekundach lotu, jaki widziałem - mówi Maciej Lasek.


Inny członek komisji profesor Marek Żylicz także uważa, że zespół pod kierownictwem ministra Jerzego Millera trafnie zdiagnozował przyczyny katastrofy leżące zarówno po stronie polskiej jak i rosyjskiej. - Kilkanaście przyczyn, a każda z nich wystarczyła by żeby doprowadzić do nieszczęścia. Tyle ich było i to głównie po stronie polskiej, chociaż także po rosyjskiej - mówi członek komisji.

Profesor Marek Żylicz uważa, że komisja mogłaby wznowić prace, aby rozwiać wszelkie wątpliwości na przykład te dotyczące teorii o zamachu. Chociaż jak dodaje najpierw musiałaby otrzymać jakieś konkretne dowody.  - Ponieważ są te teorie dotyczące ostatnich sekund lotu i wybuchu to wymagają one jednak wyjaśnienia. Tym bardziej, że już jedna trzecia społeczeństwa w to wierzy, a jedna trzecia nie wie jak było - dodaje profesor Marek Żylicz.

Według raportu komisji Millera, bezpośrednią przyczyną katastrofy było zejście samolotu poniżej minimalnej wysokości zniżania. Maszyna zniżała się za szybko w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią. Zbyt późno rozpoczęto procedury odejścia na drugi krąg.

Reklama



Dowiedz się więcej na temat: katastrofa w Smoleńsku | komisja Millera | Maciej Lasek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy