Co zostało z wzniosłych słów?

Gdy 10 kwietnia 2010 r. stacje radiowe i telewizyjne przerwały codzienny program, by podać informację, że prezydencki Tu-154M rozbił się podczas podchodzenia do lądowania, po wielkim szoku i niedowierzaniu nastąpiła chwila oczekiwania na informację, że ktoś jednak przeżył tę katastrofę. Tak się nie stało. Zginęło 96 osób.

Wśród ofiar katastrofy był prezydent Polski Lech Kaczyński oraz jego żona Maria Kaczyńska, a także ostatni prezydent RP na Uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Odeszła legendarna działaczka "Solidarności" Anna Walentynowicz, RPO Janusz Kochanowski, szef Sztabu Generalnego WP gen. Franciszek Gągor, wielu posłów, ministrów, duchownych, przedstawicieli rodzin katyńskich, cała załoga samolotu i funkcjonariusze BOR.

Reklama

Prezydent Lech Kaczyński, wraz z delegacją, leciał do Katynia - miał złożyć hołd Polakom zamordowanym przez NKWD.

"To wielka tragedia i strata dla naszego narodu - zginął przecież Prezydent wybrany większością głosów w wyborach wraz z Małżonką i wiele innych ważnych osobistości .Wyrazy współczucia dla Rodzin i i dla nas samych" - to jeden z komentarzy, który pojawił się w naszej Księdze Kondolencyjnej tuż po katastrofie.

Wypełniliście tę księgę wzruszającymi i ciepłymi słowami. "Po raz kolejny Polska traci swoich najlepszych ludzi. Niestety nasza historia zatoczyła po raz wtóry swoje koło. Moje kondolencje dla wszystkich rodzin .To nieodżałowana strata dla całej Polski".

"Był wspaniałym prezydentem, a przede wszystkim dobrym i miłym człowiekiem. Wątpię, że

kiedyś jeszcze doczekamy się tak ludzkiej i miłej pary prezydenckiej jaką byli Maria i Lech

Kaczyńscy".

"Łączę się w bólu z Rodzinami Tych, którzy odeszli. Ból i strata ogromna - wciąż o Nich myślimy,

pamiętamy. SPOCZYWAJCIE W POKOJU".

Gdy opisywaliście swoje odczucia, wydawało się, że ta tragedia ma szansę zjednoczyć Polaków. "Nie jest ważne kto zginął; ważne, że to tragedia dla rodzin, dla nas. Takie momenty uświadamiają mi, że nie ważne jaka partia, kolor skóry, religia - ludzie są wszyscy jednakowi, nikt nie zasługuje, by zginąć w taki sposób, ani nikt, by pożegnać w taki sposób kogoś bliskiego. Nie będę debatować nad polityką naszego byłego prezydenta, bo teraz to już nic nie zmieni. Chcę tylko złożyć wyrazy głębokiego współczucia rodzinom ofiar tej wielkiej tragedii...[*]".

"Cześć pamięci wszystkich, którzy zginęli na rosyjskiej ziemi.Tak bardzo boli, że wrak jest jeszcze za granicą, śledztwo się ślimaczy, a Rodacy, zamiast być zjednoczeni tragedią, jak to było przez kilka pierwszych dni, są jeszcze bardziej podzieleni... Smutne to".

Często bardzo emocjonalnie wspominaliście zmarłych: "Cześć i chwała bohaterom. Panie Prezydencie Lechu Kaczyński, pamiętamy i będziemy pamiętać o Panu i Pańskiej żonie, zarówno w modlitwach, jak i w przekazach, mówiących o waszej miłości do Ojczyzny Polski. Będziemy również pamiętać o Was kochani żołnierze, księża, działacze społeczni, politycy, aktorzy, którzy zginęliście w tym bestialskim zamachu".

W obliczu tragedii, która - jak się początkowo wydawało - pogodzi skłóconych, nie brakowało komentarzy, nadszarpujących solidarne współodczuwanie straty po śmierci 96 osób z różnych przecież środowisk. "Uczciwi Polacy pamiętają Panie Prezydencie. Motłoch zginie jeszcze w gorszych męczarniach" - tak brzmiał jeden z wpisów do Księgi Kondolencyjnej.

W waszych kondolencjach nie zabrakło rozważań na temat kruchości życia. "Smutne, ale wypadki, niestety, się zdarzają :-( Należy pamiętać, ale trzeba żyć dalej ... Nie można bez końca płakać - świat należy do żywych" - podsumował jeden z czytelników.

"Pozwólmy tym, którzy odeszli, spoczywać w pokoju.Tyle im się należy".

Co dziś, w rocznicę katastrofy prezydenckiego samolotu, zostało z tych deklaracji i wzniosłych słów?

Dowiedz się więcej na temat: Nie | Lech Kaczyński | katastrofa w Smoleńsku | Maria Kaczyńska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje