Poruszające kazanie papieża Franciszka na cmentarzu

Cierpienia, zniszczenia, wojny i ubóstwo - taki obraz świata przedstawił papież Franciszek w kazaniu podczas mszy na cmentarzu Verano w Rzymie w dniu Wszystkich Świętych. Mówił, że miliony głodujących dzieci i ubogich traktuje się jak "inny gatunek" ludzi.

W poruszającej homilii w czasie mszy na wielkiej zabytkowej nekropolii papież powiedział, że chciałby dedykować uroczystość Wszystkich Świętych ofiarom zniszczenia, jakiego dopuszcza się człowiek wobec człowieka i wobec natury, a także, jak dodał - "wszystkim nieznanym świętym, grzesznikom takim, jak my i gorszym od nas".

Reklama

- Większa część świata cierpi udręki - podkreślił Franciszek w improwizowanym kazaniu. Przypomniał o losie ogromnych rzesz ludzi ubogich i tych, którzy uciekają przed wojnami i nędzą.

- By ratować życie, muszą uciekać ze swych domów, narodów, ze swych wiosek na pustynie, gdzie mieszkają w namiotach, marzną, bez lekarstw, głodni, a to wszystko dlatego, że człowiek stał się panem Stworzenia, całego piękna, które stworzył Bóg - mówił papież. Pytał: "Kto za to zapłaci?".

Franciszek zaznaczył, że ludzie ubodzy, chorzy i głodni są wykluczani; "nie tylko daleko stąd, ale także tutaj" - dodał.

- Powiem więcej - wydaje się, że ci ludzie, te głodujące dzieci, chorzy, że oni się nie liczą, że są jakimś innym gatunkiem, że nie są ludźmi - oświadczył papież. - Co robi ta rzesza ludzi w obliczu Boga? Prosi o ratunek, o pokój, chleb, pracę - zauważył.

Zwrócił także uwagę na cierpienia osób prześladowanych na świecie za wiarę.

Franciszek potępił "niszczenie natury, życia, kultury", które odbywa się na świecie. Modlił się o powstrzymanie "szalonego biegu destrukcji". Wyznał, że tuż przed sobotnią mszą w zakrystii kościoła widział zdjęcia z alianckich bombardowań Rzymu przed 71 laty. W jego rezultacie zniszczona została dzielnica San Lorenzo, w której znajduje się cmentarz Campo Verano. - To było takie straszne, takie bolesne, ale to jest nic w porównaniu z tym, co dzieje się dzisiaj - ocenił.

Z bólem papież zauważył, że ludzie są zdolni do niszczenia wszystkiego. - Właśnie to robimy, niszczymy Stworzenie, życie, kultury, wartości i nadzieje - powiedział.

- Człowiek uważa się za Boga, za króla - mówił papież. Położył nacisk na trwające na świecie wojny, na "przemysł destrukcji", na "system", w wyniku którego niszczy się jednostki i narody.

Franciszek modlił się o to, by "niszczyciele nawrócili się". Apelował o odwagę zerwania z postawą wykluczania innych oraz wykluczania wartości.

Z okazji papieskiej mszy wystawiono relikwie Jana XXIII i Jana Pawła II, kanonizowanych w kwietniu.

Dowiedz się więcej na temat: papież Franciszek | Wszystkich Świętych

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje