Graś: Nie znamy treści raportu MAK

Polskie władze nie znają treści raportu w sprawie katastrofy smoleńskiej, który jutro zaprezentuje rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK); nie wiemy, czy i jakie polskie uwagi do niego uwzględnili Rosjanie - przyznał rzecznik rządu Paweł Graś.

Rzecznik rządu uważa, że premier Donald Tusk nie przerwie urlopu w związku z tą sprawą. Podkreślił też, że po publikacji raportu MAK do jego treści odniesie się polska komisja badająca przyczyny katastrofy, na której czele stoi szef MSWiA Jerzy Miller.

Reklama

- My treści raportu jeszcze nie znamy, w związku z czym nie wiemy, czy i jakie uwagi (strony polskiej - red.) zostały uwzględnione. Dopiero w środę, po otrzymaniu oficjalnego raportu, strona polska z ministrem Millerem będzie się do tego odnosić - powiedział dziennikarzom Graś.

Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) przedstawi w środę o godz. 12 (godz. 10 czasu polskiego) ostateczną wersję raportu końcowego w sprawie katastrofy smoleńskiej. Dokument zaprezentuje przewodnicząca MAK Tatiana Anodina na konferencji prasowej w siedzibie agencji Interfax.

Po konferencji tekst raportu zostanie zamieszczony na stronie internetowej MAK w dwóch wersjach językowych: rosyjskiej i angielskiej. MAK zamieści też w internecie polskie uwagi do swego raportu.

Graś powiedział, że strona rosyjska poinformowała szefa polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej Jerzego Millera, że w środę na konferencji prasowej zostaną przedstawione wyniki prac MAK. Jak zaznaczył, stronie polskiej, ale też rosyjskiej prokuraturze, zostanie przekazany "finalny raport" przygotowany przez MAK, wraz z uwagami strony polskiej.

Rzecznik rządu potwierdził, że raport MAK będzie prawdopodobnie opublikowany w wersji rosyjskiej i angielskiej. Następnie - jak poinformował - raport dotrze drogą dyplomatyczną do polskiej strony.

- Potem (raport) będzie musiał być przetłumaczony i dokładnie przeanalizowany przez komisję ministra Millera, żebyśmy mogli sprawdzić, czy i jakie ewentualne uwagi strony polskiej zostały uwzględnione, a jakie nie. Potem - po tej analizie, komisja do tego raportu się odniesie - zaznaczył.

- Wszystko wskazuje na to, że w środę zakończy się pewien etap prac badań na przyczynami (katastrofy), czyli zakończy pracę komisja ze strony rosyjskiej i dalsza część badania, śledztwa będzie spoczywała na prokuraturze, zarówno rosyjskiej, jak i polskiej - mówił rzecznik rządu.

Według Grasia to jest "dobry czas", aby poznać raport MAK. - Nam zależało przede wszystkim na tym, aby ten raport został przygotowany rzetelnie i solidnie. (...) pośpiech w badaniu tego typu katastrof, tego typu nieszczęśliwych wydarzeń, nigdy nie jest wskazany. Ale skoro strona rosyjska uporała się stosunkowo szybko z analizą uwag ze strony polskiej, to chyba dobrze - ocenił.

Graś powiedział też, że nie widzi powodu, aby w związku z publikacją raportu MAK, premier przerwał swój urlop. - Nie bardzo wiadomo, po co premier miałby przerywać urlop. Raport najpierw musi oficjalnie dotrzeć do polskiej strony, potem musi zostać przetłumaczony na język polski, co musi zabrać trochę czasu, musi zostać przeanalizowany przez polskich ekspertów (...) i dopiero wtedy będzie można wyrobić sobie opinię, co do treści raportu - mówił rzecznik rządu.

Poinformował, że premier jest w stałym kontakcie z ministrem Millerem. - Również w środę, premier będzie w stałym kontakcie z ministrem Millerem i będzie na bieżąco informowany - zapewnił Graś.

Rzecznik rządu powiedział, że na konferencja przewodniczącej MAK Tatiany Anodiny, odbędzie się prezentacja efektów prac rosyjskiej komisji "w związku z czym nie ma potrzeby, żeby ktoś z polskiej komisji tam przebywał".

Pytany, dlaczego kancelaria premiera nie poinformowała o zakończeniu prac polskiego akredytowanego przy MAK Edmunda Klicha, Graś powiedział: "Nie było takiej potrzeby, ani takiego obowiązku".

Zapytany, czy nie dziwi go, że Rosjanie tak szybko przygotowali raport, Graś powiedział: "To chyba dobrze, bo nieustannie słyszymy głosy od opozycji, że to badanie trwa zbyt długo, że prace trwają zbyt wolno. Jeśli rzeczywiście udaje się pewien etap prac zakończyć, to chyba dobrze".

Podkreślił jednocześnie, że pracy nad badaniem przyczyn katastrofy nie kończy polska i rosyjska prokuratura.

Projekt dotyczący przyczyn katastrofy Tu-154 został przekazany Polsce 20 października. MAK sformułował w nim 72 wnioski dotyczące pośrednich i bezpośrednich przyczyn katastrofy smoleńskiej oraz siedem rekomendacji dla cywilnych służb lotniczych.

Polska 16 grudnia przekazała Rosji uwagi do projektu raportu końcowego MAK - w sumie ok. 150 stron dokumentów. Premier Donald Tusk ocenił 17 grudnia, że projekt raportu MAK w tym kształcie, w jakim został przysłany przez stronę rosyjską, jest bezdyskusyjnie nie do przyjęcia.

MAK informował w grudniu, że swoje uwagi Polska przedstawiła w języku polskim, z tłumaczeniem na język rosyjski wykonanym przez stronę polską. Według MAK Polska zastrzegła, że w razie powstania różnic w interpretacji przekładu i oryginału dokumentu decydujący jest tekst w języku polskim.

MAK podkreślił, że przekazując Polsce swój projekt raportu końcowego, prosił o przedstawienie komentarza w języku rosyjskim lub angielskim, które są oficjalnymi językami Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego (ICAO).

Międzypaństwowy Komitet Lotniczy zapowiedział wtedy również, że zgodnie ze standardami konwencji chicagowskiej zarówno raport końcowy MAK, jak i komentarz strony polskiej zostaną podane do wiadomości publicznej.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Rosjanie | maki | katastrofy | Raport MAK | MAK | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje