​RMF24: Rząd wiedział o zmianach ws. pomnika smoleńskiego?

​Polski rząd nie powinien być zaskoczony propozycją rosyjskiego ministra kultury ws. zmniejszenia pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy tupolewa w Smoleńsku. Warszawa wiedziała o propozycji od kilku miesięcy - ujawnia moskiewski korespondent radia RMF FM Przemysław Marzec.

Już na początku lipca dziennikarz radia RMF FM nieoficjalnie usłyszał od polskich dyplomatów, że Rosja blokuje sprawę pomnika smoleńskiego. Kilka miesięcy temu miały pojawić się sugestie, żeby został on zmniejszony. 

Reklama

- Oficjalną propozycję w tej sprawie wysłaliśmy już całkiem dawno - twierdzi Władimir Medinski szef rosyjskiego resortu kultury.

Jeżeli korespondent radia RMF FM o sprawie wiedział od dyplomatów w pierwszych dniach lipca, to może oznaczać, że w czerwcu, a być może już w maju Warszawa miała świadomość, że budowa pomnika w pierwotnej wersji może stanąć pod znakiem zapytania. 

W ostatni piątek minister kultury Federacji Rosyjskiej Władimir Medinski poinformował, że jego kraj uznał, że pomnik, który ma stanąć na miejscu katastrofy polskiego Tu-154M pod Smoleńskiem jest za duży. Zaproponowano więc zmniejszenie rozmiarów monumentu ze 100 do 40 metrów. - Otrzymaliśmy projekt pomnika o długości 100 metrów. Jego realizacja jest niemożliwa z technicznego punktu widzenia, gdyż naruszyłoby to przepisy bezpieczeństwa związane z ruchem samochodowym - powiedział Medinski.

Kopacz: Sprawa nie jest jeszcze zamknięta

Ewa Kopacz pytana o rosyjski postulat zmniejszenia pomnika powiedziała, że jej zdaniem sprawa nie jest jeszcze zamknięta. - Myślę, że to jest jeszcze otwarta sprawa, że ze strony Polski też będzie jakiś komentarz i sugestie. Nie myślę, że ta sprawa została zamknięta - oświadczyła. Premier przypomniała, że projekt pomnika był wcześniej uzgodniony, a obecnie proponowane zmiany są niezgodne z tamtymi ustaleniami. - Był projekt, natomiast zmiany, które teraz są proponowane, są niezgodne z tym, co było wcześniej zaplanowane (...) Czekamy na reakcję z naszej strony i my będziemy też sugerować, że jak się na coś umawiamy, to powinno być tak, jak się umawiamy - podkreśliła szefowa polskiego rządu.

W jej ocenie w całej sprawie potrzebny jest zdrowy rozsądek. - Generalnie jestem zwolennikiem tego, żeby upamiętniać te miejsca, w których zginęli Polacy, więc powinno się to odbywać bez jakichkolwiek przepychanek i zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i nie należy do tego w żaden sposób mieszać polityki - oświadczyła Kopacz.

Pomnik w Smoleńsku ma w założeniu mieć formę wysokiego na 2,2 metra muru, na którym znajdą się nazwiska wszystkich ofiar katastrofy. W murze ma być szczelina, przez którą widoczny będzie plac, a na nim platforma z granitu. Pomnik powstanie z czarnego diabazu, a całość będzie ważyła 350 ton. Największe płyty kamienne posiadają wymiary: 220 x 145 x 27 centymetrów i ważą około 3 tony.

Przemysław Marzec










Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje