Gawroński: Najlepszym wyborem byłby kardynał Scola

Czas na papieża z Italii. Najlepszym wyborem byłby Angelo Scola. Ma cechy, których brakowało Benedyktowi XVI, byłby bardziej komunikatywny. Jeśli nie Angelo Scola, to już nie wiem kto - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM Jaś Gawroński, włoski polityk polskiego pochodzenia. - Nowy papież musi być młody i energiczny - dodaje.

Reklama

Konrad Piasecki: Gdyby to lud rzymski, tak jak przed wiekami, miał wybierać papieża, to kogo wybrałby? Tym razem?

Jaś Gawroński: - Nie chcę powiedzieć rzymianina, ale na pewno wolałby Włocha. Mnie się wydaje, że nawet miałby rację. W tej chwili potrzebny jest ktoś, kto zna dobrze Kurię i może ją uporządkować.
Ale w sercach Włochów jest takie myślenie, było dwóch nie-Włochów i czas na kandydata z Italii? 

- Mnie się zdaje, że tak. To jest raczej wyjątkowe, że było dwóch nie-Włochów z rzędu i to jest przeciwko historii. Ale historia się nie powtarza zawsze, więc jesteśmy przygotowani na nowości.

Rozumiem, że to co mówi włoski minister -papież to biskup Rzymu, dopiero jak nie będzie można wybrać Włocha trzeba rozglądać się wśród innych - to odzwierciedla ten sposób myślenia jaki tutaj panuje?

- Tak, rzymski i włoski. Bo tutaj kibicują nie tylko rzymianie, ale całe Włochy. Na pewno woleliby włoskiego papieża.

Jest tak, że któryś z włoskich kandydatów - np. Angelo Scola - to jest człowiek, który cieszy się autentycznym poważaniem, autentycznym szacunkiem i autentyczną sympatią?

- Bardziej niż inni na pewno. Bo on ma te cechy, których brakuje Benedyktowi XVI. To jest człowiek, który dobrze komunikuje, jest teologiem, był w Wenecji, teraz jest w Mediolanie. To jest ważna postać i powiedziałbym, że z tych kardynałów włoskich jest najbardziej znany.

To jest postać otwarta? Sympatyczna? Nawiązująca łatwy kontakt?

- Nie tak jak Jan Paweł II, ale dużo bardziej niż Benedykt XVI. 



Co do Jana Pawła II - jak się tutaj chodzi uliczkami Rzymu - widać, że jest on wciąż obecny. Znacznie częściej można zobaczyć jego portret, jego podobiznę niż Benedykta XVI.

- Na pewno. Ludzie się z nim identyfikują, on był, nawiasem mówiąc, sympatyczny. Nie chodzi o to, że Benedykt był antypatyczny, ale na pewno bardzo mało się starał, żeby się komunikować. Pamiętamy, jak on czytał te swoje przemówienia, nigdy nie podnosząc oczu na ludzi - było widać, że nie interesuje go ten argument.

Na ile rezygnacja Benedykta była tutaj szokiem, na ile było to dla Włochów zdumienie?

- Wydaje mi się, że była szokiem dla całego świata, nie tylko dla Włochów. Coś takiego było nie do przewidzenia.

Tłumaczono ją wiekiem, zmęczeniem czy raczej problemami Kurii Rzymskiej i rzeczywistości za Spiżową Bramą?

- Ludzie zawsze lubią szukać tego, co nie jest widoczne. Może w tym wypadku nawet mają rację, bo Benedykt XVI jest stary, jest zmęczony, ale nie do tego stopnia, żeby to był jedyny powód rezygnacji. Na pewno. Prawdopodobnie coś za tym stoi. Był nie tylko zmęczony, ale też na pewno wykończony tymi wszystkimi konfliktami w Kurii Rzymskiej.

Jak bardzo temat konklawe, papieża jest w Rzymie, we Włoszech wszechobecny? Czy jest raczej tak, że problemy np. włoskiej polityki znacznie bardziej dominują dzisiaj myślenie publiczne?

- Ludzi na pewno dużo bardziej zajmuje włoski kryzys gospodarczy, bo to jest dosyć duży kryzys, to dotyczy ludzi, ich kieszeni bezpośrednio - bardziej niż to, kto będzie papieżem.

Jeśli nie Angelo Scola z Włochów, to kto?

- Nie mam pojęcia, nie wiem. Ale chciałbym, żeby to był Włoch. Włoch młody, energiczny. Dlaczego mówię, że Włoch? Nie dlatego, że kibicuję, ale dlatego, że trzeba kogoś, kto zna kurię. Problem, który nowy papież będzie musiał rozwiązać, to jest właśnie ten problem kurii, tych konfliktów, które są w środku kurii i które odzwierciedlają się na całą działalność Kościoła na świecie.

Jak się czyta włoską prasę i doniesienia ze świata, to rzeczywiście wydaje się, że główna oś sporu to nie jest: Kościół otwarty, liberalny czy Kościół konserwatywny, tylko raczej, na ile Kościół reformowany i na ile Kościół, który zmienia kurię, zmienia pozycję Watykanu i zmienia pozycję papieża.

- Tak, a z punktu widzenia ludzi to jest takie dogmatyczne, filozoficzne i teologiczne podejście. Bardziej ludzi dotyczą te sprawy banku, te sprawy pedofilii.

Sporo jest tutaj wzburzenia, które dotyczy tego, co dzieje się w Watykanie, co działo się w Watykanie? Wydaje się, że jest też sporo wzburzenia wśród kardynałów - sądząc po tych przeciekach, które wychodziły.

- Tak mi się wydaje, ale to jest logiczne. Jest Kościół i ma pewne prawa i te prawa są zepsute - muszą reagować na to.

Czuje pan, że to będzie długie konklawe czy krótkie? Kiedy zobaczymy biały dym?

- Wydaje mi się, że będzie raczej szybkie. Ale to jest takie przewidywanie, które się na niczym nie opiera, więc nie mogę być pewien.

Wszystkie ostatnie konklawe trwały dwa, trzy, cztery dni. Wszyscy spodziewają się, że to nie powinno być dłuższe, ale to rzeczywiście tylko nadzieje.

- Przedtem, kiedy wybór był wyłącznie między Włochami, to było może łatwiej, a teraz jest pole otwarte do wszystkiego. Na pewno będzie to papież, który będzie w pewnych rzeczach podobny raczej do Benedykta XVI, bo Benedykt wybrał większość tych kardynałów. Z drugiej strony, trudno sobie wyobrazić nowego papieża, który by podjął jakąś decyzję przeciwko Benedyktowi, przeciwko linii Benedykta, wiedząc, że Benedykt jest tam o parę metrów od niego i może coś sprostować, powiedzieć.

FORUM: Kto zostanie następcą Benedykta XVI?

CZYTAJ NA INTERIA360: "Dlaczego wierzę?" - ostatnie wyznanie wiary Benedykta XVI

Dowiedz się więcej na temat: Konklawe | wybór papieża | jaś gawroński | Angelo Scola

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje