Nelson Mandela

Ostatnie pożegnanie Nelsona Mandeli w jego rodzinnym Qunu

Zmarły 5 grudnia były prezydent RPA Nelson Mandela został w niedzielę pochowany na cmentarzu w swej rodzinnej wiosce Qunu w Prowincji Przylądkowej Wschodniej. Pogrzeb i wcześniejszy niedzielny ceremoniał zakończyły 10-dniowe uroczystości żałobne w RPA.

Zgodnie ze swoim życzeniem, Mandela został pochowany na rodzinnym cmentarzu, gdzie spoczywają już jego rodzice, siostra i trójka dzieci. W samym pochówku wzięli udział najbliżsi krewni zmarłego oraz przedstawiciele władz Republiki Południowej Afryki - podała agencja Reutera.

Reklama

Wcześniej w niedzielę ok. 4,5 tys. żałobników uczestniczyło w uroczystościach pogrzebowych Nelsona Mandeli.

Kondukt z trumną wiezioną na lawecie armatniej i w eskorcie wojska wcześnie rano wyruszył z posiadłości zmarłego prezydenta do wielkiego namiotu rozstawionego na zboczu wzgórza, tuż przy cmentarzu w Qunu.

Pierwszego czarnoskórego prezydenta RPA i bohatera walki z apartheidem uhonorowały salwy z 21 dział armatnich ustawionych na wzgórzu.      

95 białych świec

Uroczystość łącząca elementy ceremoniału państwowego i tradycyjnych rytuałów pogrzebowych ludu Xhosa (Khosa), z którego pochodził Mandela, rozpoczęła się tuż po godzinie 7 rano czasu polskiego. Uczestniczyli w niej najbliżsi zmarłego, a także przywódcy plemienni, ważni politycy i inni oficjalni goście, w tym prezydent RPA Jacob Zuma, kilku afrykańskich prezydentów i książę Walii Karol.

W namiocie, gdzie odbywała się uroczystość, za dwoma rzędami 95 białych świec, symbolizujących wiek Nelsona Mandeli, ustawiono jego portret. Trumna spowita była południowoafrykańską flagą.

Po odśpiewaniu przez chór hymnu narodowego Nkosi Sikelel' iAfrica (Boże błogosław Afrykę) rzecznik rodziny Ngangomhlaba Matanzima podziękował lekarzom ze szpitala wojskowego w Pretorii za opiekę nad Mandelą w ostatnich dniach jego życia.

Następnie głos zabrał bliski przyjaciel Madiby (klanowe imię Mandeli) - Ahmed Kathrada, który wraz z nim został skazany na dożywocie i odsiadywał wyrok na wyspie Robben. - Żegnaj mój drogi bracie, mój mentorze, mój przywódco - mówił wyraźnie wzruszony.

Na uroczystość przybył również inny bliski przyjaciel Mandeli - arcybiskup Desmond Tutu, który do ostatniej chwili twierdził, że nie został zaproszony na pogrzeb. Tutu ostro krytykował rządzący Afrykański Kongres Narodowy, oskarżając go o odwrócenie się od ideałów społecznych z czasów walki z apartheidem. 

"Długi i bolesny tydzień"

- To był dla nas długi i bolesny tydzień - mówił prezydent Zuma wskazując, że jego poprzednik był "ostoją siły i światłem nadziei dla wszystkich, którzy walczą o sprawiedliwy porządek na świecie". Podczas wtorkowych uroczystości żałobnych na stadionie w Soweto w Johannesburgu Zuma, który stoi na czele RPA od 2009 r., został dwukrotnie wygwizdany i wybuczany przez zgromadzony tłum. Ugrupowanie Zumy, Afrykański Kongres Narodowy (ANC), zmaga się z gwałtownymi niepokojami i protestami społecznymi w związku z utrzymującą się biedą, przestępczością i bezrobociem. Nadal jednak może liczyć na zwycięstwo w wyborach w kwietniu lub maju.

BBC zauważa, że wielu uczestników niedzielnych uroczystości pogrzebowych śpiewało i tańczyło, aby oddać hołd zmarłemu.

Po trwającym ponad dwie godziny nabożeństwie społeczność królewskiego rodu Thembu, należącego do konfederacji ludów Khosa, odprawiła mający prywatny charakter tradycyjny rytuał pogrzebowy, na który złożyły się pieśni i wiersze na temat życia i osiągnięć Nelsona Mandeli. Podczas tego rytuału - jak pisze BBC - miał zostać poświęcony wół.   

Pieśni pochwalne

Pieśni pochwalne na temat życia zmarłego intonowała już w nocy z soboty na niedzielę rodzina Mandeli podczas całonocnego czuwania.

Nelson Mandela, jeden z najwybitniejszych przywódców i mężów stanu, zmarł 5 grudnia w wieku 95 lat. We wtorkowych uroczystościach w Johannesburgu ku jego czci udział wzięło wielu światowych przywódców, w tym sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun, prezydent USA Barack Obama, wiceprezydent Chin Li Yuanchao, prezydent Francji Francois Hollande i jego poprzednik Nicolas Sarkozy. Przybyli niemal wszyscy przywódcy z Afryki, a także prezydenci Indii, Brazylii, Meksyku, Niemiec, Afganistanu, Sri Lanki i Bangladeszu, a także premierzy, szefowie MSZ i przedstawiciele monarchii krajów europejskich. Polskę reprezentował szef dyplomacji Radosław Sikorski.

Następnie w ciągu trzech dni, od środy do piątku, około 100 tysięcy ludzi pożegnało go w Pretorii, składając hołd przed jego trumną w kompleksie rządowym Union Buildings.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje