Ponad 300 tys. osób na święcie włoskiej szkoły z udziałem papieża

Papież Franciszek powiedział w sobotę, że celem szkoły jest rozwój wrażliwości na prawdę, dobro i piękno. Papież spotkał się z ponad 300 tysiącami osób, które przybyły do Watykanu na święto włoskiej szkoły.

Spotkanie "Kościół dla szkoły" zorganizował Episkopat Włoch pod hasłami obrony całej włoskiej oświaty, w tym szkół katolickich, oraz potrzeby inwestowania w nauczanie młodych pokoleń. Bez tego - podkreślano - nie ma mowy o tym, by kraj powrócił na drogę rozwoju i wzrostu.

Reklama

Przybyli uczniowie, studenci, a także nauczyciele i dyrektorzy szkół państwowych i prywatnych z całych Włoch, którzy opowiadali o swych doświadczeniach i codziennych wyzwaniach.

Zwracając się do uczestników spotkania, Franciszek nazwał je "wielkim świętem włoskiej szkoły".

- To spotkanie nie przeciwko czemuś, ale na znak poparcia. To nie jest narzekanie, ale święto - dodał. Papież wyznał, że kocha szkołę, bo tego nauczyła go pierwsza nauczycielka w Argentynie, którą odwiedzał potem przez całe jej życie.

"Aby wychować dziecko, potrzebna jest cała wioska"

- Kocham szkołę, bo jest synonimem otwarcia na rzeczywistość - podkreślił.

- Nauczyciele są pierwszymi osobami, które powinny być otwarte na rzeczywistość - mówił Franciszek. Jeśli tacy nie są - zauważył - uczniowie potrafią od razu to wyczuć.

- Szkoła to nie parking, ale miejsce spotkań  - przypomniał papież, zwracając uwagę na to, że w czasach obecnych "kultura spotkania" ma bardzo ważne znaczenie. Franciszek wskazał, że "rodzina i szkoła nie mogą nigdy być sobie przeciwstawiane".

Mówiąc o tym, że w procesie wychowania uczestniczy wiele osób, przytoczył afrykańskie powiedzenie: "Aby wychować dziecko, potrzebna jest cała wioska", i zachęcił wszystkich, by powtórzyli je razem z nim.

Wspólnie z papieżem uczestnicy spotkania powtórzyli też słowa: "Zawsze piękniejsza jest czysta porażka niż brudne zwycięstwo", które wcześniej powiedział w swym wystąpieniu włoski gimnastyk, złoty medalista olimpijski Jury Chechi.

- Kocham szkołę, bo uczy tego, co prawdziwe, dobre i piękne. Edukacja nigdy nie jest neutralna; albo jest pozytywna, albo negatywna, albo wzbogaca, albo zubaża; albo przyczynia się do rozwoju osoby, albo ją przygniata lub wręcz deprawuje  - mówił papież.

Wskazał, że każda osoba dojrzała powinna znać trzy języki: "język umysłu, serca oraz rąk" i posługiwać się nimi w harmonijny sposób.

"Nie pozwólmy, aby okradziono nas z miłości do szkoły"

- Prawdziwa edukacja sprawia, że kochamy życie i otwieramy się na jego pełnię  - podkreślił Franciszek. - Nie pozwólmy, aby okradziono nas z miłości do szkoły - dodał. 

Na spotkanie z papieżem przybyło dwa razy więcej osób, niż oczekiwali organizatorzy.

Tłumy wypełniły cały plac Świętego Piotra i prowadzącą do niego Via della Conciliazione.

Papieża, który wcześniej długo objeżdżał plac i jego okolice, pozdrawiając wiwatujące tłumy, powitała piosenka "Somebody to love" grupy Queen.

- Problemy szkoły są wielkie i strukturalne - powiedział zwracając się do papieża przewodniczący Episkopatu Włoch kardynał Angelo Bagnasco. Podkreślił, że oświata we Włoszech zasługuje na szczególną uwagę.

Włoska minister oświaty Stefania Giannini w przemówieniu skierowanym do Franciszka przypomniała o losie ponad 200 uczennic w Nigerii, porwanych przez islamistyczne ugrupowanie Boko Haram. Mówiła też o wielu dziewczętach na świecie, którym odebrano prawo do edukacji.

Przed papieżem wystąpił włoski komik i prezenter telewizyjny Max Giusti, który rozbawił go piosenką wykonaną w kilku włoskich dialektach oraz w takt argentyńskiego tanga. Zastanawiał się też podczas swego występu na placu Świętego Piotra, jaka przyszłość czeka nowe pokolenia. Czy mój syn pójdzie do internetowego liceum imienia Justina Biebera? - pytał Giusti, oklaskiwany przez Franciszka.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy