Śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej. Nowe informacje prokuratury

O "stonowanie emocji" oraz o "podawanie informacji sprawdzonych i rzetelnych" w sprawie śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej zaapelował w środę zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek. ​W Prokuraturze Krajowej trwa konferencja na temat aktualnego stanu śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej.

"Zasadnym jest zwrócenie się do wszystkich państwa z uprzejmym apelem, abyśmy nieco emocje wokół tej sprawy stonowali. W szczególności poprzez podawanie informacji sprawdzonych i rzetelnych, bo te które pojawiły się ostatnio w mediach nie do końca niestety takie były i nie pomagają i nie służą działaniu prokuratorów" - powiedział Pasionek.

Reklama

Jak poinformował z kolei prokuratur Marek Kuczyński, ekshumowane zostaną ciała 83 ofiar katastrofy smoleńskiej.

Mocny apel prokuratury

"Proszę nie pisać o tym, że celem ekshumacji jest znalezienie trotylu w ciałach ofiar" - dodał Pasionek podczas konferencji. Przypomniał też, że w czerwcu odbyło się spotkanie śledczych w rodzinami oraz pełnomocnikami rodzin.

"Poinformowałem o potrzebie przeprowadzenie tego rodzaju bardzo bolesnej, ale z punktu widzenia potrzeby śledztwa dążenia do prawdy, decyzji. Poinformowaliśmy wówczas o sposobie przeprowadzenia tych czynności" - powiedział Pasionek.

Poinformował, że każda z zainteresowanych rodzin będzie poproszona na spotkanie, podczas którego będą omawiane kwestie szczegółowe dotyczące m.in. czasu i miejsca przeprowadzenia ekshumacji.

"Sytuacja jest taka, że nie wszyscy z zainteresowanych odbierają korespondencję. Niektórzy zmienili miejsca zamieszkania i nie poinformowali o tym fakcie prokuratury, Niektórzy nie chcą mieć z tą historią nic wspólnego, nie pojawiają się w stosownych urzędach, aby odebrać korespondencję" - powiedział Pasionek.

"Ciała zostaną niezwłocznie złożone do grobu"

"Po ekshumacji, ofiary katastrofy smoleńskiej będą niezwłocznie złożone do grobu" - zapewnił zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek.

Jak podkreślił, nieprawdą jest, "iż ciała będą po wyjęciu z grobu pozostawały w dyspozycji prokuratury co najmniej cztery miesiące". "Prosty zapis tego postanowienia mówi, że zostaną niezwłocznie włożone do grobu po przeprowadzeniu badań, a cztery miesiące to jest czas, jaki daliśmy biegłym na wydanie opinii" - poinformował Pasionek. Jak ocenił tego rodzaju informacje tworzą "fatalny klimat wokół tej sprawy".

Dodał też, że nieprawdziwa jest również informacja, że rodziny ofiar katastrofy są zaskoczone decyzją prokuratury o przeprowadzeniu ekshumacji.

Kiedy zakończy się śledztwo?

"Absolutnie nie twierdzę, że koniec przyszłego roku to graniczna i finalna data, która będzie skutkowała wydaniem decyzji" - powiedział Pasionek.

"Do tego śledztwa, właściwie to już drugiego dnia po katastrofie wdarła się polityka i niestety pozostaje w tym śledztwie do dnia dzisiejszego" - mówił.

"Bardzo wielu polityków, publicystów, komentatorów, jest niemal do chwili obecnej zaskoczonych potrzebą kontynuowania tego postępowania. O tej potrzebie będziemy starali się państwa przekonać" - mówił w środę Pasionek.

Jak przypomniał Pasionek, śledztwo w sprawie katastrofy zostało przedłużone do końca przyszłego roku. "Takie póki co mamy plany dowodowe, ale absolutnie nie twierdzę, że jest to graniczna i finalna data, która będzie skutkowała wydaniem takiej decyzji. Jaka by ona nie była, doskonale zdaję sobie sprawę, że będzie dzielić. W dalszym ciągu będzie przedmiotem przeróżnych kontrowersji. Dlatego celem naszym, istotą działań prokuratury w tej sprawie jest przeprowadzenie w sposób absolutnie profesjonalny wszystkich możliwych do zebrania dowodów, wyczerpanie inicjatywy dowodowej w sposób maksymalny" - zaznaczył.

"Część z dowodów na terenie obcego państwa"

"Nie jest niczym odkrywczym stwierdzenie, że część z tych dowodów znajduje się na terenie obcego państwa. Partner jest trudny. Jak państwo wiecie tych dowodów w dalszym ciągu nie mamy. Czynimy zabiegi, by je pozyskać, ale tylko takie, na jakie pozwala nam prawo. Czynione są zabiegi na arenie dyplomatycznej" - powiedział Pasionek.

Prokurator Marek Kuczyński dodał, że "dokumenty sekcyjne strony rosyjskiej nie mogą stanowić podstawy do rzetelnych ustaleń".

Błędy w dokumentacji medycznej?

Jak powiedział Pasionek, "medycy sądowi, którzy pracowali przy ekshumacjach, stwierdzili błędy w 90 proc. dokumentacji medycznej nadesłanej przez Federację Rosyjską".

"W przypadku 41 osób brakowało opisu stanu po przebytych zabiegach medycznych (...), u 48 osób błędnie rozpoznano obrażenia, bo wzajemnie sprzecznie je opisano w toku sporządzania protokołu" - mówił Pasionek.

Jak dodał, w przypadku 35 osób w ogóle zaniechano wykonania niektórych czynności sekcyjnych - otwarcia niektórych jam ciała, które - jak zaznaczył - nakazuje metodologia prowadzenia autopsji. "Nie zrobiono tego" - podkreślił prokurator.

"Sprzeczny opis ciała pojawiał się na kolejnych etapach badania. Mieliśmy w kilku wypadkach (...), z tego rodzaju sytuacją do czynienia, że zgodnie z protokołem rosyjskim sekcje były wykonane wcześniej niż zewnętrzne oględziny ciała, co jest oczywiście niemożliwe" - podkreślił Pasionek.

Zaznaczył, że takiej sytuacji profesjonalny prokurator tolerować nie może. "Nie może, bo obliguje go do wyjaśnienia tych wszystkich okoliczności kodeks postępowania karnego" - dodał.

Pasionek powiedział, że prokurator skierował wniosek do Federacji Rosyjskiej, chcąc przesłuchać medyków sądowych, niestety spotkał się odmową.

Umiędzynarodowienie śledztwa

"Umiędzynarodowienie śledztwa jest w dalszym ciągu jedynym możliwym działaniem prokuratury, udział ekspertów zagranicznych dodatkowo podkreśli profesjonalizm prokuratury" - powiedział Pasionek.

Przypomniał, że już wcześniej, mówiąc o "potrzebie zobiektywizowania tego śledztwa", wskazywał na chęć zaangażowania w toku tego postępowania ekspertów z zagranicy o międzynarodowej, uznanej renomie. "Swoim autorytetem nadaliby oni rzeczywiście walor obiektywizmu tym wszystkim dowodom, które zamierzamy zebrać, w ten sposób weryfikując dotychczas zebrany materiał dowodowy" - ocenił.

"We wrześniu byliśmy praktycznie na ostatniej prostej sfinalizowania rozmów z wieloma profesjonalnymi, o uznanej światowej klasie biegłymi i instytutami. Tak było. A to, że spotykamy się dopiero dzisiaj, to wynika z faktu, że tak już przestało być. A przestało być właśnie z powodu tego, co się mówi i pisze o tej sprawie" - powiedział Pasionek.

"Taka jest niestety smutna prawda, że renomowani naukowcy nie chcą z nami współpracować" - dodał. "Ich interesuje rzetelna nauka, natomiast my mieszamy tę sprawę z polityką każdego dnia. I do niej się tylko odwołujemy; a to taniec na grobach, a to decyzje o charakterze politycznym" -  zaznaczył.

"Mówię to po bardzo wielu rozmowach, że myli się ten kto sądzi, że w Europie, nawet w kręgach naukowych, ta sprawa ta nie budzi nadal zainteresowania" - powiedział.

Katastrofa smoleńska

10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku w katastrofie Tu-154 zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Śledztwo w tej sprawie - wszczęte jeszcze w dniu katastrofy - toczy się od ponad sześciu i pół roku.

Nowy zespół prokuratorów z Prokuratury Krajowej przejął postępowanie w sprawie katastrofy smoleńskiej na początku kwietnia, po zlikwidowaniu prokuratury wojskowej.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje