Macierewicz: Są naciski na członków podkomisji smoleńskiej

Są naciski na członków podkomisji, która zajmuje się ponownym badaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej - powiedział we wtorek wieczorem szef podkomisji smoleńskiej, były szef MON Antoni Macierewicz.

Macierewicz był pytany w TV Republika, czy wszyscy członkowie podkomisji zaakceptowali treść raportu technicznego, którego prezentacja ma odbyć się w środę w Warszawie.  

Reklama

"Tutaj nie ma nic do prostowania. Wolałbym poczekać z tym do jutra rana, bo wiem, że naciski na poszczególne osoby nadal trwają, więc nie chciałbym tej kwestii w ten sposób formułować. Mogę powiedzieć tyle: rzeczywiście, gdy kończyliśmy pracę (nad raportem technicznym) w nocy z 4 na 5 kwietnia, a posiedzenie zostało nagrane, wszystkie osoby zaaprobowały raport. Ale co będzie jutro rano, zobaczymy, nie chciałbym tego przedwcześnie rozstrzygać" - powiedział Macierewicz.  

Ocenił, że nawet jeśli znajdzie się taka osoba, która nie będzie się zgadzać z treścią raportu, "to z punktu widzenia wiarygodności raportu, nie ma to  znaczenia".  

"Prawo lotnicze przesądza tę kwestię, że taka jedna (osoba), która na przykład podejmie decyzję o zdaniu odrębnym, czy jakichś innych zastrzeżeniach, to z punktu widzenia wiarygodności i ważności państwowej raportu nie ma żadnego znaczenia" - przekonywał Macierewicz.  

Działania podkomisji

Podkomisja powołana przez ówczesnego ministra obrony Antoniego Macierewicza zajmuje się ponownym badaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej od lutego 2016 r. Po odwołaniu Macierewicza z funkcji szefa MON został on przewodniczącym podkomisji.  

Według podkomisji, która swoje wnioski przedstawiła 10 kwietnia ub. r., samolot został rozerwany eksplozjami w kadłubie, centropłacie i skrzydłach, a destrukcja lewego skrzydła rozpoczęła się jeszcze przed przelotem nad brzozą. W lutym br. podkomisja poinformowała, że wewnętrzną eksplozję potwierdził brytyjski ekspert podkomisji Frank Taylor.  

W poniedziałek Macierewicz mówił, że w raporcie technicznym w sposób "wyczerpujący i wiarygodny" opisana będzie główna przyczyna katastrofy smoleńskiej. Jego zdaniem, instytucje państwowe, które wcześniej badały katastrofę smoleńską, nie dopełniły podstawowych obowiązków, a decyzje w tej sprawie miały charakter polityczny.  

W latach 2010-11 katastrofę smoleńską badała Komisja Badania Wypadków Lotniczych, której przewodniczył ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W opublikowanym w lipcu 2011 r. raporcie komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a w konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Polska komisja wskazała też na nieprawidłową pracę rosyjskich kontrolerów. Podkreślała, że rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje