Nałęcz odpiera zarzut Marty Kaczyńskiej: To absurd

Prezydencki minister Tomasz Nałęcz zaprzeczył, że sprawa budowy pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej ma jakikolwiek związek z kampanią wyborczą. Tak zarzut wysunęła Marta Kaczyńska. Rzecznik stołecznego ratusza Bartosz Milczarczyk poinformował, że przedstawiciele Ratusza spotkają się w sprawie budowy pomnika z przedstawicielami Kancelarii Prezydenta. - Inicjatywa jest bardzo słuszna - dodał.

W ubiegłym tygodniu do Kancelarii Prezydenta wpłynął list części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej w sprawie zainicjowania budowy pomnika upamiętniającego wszystkich, którzy stracili życie w katastrofie. Osobom tym zależy na znalezieniu miejsca "w centrum stolicy", gdzie wszyscy będą mogli "spokojnie wspomnieć najbliższych".

Reklama

List podpisali m.in. Karolina Kaczorowska - wdowa po ostatnim prezydencie RP na uchodźstwie Ryszardzie Kaczorowskim i Izabella Sariusz-Skąpska - córka Andrzeja Sariusz-Skąpskiego, prezesa Federacji Rodzin Katyńskich.

Prezydencki minister Tomasz Nałęcz mówił w czwartek, że w tym tygodniu prezydent zamierza spotkać się z rodzinami, które zwróciły się do niego z apelem o zainicjowanie budowy pomnika.

- Inicjatywa budowy pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej jest bardzo słuszna, mija pięć lat od katastrofy smoleńskiej i ofiary powinny zostać upamiętnione w godnym miejscu w stolicy - powiedział Milczarczyk.

Wedug niego w niedługim czasie dojdzie do spotkania przedstawicieli warszawskiego ratusza i Kancelarii Prezydenta. - To do prezydenta Komorowskiego zwrócili się członkowie rodzin ofiar katastrofy - podkreślił Milczarczyk. Po tych rozmowach - dodał - przyjdzie czas na wybór lokalizacji i zapewne konkurs architektoniczny.

Rzecznik ratusza nie umiał powiedzieć, kiedy pomnik mógłby być gotowy, i czy będzie to możliwe przed 10 kwietnia 2015 r. Jak podkreślił, tak naprawdę do piątej rocznicy katastrofy zostało już niewiele czasu.

Pytany o lokalizację powiedział, że pomnik powinien stanąć w "godnym miejscu". Wykluczył możliwość postawienia go na Krakowskim Przedmieściu. Jak przypomniał, przeciwny temu jest stołeczny konserwator zabytków. Milczarczyk podkreślił też, że ratuszowi zależy na tym, aby pomnik ofiar nie był już "kwestią sporną, nie dzielił ludzi, a łączył".

Również w ubiegłą środę o jak najszybszą budowę w Warszawie pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej zwrócił się do prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem. Komitet chce, by pomnik stanął właśnie na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim.

Rzecznik stołecznego ratusza powiedział, że nie zapoznał się z pismem komitetu. Jak tłumaczył, do piątku nie wpłynęło ono do ratusza.

- Jak znam prezydenta, jestem przekonany, że dołoży starań, aby znaleźć wspólne działanie wszystkich rodzin - podkreślał w niedzielę Tomasz Nałęcz, który był gościem audycji "7 Dzień Tygodnia" w Radiu Zet. - Rozumiem, że tym rodzinom, które napisały do prezydenta, właśnie o to chodzi, żeby to nie był ich pomnik, tylko żeby był to wszystkich pomnik - podkreślił.

Według niego nieszczęściem jest to, że "niektórzy wykorzystali pamięć (o katastrofie), aby gruntownie podzielić Polaków".

Prezydencki minister jest przekonany, że jeśli budowa pomnika będzie inicjatywą, która "ma ludzi łączyć, a nie dzielić" to warszawiacy "tylko temu przyklasną" i "warszawianka, jaką jest pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, też tylko temu przyklaśnie".

Nałęcz zaprzeczył jednocześnie, że sprawa ma jakikolwiek związek z kampanią wyborczą. Zarzuty takie wysunęła m.in. córka tragicznie zmarłej pary prezydenckiej Marta Kaczyńska, która w piątkowym wywiadzie dla wPolityce.pl powiedziała: "Myślę, że to zamieszanie z pomnikiem w Warszawie potrwa do czasu wyborów. Nie chcę mi się wierzyć, żeby rzeczywiście z inicjatywy pana prezydenta Komorowskiego taki pomnik stanął".

- Podejrzewać te kilkadziesiąt osób (które napisały list), że one rozpoczynają kampanię prezydencką Bronisława Komorowskiego (...) to jest naprawdę absurd - oświadczył Nałęcz.

Rzecznik PiS Adam Hofman, który też był gościem Radia Zet, powiedział - że jeśli chodzi o budowę pomnika - to nie wyobraża sobie, aby inne miejsce niż Krakowskie Przedmieście w ogóle wchodziło w grę. - Tam przemówił lud - podkreślił Hofman. Przypominał spontaniczną reakcję warszawiaków, którzy po katastrofie tłumnie gromadzili się pod Pałacem Prezydenckim.

Z kolei Andrzej Rodzenek (Twój Ruch), który startuje w wyścigu o fotel włodarza stolicy w wyborach samorządowych 16 listopada, oświadczył, że nie zgadza się, aby kampania wyborcza w Warszawie toczyła się "wokół pomnika smoleńskiego". Jego zdaniem - choć pomnik powinien stanąć i jest to sprawa istotna - to jednak dla warszawiaków trzeciorzędna.

Dowiedz się więcej na temat: pomnik smoleński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje