"Mgła, odesłać Tu-154 na Wnukowo"

Jak wynika z opublikowanych przez prokuraturę stenogramów rozmów kontrolerów z wieży, mgła, która wystąpiła 10 kwietnia 2010 r. około godz. 10 na lotnisku w Smoleńsku, nie była oczekiwana przez służby meteo. Chciano, by główne centrum dowodzenia w Moskwie odesłało Tu-154 na lotnisko Moskwa-Wnukowo.

"Kurde, moim zdaniem (...) na razie nie należy go naprowadzać. Nie ma sensu, nie widzę teraz już (...)" - mówi o 9.28 jedna z osób z wieży. "Co za mgła kurde. O dziesiątej godzinie. Co za dom wariatów" - dodaje minutę później inna osoba.

Reklama

Dowódca kontrolerów płk Nikołaj Krasnokutski o pogodzie wielokrotnie rozmawiał z oficerem operacyjnym, mjr. Kurtincem. O 9.39 mówi: "Smoleńsk przykryło". "Przyczyna?" - pyta operacyjny. "Mgła" - pada odpowiedź. Kurtiniec dopytuje, czy "na długo".

"Nie wiemy, na razie niegotowy, w prognozie jej nie było, w ciągu 20 minut wszystko przykryło. Teraz Frołow (pilot rosyjskiego Iła-76, który bez powodzenia próbował wylądować w Smoleńsku - red.), odsyłamy na zapasowe do Tweru" - odparł Krasnokutski.

Już wtedy, po przekazaniu do Smoleńska, że polska "tutka" wyleciała w ich stronę, oficer z wieży mówił, że "trzeba dla nich szukać zapasowego" lotniska, (ustalono, że mogłoby to być Wnukowo). "Bez wątpienia próbne podejście wykona, do swojego minimum. Ale u nas nie ma ani minimum, danych, niczego nie ma" - mówił. Ustalał jeszcze z mjr. Kurtincem, do jakiej wysokości mają sprowadzać maszynę. "Do stu metrów, kurde" - powiedział operacyjny, dodając: "niżej nie zejdzie". "No ja przekażę do głównego centrum i oni tam rozstrzygną" - powiedział na koniec.

O 9.51 zastępca Krasnokutskiego ppłk Paweł Plusnin kolejny raz rozmawiał z mjr. Kurtincem o odsyłaniu tupolewa na Wnukowo. "Rozmawiałem z głównym centrum, zabiorą na Wnukowo" - obiecał operacyjny i dodał, że główne centrum ma to przekazać "głównemu Polakowi" - jak określano w rozmowach prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wybrano Wnukowo, a nie Twer, bo - jak mówił o 10.17 Kurtiniec - w Twerze nie ma urzędu celnego. O 10.17 Kurtiniec informował jeszcze lotnisko w Smoleńsku, że polski samolot leci na Wnukowo.

Od godz. 10.06 osoby na wieży rozmawiają o tym, jak w języku angielskim mówi się "odejście na drugi krąg". "Go around" - mówi jeden z nich i tłumaczy, że znaczy to "odejście na drugi krąg". "Na lotnisko zapasowe" - upewnia się rozmówca. O 10.20 dowiadują się, że polski tupolew leci jednak do Smoleńska. "K..., to kurde... rozumiem" - powiedział ppłk Plusnin. Dwie minuty później kontaktuje się z drugim lotniskiem w Smoleńsku i dopytuje "pod czyją kontrolą leci teraz polski samolot?". "Moskwa tam dowodzi" - słyszy w odpowiedzi.

"No to trzeba im jakoś przekazać dopóki pracują normalnie, kurde, że u nas jest mgła, widzialność mniej niż 400 metrów, kurde, po co go teraz do nas gnać?" - mówi. Chwilę później zgłasza się do niego po rosyjsku załoga polskiego samolotu "Korsaż start, polski 101, dzień dobry".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje