Kaczyński: Dojdziemy do celu i marsze przestaną być potrzebne

- Jestem przekonany, że w 2018 r. dojdziemy do celu i marsze przestaną już być potrzebne - mówił w środę podczas obchodów 93. miesięcznicy smoleńskiej prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Z okazji 93. miesięcznicy katastrofy smoleńskiej w środę wieczorem odprawiona została msza św. w intencji jej ofiar. Po mszy jej uczestnicy przeszli z warszawskiej archikatedry św. Jana Chrzciciela przez Plac Zamkowy i Krakowskie Przedmieście przed Pałac Prezydencki.

Reklama

W liturgii mszy uczestniczyli m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, wicepremier i szef ministerstwa kultury Piotr Gliński, szef MSWiA Joachim Brudziński, minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel, koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński oraz szef MON Mariusz Błaszczak.

We mszy uczestniczył też b. szef resortu obrony Antoni Macierewicz, który wchodząc do archikatedry został przywitany brawami i owacją na stojąco.

"Będziemy mieli nową, prawdziwie silną Polskę"

Prezes PiS w trakcie swojego przemówienia przed Pałacem Prezydenckim wyraził przekonanie, że w 2018 r. marsze nie będą już potrzebne, ponieważ - podkreślił - cel zostanie osiągnięty.

"Już niedługo czas podsumowania tego wszystkiego, co uczestnicy tych marszów uczynili dla sprawy, dla prawdy, dla Polski, dla jej siły, godności, dla pamięci tych, którzy polegli, dla pamięci prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki, prezydenta na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego i tych wszystkich, którzy zginęli pamiętnego 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku" - powiedział prezes PiS.

"To było i w dalszym ciągu jest wielkie dzieło, jeszcze niedokończone, ale sądzę, że już niedługo będziemy mogli powiedzieć, że ten finał nastąpił" - dodał Kaczyński.

Jak podkreślił, droga do "naprawy Rzeczpospolitej, dobrej zmiany, czasem, ze względu na okoliczności jest kręta". Poprosił również uczestników obchodów o zaufanie. "Ufajcie, że idziemy drogą w tym samym kierunku, że ten kierunek nie ulegnie najmniejszej zmianie, że dojdziemy do celu, że będziemy mieli nową, prawdziwie nową, prawdziwie niepodległą, prawdziwie godną, prawdziwie silną Polskę" - podkreślił Kaczyński.

"Przed nami jeszcze trzy takie marsze"

Prezes PiS odnosząc się do katastrofy smoleńskiej, dziękował wszystkim, którzy przyczynili się do tego, by ta sprawa nie została zapomniana. "Chwała tym wszystkim, którzy specjalnie, nadzwyczajnie (...) przyczynili się do tego, by ta sprawa nie znikła" - mówił.

Jak stwierdził w 2010 r. p.o. prezydenta Bronisław Komorowski chciał by emocje opadły, a cała tragedia została zapomniana. "Chwała tym, którzy stali tutaj z krzyżem, chwała tym, którzy walczyli o prawdę na czele z Antonim Macierewiczem" - podkreślił Kaczyński.

"Przed nami jeszcze trzy takie marsze. One przejdą do polskiej historii. Przejdą i będą zapisane złotymi zgłoskami. I wy wszyscy będziecie tak zapisani" - powiedział na zakończenie Kaczyński.

Skandowali: Idziemy po prawo i sprawiedliwość

Po przemówieniu prezesa PiS, apel pamięci odczytała posłanka partii Anita Czerwińska.

Marsz pamięci, który przeszedł z Placu Zamkowego przed Pałac Prezydencki otwierał transparent z napisem: "Smoleńsk - Pamiętamy!". Pojawiły się też transparenty: "Na zawsze w naszej pamięci prof. dr hab. Lech Kaczyński prezydent Rzeczpospolitej Polskiej", czy "Panie prezydencie byłeś, jesteś, będziesz dla nas wzorem!". Uczestnicy marszu skandowali: "Jarosław, Jarosław" oraz "Antoni, Antoni".

Cała trasa przemarszu odgrodzona była barierkami, a wzdłuż trasy marsz zabezpieczali policjanci.

Za barierkami, na Placu Zamkowym przy Kolumnie Zygmunta zebrała się grupa kilkudziesięciu kontrmanifestantów, m.in. działaczy organizacji Obywatele RP. Mieli ze sobą transparenty: "Odejdź bez żadnego trybu", "Mamy prawa! Prawa fizyki, prawa logiki, prawa człowieka"; mieli też ze sobą flagi Polski, Unii Europejskiej, a także tęczowe flagi; niektórzy trzymali białe róże.

Kontrmanifestanci pojawili się również w pobliżu zgromadzonych na Krakowskim Przedmieściu - na skwerze ks. Jana Twardowskiego. Skandowali m.in.: "Idziemy po prawo i sprawiedliwość", "Wolność, równość, demokracja", "Wolne sądy" i "Konstytucja". Nawoływali również do przeniesienia kontrmanifestacji przed Sejm, który w środowy wieczór kontynuuje 55. posiedzenie.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka oraz ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Polska delegacja zmierzała na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje