Zamachy w Norwegii

Norwegia: Policja też płacze. "Łzy dobrze nam robią"

Komendant policji dystryktu Nordre Buskerud, gdzie leży wyspa Utoya, Sissel Hammer przyznała, że obciążenie psychiczne po piątkowym zamachu jest tak ogromne, że często płacze. - Szefowie policji też czasem płaczą, lecz łzy dobrze robią - mówiła w telewizji NRK.

- Od piątku jesteśmy w pełnej gotowości i pracujemy non stop. To moi podwładni założyli kajdanki Breivikowi, lecz po tym, co widzieli na wyspie, trudno jest im dojść do siebie. W dalszym ciągu pracujemy na Utoya, lecz codziennie przechodzimy sesje z psychologami i rozmawiamy w grupach o tym, co się tam wydarzyło. Próbujemy sobie wzajemnie pomóc psychicznie, lecz nie jest to łatwe - powiedziała Hammer.

Reklama

- Tak niesłychanie liczne młode życia zostały stracone. Przeżyć to na miejscu i słuchać opowiadań świadków i rodzin zabitych - to potworne - mówiła. - Reakcje przychodzą dopiero podczas odpoczynku. Wczoraj po powrocie do domu włączyłam telewizor, położyłam się na kanapie i płakałam. Nie wstydzę się. Chociaż policjant powinien być twardy, to łzy nawet w przypadku komendanta dobrze robią - dodała.

W piątkowym podwójnym zamachu terrorystycznym, do którego przyznał się Anders Behring Breivik, śmierć poniosło 76 osób. Na wyspie Utoya Breivik zastrzelił 68 osób. Osiem osób poniosło śmierć w ataku bombowym przeprowadzonym przez niego w dzielnicy rządowej w Oslo.

Dowiedz się więcej na temat: Norwegia | Anders Breivik | zamachy w Norwegii

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje