Zespół Laska: Przyczyn katastrofy należy szukać...

Przyczyn katastrofy smoleńskiej należy szukać na wiele miesięcy przed nią; w jednostce, do której należał Tu-154M, łamano bariery zabezpieczające przed wypadkami - przypomniał w środę zespół smoleński przy kancelarii premiera, którym kieruje Maciej Lasek.

"Uważam, że należy się oderwać od retoryki, mówiącej, że całe przyczyny są skondensowane w ostatnich pięciu sekundach lotu, a nie w tym, co tak naprawdę doprowadziło do tej katastrofy, czyli latach zaniedbań" - powiedział PAP Lasek, tłumacząc dlaczego zespół wydał komunikat.       Podkreślił, że załoga tupolewa 10 kwietnia 2010 r. popełniła szereg błędów, ale nie była ich świadoma, bo przez lata w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego stopniowo i niezgodnie z przepisami upraszczano procedury.       

Reklama

Zespół, którego celem jest wyjaśnianie opinii publicznej przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej, przypomniał w środę, że wypadki w lotnictwie najczęściej nie są spowodowane pojedynczą przyczyną. Przygotowania do lotu i sam lot to bowiem skomplikowany proces, w którym występują - jak napisano - bariery zabezpieczające przed wypadkiem. Szereg z nich - podkreślił zespół Laska - złamano przed lotem z 10 kwietnia 2010 r.           

"O tragicznym finale lotu oprócz złych warunków atmosferycznych, nieodpowiedniego przygotowania lotniska, jego fatalnego wyposażenia i złej pracy rosyjskich kontrolerów, zadecydowały błędy załogi, zły proces jej przygotowania, organizacji 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego i nadzoru nad nim" - zaznaczył Lasek i jego współpracownicy.          

Zespół przypomniał też błędy popełnione w specpułku, który był jednostką nadzorowaną przez dowódcę Sił Powietrznych. Większość członków załogi wyznaczonej do lotu 10 kwietnia nie miała ważnych uprawnień do latania Tu-154M; szkolenie prowadzono w pośpiechu i niezgodnie z programem; piloci nie wykonywali lotów treningowych, a uprawnienia do lotów w trudnych warunkach atmosferycznych przedłużano niezgodnie z przepisami; nieprawidłowo prowadzono też kontrole techniki pilotowania.           

Zespół zwrócił też uwagę, że błędy popełniono w nadzorze nad pułkiem. Było on niewłaściwy i przyczynił się do obniżenia poziomu wyszkolenia załóg samolotów Tu-154. Kontrole nie wykryły błędów w organizacji szkolenia lotniczego, choć były one łatwe do identyfikacji.           

Przypomniano także, że przygotowując się do lotu do Smoleńska załoga nie miała możliwości spotkania się w przeddzień wylotu w pełnym składzie i omówienia wszystkich etapów lotu; nawigator przed lotem nie miał zapewnionego minimalnego, ośmiogodzinnego odpoczynku; w dniu wylotu przygotowania załogi odbywały się w pośpiechu, bo lotnicy za późno przyjechali na lotnisko. Ponadto specpułk niezgodnie z procedurami zmienił konfigurację samolotu z 90 na 100 miejsc oraz zrezygnował z rosyjskiego nawigatora (tzw. lidera), co zaakceptowali Rosjanie.           

"Zespół ds. wyjaśniania przyczyn katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, tłumacząc przyczyny katastrofy, zwraca uwagę, że należy ich szukać na wiele miesięcy wcześniej w złożonym procesie przygotowania lotu" - podkreślono w środowym komunikacie.           

Zespół Laska nie po raz pierwszy przypomniał, że na długo przed katastrofą smoleńską łamano bariery zabezpieczające przed wypadkami. Temu tematowi była poświęcona konferencja prasowa Laska i jego ekspertów, która odbyła się na początku lipca.           

Więcej informacji o przyczynach katastrofy smoleńskiej można znaleźć na stronie internetowej zespołu Laska: faktysmolensk.gov.pl. Są tam m.in. fotografie ze Smoleńska posegregowane na sekcje tematyczne (np. polscy specjaliści, badający katastrofę, przeszkody terenowe). W najbliższych dniach - jak zapowiada Lasek - mają się tam pojawić kolejne odcinki wideobloga.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje