RMF24: Pozwać Rosję czy apelować? "Siłą wraku nie wydobędziemy"

"Polska musi wystąpić do organizacji międzynarodowych", "wydobyć siłą tego wraku nie jesteśmy w stanie" - takie głosy pojawiły się po wczorajszej informacji przekazanej przez Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej, że wrak Tu-154M pozostanie w Rosji do czasu, aż zakończy się proces.

- Polska musi wystąpić do organizacji międzynarodowych, tylko tak będziemy w stanie wydobyć wrak tupolewa z Rosji - powiedział reporterowi RMF FM Jacek Sasin z Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli rozmowy na szczeblu Unii Europejskiej i NATO nie przyniosą pozytywnych efektów, zdaniem Jacka Sasina, powinniśmy pozwać Federację Rosyjską do międzynarodowych instytucji.

- Państwo Polskie w tej sprawie nie zrobiło wszystkiego, co mogło. Wręcz przeciwnie. Minister Miller, wówczas minister spraw wewnętrznych, godził się na to, żeby taka procedurę przetrzymywania wraku Rosjanie mogli dzisiaj stosować - powiedział Sasin.

Reklama

W zdecydowanie innym tonie wypowiada się Jacek Protasiewicz. Wydaje się, że eurodeputowany Platformy Obywatelskiej pogodził się już z faktem, że wrak na razie pozostanie w Rosji. - Apelować, nalegać, wywierać presję możemy, ale wydobyć siłą tego wraku nie jesteśmy w stanie - powiedział.

Zdaniem Protasiewicza dziś rząd może jedynie prosić o jak najszybsze zakończenie trwającego w Rosji śledztwa. - Śledztwo siłą rzeczy jest skomplikowane i musi trwać, ale im szybciej Rosjanie je zakończą, tym lepiej dla relacji polsko-rosyjskich - mówił Protasiewicz. 

Guriewicz: Wyjasnialiśmy polskim kolegom...

"Nie jeden raz wyjaśnialiśmy polskim kolegom, że konieczność przetrzymywania fragmentów samolotu i rejestratorów pokładowych na terytorium Federacji Rosyjskiej do czasu podjęcia w sprawie karnej ostatecznej decyzji procesowej wynika z prawa karnego procesowego FR i nie jest sprzeczne z europejską konwencją o wzajemnej pomocy prawnej w sprawach karnych, umową między Federacją Rosyjską i Rzeczypospolitą Polską o pomocy prawnej i stosunkach prawnych w sprawach cywilnych i karnych, a także innymi porozumieniami międzynarodowymi" - oświadczył generał-major Michaił Guriewicz, szef grupy śledczej prowadzącej śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Przypomniał, że śledztwo w sprawie karnej prowadzone jest w zgodzie z rosyjskim ustawodawstwem.

"Jako szef grupy śledczej w tej sprawie powtórzę: dowody rzeczowe będą znajdować się na terytorium Federacji Rosyjskiej do czasu, aż zapadnie ostateczna decyzja procesowa w tej sprawie karnej" - dodał.


Dowiedz się więcej na temat: tupolew | katastrofa w Smoleńsku | Rosja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje