Pokorny, lubiany, kontrowersyjny - dwa lata pontyfikatu papieża

W swoim postępowaniu papież Franciszek różni się od swoich poprzedników. To sprawia, że w polityce międzynarodowej cieszy się uznaniem, w wewnętrznej zaś trafia na opór.

Przed dwoma laty (13.03.2013) Jorge Mario Bergoglio zasiadł na tronie papieskim. W międzyczasie przyzwyczajono się, że papież Franciszek sięga po telefon i dzwoni do ludzi, którzy napisali do niego list. Nikogo nie dziwi też, że podczas audiencji każe sobie podawać termosy z herbatą mate. Nawet mimo kontrowersyjnych wypowiedzi Franciszek cieszy się popularnością i uznaniem.

Pasterz biednych i wykluczonych

Reklama

Podczas niedawnej wizyty w jednej z rzymskich parafii papież poprosił o zatrzymanie się przed osiedlem baraków. Zaskoczyło to nie tylko towarzyszącą mu świtę, ale i mieszkańców osiedla. A przecież gest ten doskonale komponuje z przesłaniem Franciszka. To biedne osiedle na obrzeżach stolicy Włoch zamieszkują imigranci z Ameryki Łacińskiej, ludzie, którzy za kilkaset euro miesięcznie harują w domach mieszkańców Rzymu.

Przede wszystkim na rzecz tych ludzi Kościół powinien się angażować - głosi credo Franciszka. - Głównym powodem biedy jest system gospodarczy, w którym nie chodzi już o człowieka, tylko o pieniądz - krytykuje papież, dodając, że "system ten zawsze wyklucza innych".

I o owych wykluczonych, tych na marginesie papież troszczy się osobiście. Kiedy Rzym nawiedziły ulewy, kazał rozdawać bezdomnym parasole. Niedawno przy Placu Św. Piotra pojawiły się prysznice dla ludzi nie mających dachu nad głową.

Zachwyt w Rzymie

Rzymianie są zachwyceni swoim papieżem. - Nie mam wiele wspólnego z Kościołem, cieszę się jednak, że mamy papieża, który jest tak blisko ludzi - mówi jeden z mieszkańców Rzymu. - Takiego papieża potrzebowaliśmy, zupełnie zwyczajną osobę - dodają inni. - Jest niezwykłym papieżem, pokornym niczym ksiądz - chwalą.

Franciszek próbuje mówić językiem ludzi. Uwielbia proste obrazy, dosadne sformułowania i niekiedy myli się w swoim tonie. Również i to jest zaskakujące, dlatego w Watykanie nie ustaje napięcie, kiedy papież zaczyna mówić swobodnie, bez zaglądania do manuskryptu.

Kontrowersyjne wypowiedzi

Niedawno podczas audiencji generalnej, mówiąc o wychowaniu, papież zacytował pewnego ojca, który mu powiedział, że czasem musi spuścić swojemu synowi lanie. "Jednak nigdy nie biję w twarz, żeby go nie upokorzyć", miał powiedzieć ojciec. Dla Franciszka była to istota godności: - On musi ukarać w sprawiedliwy sposób i iść dalej - powiedział.

A zatem bicie z godnością? Takimi wypowiedziami papież naraził się na ostrą krytykę. Mimo wszystko nie stracił na swojej popularności.

Franciszek cieszy się wśród swoich owieczek wielką sympatią. Ambasador Niemiec w Watykanie Annette Schavan zwraca uwagę na niezwykłą zmianę nastroju w ciągu ostatnich dwóch lat. - Uwaga poświęcona słowom papieża wykracza daleko poza świat katolicki - mówi Schavan.

Międzynarodowa uwaga

Franciszek ofiaruje Kościołowi katolickiemu całkiem nowy wymiar uwagi. Watykan brany jest pod uwagę jako partner rozmów. Kilka tygodni temu kanclerz Niemiec Angela Merkel udała się na prywatną audiencję do Rzymu, by z Franciszkiem rozmawiać o niemieckich planach dotyczących przewodnictwa w grupie G7.

Obecny papież jest niewygodnym orędownikiem pokoju i sprawiedliwości na świecie. Za kulisami sprawia wrażenie dyplomaty. - Pod względem międzynarodowym dużym echem odbiły się - i to trochę zaskakujące - słowa wdzięczności Baracka Obamy i Raula Castro pod adresem Franciszka za jego wkład w odnowienie stosunków między USA i Kubą - twierdzi rzecznik papieski Federico Lombardi. - Tu było oczywiste, że papież osobiście się zaangażował - dodał.

Opór Kurii

W polityce międzynarodowej papież cieszy się uznaniem, w wewnętrznej trafia na opór. Niektórzy współpracownicy Franciszka uznają jego spontaniczność za nieprofesjonalną, inni obawiają się zapoczątkowanej reformy Kurii, łącznie z absolutną transparencją finansów. Papież wyczuwa ten opór i w swoim przemówieniu bożonarodzeniowym przed kardynałami zareagował ostrymi słowami. - Zwykła wizyta na cmentarzu pozwoli nam zobaczyć nazwiska wszystkich tych, którzy uważali się za niezastąpionych - powiedział ostro.

Przemowa ta, w której Franciszek poświadczył swoim najbliższym współpracownikom 15 chorób, jest kluczem do papieskiego rozumienia reformy Kościoła. Anette Schavan tłumaczy, że papieżowi chodzi przy tym nie tyle o kwestie struktury i władzy, tylko o gotowość każdej jednostki do zmiany. Według Schavan wiele uczyniły już same słowa, obrazy i emanacja. - Pontyfikat nie jest nigdy skoncentrowany tylko na instytucjach i polityce. Zawsze chodzi też o to, w jaki sposób kieruje się do każdego z nas - mówi.

Plon pracy Franciszka będzie jeszcze większy. W tym roku, trzecim roku jego pontyfikatu, może się wiele zdarzyć: reforma kurii nabierze kształtów, a jesienią odbędzie się w Rzymie synod, w którym mowa będzie o otwarciu katolickiej nauki o rodzinie. Niespodzianki są przy tym niewykluczone.

Tillmann Kleinjung, Rzym /oprac. Katarzyna Domagała, redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje