Personel naraził wcześniaka na niebezpieczeństwo? Postępowanie apelacyjne w Białymstoku

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończyło się we wtorek postępowanie apelacyjne w procesie lekarza i dwóch położonych w I instancji uniewinnionych od zarzutu narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia urodzonego przedwcześnie noworodka.

W listopadzie ub. roku białostocki sąd rejonowy uznał, że co prawda były nieprawidłowości, ale nie rodzą one odpowiedzialności karnej. Od wyroków uniewinniających odwołała się prokuratura, która chciała ukarania oskarżonych grzywnami oraz pełnomocniczka oskarżycielki posiłkowej, czyli matki dziecka. Chcą uchylenia wyroku uniewinniającego i zwrotu sprawy do ponownego rozpoznania w I instancji.

Reklama

Wyrok Sąd Okręgowy w Białymstoku ma ogłosić za dwa tygodnie.

"Brak odpowiedniej reakcji"

Sprawa dotyczy jednego z oddziałów Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Oskarżeni to młody lekarz (wówczas w trakcie rezydentury) i dwie doświadczone położne. Prokuratura Okręgowa w Białymstoku zarzuciła im, że w czerwcu 2015 roku nieumyślnie narazili przedwcześnie narodzone dziecko na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.

W ocenie prokuratury, doszło do tego, ponieważ - mimo zgłaszanego przez pacjentkę w 26. tygodniu ciąży silnego bólu - lekarz dyżurny nie przeprowadził badania położniczego, a kobieta dostała jedynie lek rozkurczowy. Położne, które były wtedy na nocnym dyżurze, oskarżono o to, że - wiedząc o dolegliwościach pacjentki - wobec braku reakcji lekarza dyżurnego, nie zawiadomiły lekarza nadzorującego.

"Brak odpowiedniej reakcji osób, na których ciążył obowiązek opieki nad ciężarną pacjentką, skutkował nierozpoznaniem przedwczesnego rozpoczęcia porodu, co w efekcie zwiększyło ryzyko wystąpienia w okresie okołoporodowym głębokiego niedotlenienia dziecka" - argumentowała prokuratura w akcie oskarżenia.

Dziewczynka urodziła się bez oznak życia

Dziewczynka urodziła się bez oznak życia, czynność serca udało się przywrócić dopiero po 10 minutach reanimacji. Jest niepełnosprawna, jej matka mówiła na początku procesu dziennikarzom, że właściwie każdego dnia walczy o życie dziecka.

Uniewinniając troje oskarżonych od zarzutu tzw. błędu w sztuce medycznej, sąd I instancji analizował, jak prawo karne definiuje "człowieka". Przepisy art. 160. Kodeksu karnego, których naruszenie zarzucono oskarżonym, mówią bowiem o narażeniu "człowieka" na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Biorąc pod uwagę zebrane dowody, w tym opinie biegłych, ale również orzecznictwo Sądu Najwyższego uznał, iż w tej sprawie nie można było przyjąć, iż spełnione zostały przesłanki odpowiedzialności z art. 160 kk. Sąd rejonowy uznał też przy tym, że nie można też było stosować przepisów Kodeksu karnego dotyczących dziecka poczętego - tu trzeba było udowodnić winę umyślną.

W swoich apelacjach zarówno prokuratura, jak i pełnomocniczka oskarżycielki posiłkowej argumentują, że sąd rejonowy przyjął błędną interpretację przepisów i pojęcia "człowiek", wybiórczo też potraktował zebrane dowody, a sporządzone przez ten sąd, pisemne uzasadnienie jest "nieweryfikowalne", bo nie pozwala prześledzić toku rozumowania i argumentacji, która doprowadziła do uniewinnienia.

Obrońcy chcą utrzymania wyroku i oddalenia apelacji. W swoich wystąpieniach na rozprawie odwoławczej przywoływali orzecznictwo Sądu Najwyższego, a zwłaszcza uchwałę tego sądu z 2006 roku, która mówi o zakresie ochrony w oparciu o art. 160 kk. W ich ocenie, uzasadnienie wyroku I instancji było "dość lakoniczne czy może raczej esencjonalne" i "bardzo konkretne", ale wszelkie wątpliwości w sprawie sąd rejonowy prawidłowo rozstrzygnął na korzyść oskarżonych.(PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje