Rodziny smoleńskie podzielone ws. inicjatywy prezydenta

Na wtorkowe spotkanie ws. pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej wybierają się do prezydenta m.in. Izabella Sariusz-Skąpska i Paweł Deresz. Liczą, że zapadną tam konkretne decyzje. Inni, jak Magdalena Merta czy Małgorzata Wassermann uważają, że za tą inicjatywą kryją się względy polityczne.

Prezydent Bronisław Komorowski na wtorek zaprosił do siebie tych przedstawicieli rodzin smoleńskich, którzy zwrócili się do niego w ubiegłym tygodniu z apelem w sprawie budowy pomnika smoleńskiego. Tych, których podpisu pod apelem zabrakło, na spotkaniu nie będzie.

Reklama

Na spotkanie wybiera się Izabella Sariusz-Skąpska, córka prezesa Federacji Rodzin Katyńskich Andrzeja Sariusza-Skąpskiego. Jest ona zresztą jedną z 30 sygnatariuszek listu do prezydenta i zapewnia, że list, choć podpisany tylko przez część rodzin, "nie ma żadnego mianownika partii politycznej ani funkcji społecznej". Intencją autorów listu było wyprzedzenie eskalacji sporów na temat pomnika, do czego może dojść wiosną przyszłego roku, przy okazji piątej rocznicy katastrofy.

Sariusz-Skąpska przekonuje, że nie ma żadnego konkretnego pomysłu w sprawie lokalizacji czy kształtu pomnika. Na Krakowskim Przedmieściu, dodaje, według specjalistów nie ma już możliwości ustawienia żadnego pomnika. Jej zdaniem nie jest też najlepszym pomysłem symboliczny "pomnik świateł" - 96 lamp, umieszczonych w chodniku przed Pałacem Prezydenckim. "Światła kosztują, więc za jakiś czas ktoś mógłby zacząć liczyć te koszty i powiedziałby, że pieniądze wydawane na te światła można by przeznaczyć na jakiś inny, szczytny cel" - mówi Sariusz-Skąpska. "Taka artystyczna wizja jest znakomita, ale może być kłopotliwa" - dodaje.

Jej zdaniem, w pomniku nie powinno być też "żadnej makabry". "Generalnie mam dwa oczekiwania - że powinien to być pomnik wszystkich ofiar, a nie budowany według zasady jeden plus reszta. Jego cechą powinna być też prostota, by nie budzić niepotrzebnych emocji" - mówi. Nie wyklucza, że wtorkowe spotkanie u prezydenta może skończyć się jakimiś konkretnymi ustaleniami. "Jeżeli w międzyczasie doszłoby do rozmów między panem prezydentem, a miastem, to może jakaś lokalizacja po spotkaniu zostałaby wskazana" - mówi Sariusz-Skąpska PAP.

Obecny na spotkaniu będzie Paweł Deresz, mąż Jolanty Szymanek-Deresz. Zamierza on nawet przedstawić nawet własny pomysł w sprawie lokalizacji pomnika, który lansuje od czterech lat. Jego zdaniem pomnik powinien zostać ustawiony w alei Żwirki i Wigury, w sąsiedztwie wjazdu na wojskowe lotnisko, z którego 10 kwietnia 2010 roku uczestnicy feralnego lotu odlatywali do Smoleńska. "Byłby to pomnik jedności, bo w jedności wszyscy oni udawali się wtedy na uroczystości katyńskie, poza tym każdy jadący na lotnisko Okęcie czy przylatujący do Warszawy miałby szanse zapoznać się z tym pomnikiem" - przekonuje Deresz.

Do Pałacu Prezydenckiego nie idzie natomiast Magdalena Merta, wdowa po wiceministrze kultury Tomaszu Mercie. "Nie wiem zresztą, czy wróg krzyża na Krakowskim Przedmieściu to jest najlepszy podmiot na organizację tego typu spotkań" - mówi Merta w rozmowie z PAP.

Tym niemniej ma ona wyrobiony pogląd na temat pomnika - powinien on powstać na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim. Mógłby też nawiązywać do krzyża, który stał przed Pałacem w pierwszych miesiącach po katastrofie. "Kiedyś widziałam taki pomysł przeźroczystej tafli, w której wycięty jest krzyż. To mógłby być dobry pomysł" - zaznacza Merta.

Jej zdaniem na Krakowskim Przedmieściu powinno się też znaleźć miejsce na pomnik pary prezydenckiej - Lecha i Marii Kaczyńskich. Merta pytana, czy powinien powstać przez Pałacem Prezydenckim np. w miejscu obecnego pomnika ks. Józefa Poniatowskiego (który mógłby np. zostać przeniesiony na Plac Piłsudskiego, gdzie kiedyś stał), odpowiada, że "nie powinniśmy tego robić Duńczykom", od których prezentem jest pomnik ks. Józefa. "Krakowskie Przedmieście jest na tyle duże, że na pewno miejsce się znajdzie" - przekonuje Merta.

W sprawie idei spotkania z prezydentem bardzo sceptyczna jest też Małgorzata Wassermann, córka Zbigniewa Wassermanna. "Nie wierzę w szczere intencje Kancelarii Prezydenta, skoro dotąd nie widziała potrzeby, żeby się tą sprawą zajmować" - mówi w rozmowie z PAP. "Ten temat wywołany akurat w tym momencie ma być może doprowadzić do kolejnej burzy smoleńskiej" - dodaje.

Małgorzata Wassermann przyznaje, że spośród rodzin obecnych w poniedziałek na III konferencji smoleńskiej, organizowanej przez zespół Antoniego Macierewicza, większość nie będzie obecna na spotkaniu z prezydentem, bo nie została zaproszona. Pytana o lokalizację ewentualnego pomnika przekonuje, że najlepiej gdyby powstał on "w miejscu wybranym przez ludzi w porywie serca", czyli przed Pałacem Prezydenckim.

W ubiegłą środę do Kancelarii Prezydenta wpłynął list części rodzin z apelem do prezydenta, aby zainicjował budowę pomnika smoleńskiego. Pod listem podpisało się ok. 30 przedstawicieli rodzin, m.in. Karolina Kaczorowska - wdowa po ostatnim prezydencie RP na uchodźstwie Ryszardzie Kaczorowskim i Izabella Sariusz-Skąpska. Po tym liście pojawiły się w mediach złośliwe komentarze, że prezydent sam napisał do siebie ten list, bo wśród jego inicjatorów był Sławomir Rybicki, brat Arkadiusza Rybickiego, a zarazem sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta.

Właśnie do tego nawiązał w poniedziałek prezes PiS Jarosław Kaczyński, pytany w Pawłowie (Świętokrzyskie), czy wybiera się na wtorkowe spotkanie. "Nie dostałem zaproszenia i się nie pojawię. Bo jak pan prezydent pisze sam do siebie listy, to ja w komediach nie mam zamiaru uczestniczyć" - powiedział Kaczyński.

W poprzedni poniedziałek Bronisław Komorowski powiedział w TVP Info, że to bardzo ważny list, z jednej strony dlatego, że podpisały go osoby, które "albo stoją z boku różnych podziałów politycznych, albo są z różnych nurtów politycznych: i PiS-owskiego, i lewicowego, i centrowego, PSL-owskiego", a z drugiej strony, ze względu na to, że nie postawiono w nim żadnych warunków co do lokalizacji pomnika, ani co do czasu jego budowy. W liście tym - podkreślił Komorowski - tylko ogólnie mówi się o pewnej potrzebie.

Również w ubiegłym tygodniu o jak najszybszą budowę w Warszawie pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej zwrócił się do prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem. Komitet chce, by pomnik stanął na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim. Także prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił, że ta lokalizacja byłaby najlepsza. W skład zarządu społecznego komitetu wchodzą m.in. Zuzanna Kurtyka - wdowa po prezesie IPN Januszu Kurtyce, Andrzej Melak - brat przewodniczącego Komitetu Katyńskiego Stefana Melaka, prof. Michał Seweryński.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje