Gdzie się podziały ostatnie sekundy z czarnych skrzynek?

Szef zespołu parlamentarnego Antoni Macierewicz w programie "Bliżej" Jana Pospieszalskiego stwierdził, powołując się na wnioski wyciągnięte z raportu komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej, że w zapisach czarnych skrzynek prezydenckiego samolotu brakuje istotnych dźwięków, które powinny być obecne - podaje serwis wPolityce.pl.

Macierewicz prezentując wykres zapisów z rejestratorów stwierdził, iż wszystkie zapisy ze skrzynek kończą się około 3 sekundy przed uderzeniem samolotu w ziemię.

Reklama

Powołując się na wykresy prezentujące zapisy generatorów samolotu dodał, że na skutek awarii wszystkie podzespoły samolotu zasilane energią elektryczną zostały unieruchomione jeszcze w powietrzu, na wysokości ponad 20 metrów. Według Macierewicza, jest to dowód na to, że samolot nigdy nie dotknął brzozy. 

Natomiast dzisiejszy dziennik "Fakt" dodaje, że w zapisach czarnych skrzynek brakuje dwóch sekund. Wynika to z tego, iż sygnały z urządzeń TAWS i FMS zostały zarejestrowane na tzw. polskiej czarnej skrzynce ATM. Różnią się one jednak od tych, które przedstawiła strona rosyjska, właśnie o wspomniane dwie sekundy.

Według doniesień dziennika, polscy prokuratorzy chcą zwrócić się z prośbą prawną do Amerykanów, którzy są producentami urządzeń systemów TAWS i FMS.




Dowiedz się więcej na temat: katastrofa w Smoleńsku

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje