Prof. Krajewski: Przestrzeganie wytycznych w medycynie nie jest obowiązkiem

- Niestandardowe działania w ramach rozporządzenia są możliwe, jeśli mamy do czynienia z rozsądną dyskusją, jeśli rozmawiają fachowcy. Zdarza się jednak wiele sytuacji, gdy tego rodzaju dokumenty czytają osoby, które mają bardzo słabe zrozumienie tego, na czym polega praktyka medyczna. Albo poszukują punktu zaczepienia do zgłoszenia roszczeń - mówi w rozmowie z Interią prof. Romuald Krajewski, neurochirurg związany z Naczelną Izbą Lekarską.

Na mocy zmian, jakie w czerwcu wprowadzono po sugestiach Naczelnej Izby Lekarskiej do ustawy o działalności leczniczej, rozporządzenia ministra zdrowia dotyczące medycznych standardów łagodzenia bólu oraz opieki okołoporodowej będą obowiązywać najdalej do końca 2018 roku. Minister zdrowia nie będzie mógł już określać standardów medycznych, a jedynie organizacyjne. Standardami medycznymi mają się zająć towarzystwa naukowe.

Reklama

Jeśli chcesz podzielić się z nami swoimi doświadczeniami i przeżyciami NAPISZ DO NAS.

Rodzące kobiety stracą prawne zabezpieczenie, jakie zdobyły dzięki wprowadzeniu medycznych standardów opieki okołoporodowej. Wytyczne towarzystw nie będą miały charakteru przepisu powszechnie obowiązującego, co pozbawi kobiety ciężarne i rodzące domagania się realizacji swoich praw w opiece okołoporodowej.

To od konkretnego lekarza w konkretnym szpitalu zależeć będzie, jak ma przebiegać poród. Sprawę wyjaśniamy tutaj.

Uchwałą ze stycznia 2016 roku Naczelna Rada Lekarska powołała Ośrodek ds. Wytycznych Postępowania w Praktyce Medycznej. Jaka będzie jego rola w systemie ochrony zdrowia? Rozmawiamy z prof. Romualdem Krajewskim z NIL, koordynatorem prac nad tworzeniem Ośrodka.

Justyna Kaczmarczyk, Interia: Czym ma się zajmować Ośrodek Naczelnej Izby Lekarskiej ds. Wytycznych Postępowania w Praktyce Medycznej?

Prof. Romuald Krajewski, NIL: - Nie jesteśmy w stanie finansować tworzenia wytycznych, bo to proces kosztowny i skomplikowany, dlatego naszym celem jest raczej gromadzenie dobrej jakości wytycznych z polskich i zagranicznych towarzystw naukowych oraz przekonywanie lekarzy, że ich stosowanie jest dobrą praktyką. A w Polsce związanych z tym jest wiele nieporozumień. Jedno z nich to przekonanie, że wytyczne powinny być czymś w rodzaju zarządzeń czy nakazów, które Ministerstwo Zdrowia próbowało narzucać.

Próbowało? Dziś obowiązują cztery rozporządzenia ministerstwa, zawierające standardy medyczne.

- Tak być nie powinno, bo tworzenie wytycznych to rodzaj działalności o charakterze naukowym. Z kolei ich stosowanie jest częścią postępowania opartego aktualnej wiedzy medycznej. Wytyczne zadziałają w odniesieniu do większości sytuacji, ale te bywają w medycynie bardzo zmienne. I na tym polega praktyka lekarska, by podjąć najlepszą decyzję, która nie zawsze musi być zgodna z wytycznymi. Dlatego uważamy, że administracyjne nakazy w tym zakresie są niewłaściwe.

Dotychczasowe rozporządzenia pozwalały na niestandardowe działania, o ile te będą dobrze uzasadnione.

- To działa, jeśli mamy do czynienia z rozsądną dyskusją, jeśli rozmawiają fachowcy. Zdarza się jednak wiele sytuacji, gdy tego rodzaju dokumenty czytają osoby, które mają bardzo słabe zrozumienie tego, na czym polega praktyka medyczna. Albo poszukują punktu zaczepienia do zgłoszenia roszczeń.

O kim pan profesor mówi? O pacjentach? Prawnikach?

- I o pacjentach, i o prawnikach. Mamy nadzieję, że może niedługo uda się poprawić ten nieszczęśliwy system zgłaszania zdarzeń medycznych. W ochronie zdrowia szkody zdarzają się dość często i odszkodowania są niezbędne. Jeżeli jednak mamy sformułowania w postaci przepisów prawnych, jasne jest, że ich naruszenie stwarza duże podejrzenie wystąpienia nieprawidłowości. To nasze podstawowe zastrzeżenie do rozwiązań typu legislacyjnego. Dlatego między innymi stworzyliśmy Ośrodek.

Po zmianach, które odbierają ministrowi zdrowia możliwość określania standardów medycznych, a pozwalają na określanie standardów organizacyjnych, szef resortu zdrowia zapowiedział, że będzie mógł w formie obwieszczenia ogłaszać wytyczne przygotowane przez towarzystwa naukowe. To mogą być wytyczne Ośrodka Naczelnej Izby Lekarskiej?

- Oczywiście. Podejście ministerstwa, które mówi, że wytyczne będą publikowane w formie obwieszczenia, oceniamy bardzo dobrze. Obwieszczenie pokazuje, które wytyczne zawierają aktualną wiedzę medyczną, ale jednocześnie nie są one wprowadzone w ramach rozporządzenia, czyli przepisów prawa. To rozwiązanie lepsze dla samorządu lekarskiego, dla lekarzy i w ogóle dla praktyki medycznej. Będziemy bardzo zadowoleni, jeśli minister zechce obwieścić wytyczne przedstawione przez nasz Ośrodek, ale na to nie możemy wpływać. Minister z założenia ma inny punkt widzenia - patrzy całościowo na służbę zdrowia. My odpowiadamy na problemy lekarzy w codziennej praktyce medycznej.

Jakie do tej pory Ośrodek podjął działania?

- Zorientowaliśmy się, jak wygląda sytuacja z wytycznymi dostępnymi w Polsce i stwierdziliśmy, że brakuje systematycznego podejścia. Będziemy się starali to zmieniać. Tworzymy Radę Ośrodka Wytycznych, która będzie ciałem eksperckim.

Działalność Ośrodka będzie finansowana przez samorząd lekarski?

- Na razie tak. Pierwszą, bardziej widoczną kampanią, którą planujemy na czerwiec tego roku, będzie akcja "Choosing wisely", czyli w wolnym tłumaczeniu z angielskiego "mądry wybór". Dyskutujemy jeszcze nad polską nazwą. To międzynarodowa akcja. W jej ramach tworzone są bardzo proste zalecenia dotyczące pojedynczych procedur czy czynności. Polegają raczej na wskazaniu, czego nie należy robić.

Zalecenia dla lekarzy i pacjentów?

- Głównie dla lekarzy, ale przekładają się na zalecenia także dla pacjentów. Ponadto w planach mamy program szkoleniowy dla lekarzy. Ma on być finansowany ze środków europejskich, jesteśmy w trakcie podpisywania umowy. Zakładamy przygotowanie wytycznych dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej i specjalistów z zakresu chorób psychicznych, onkologii, reumatologii, chorób płuc, chorób układu krążenia, a następnie przeprowadzenie cyklu szkoleń.

Jak sprawdzać przestrzeganie takich wytycznych?

- Nie ma potrzeby jakiegokolwiek specjalnego działania, gdyż przestrzeganie wytycznych nie jest obowiązkiem. Obowiązkiem jest ich znajomość. Do lekarza należy decyzja, czy je zastosować w konkretnej sytuacji. A więc pytanie powinno  brzmieć: czy lekarz postąpił zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, uwzględniając indywidualną sytuację pacjenta? Ważnym czynnikiem  są preferencje pacjentów, którzy są dobrze poinformowani i wybierają, jeśli mogą, takie postępowanie, które jest dla nich najbardziej odpowiednie. To także zmusza lekarzy do dostosowania działania do indywidualnej sytuacji.

- Trzeba przyznać, że nieuzasadniona zmienność praktyk lekarskich jest bardzo duża, co niekorzystnie wpływa na bezpieczeństwo pacjentów. Jak zrobić, żeby bez względu na miejsce pracy, czy to wieś, czy miasto, lekarze opierali się na wytycznych podejmując decyzje terapeutyczne? To bardzo ważne i trudne zadanie. Dlatego właśnie tak mocno zachęcamy do poznania wytycznych i do ich stosowania. 

W jaki sposób Ośrodek będzie tę wiedzę rozpowszechniał? Wytyczne zostaną opublikowane, a to lekarz będzie musiał sam je sprawdzić i przeczytać?

- Liczymy na dwie drogi. Pierwsza to promocja w naszych samorządowych czasopismach - "Gazeta Lekarska" ma zdecydowanie największy zasięg, jeśli chodzi o branżowe media. Będziemy zachęcać do odwiedzania stron Ośrodka. Z drugiej strony chcemy ściśle współpracować z towarzystwami lekarskimi, by one także promowały wytyczne z naszym znakiem jakości.

Rozporządzenia, które obecnie jeszcze obowiązują - trzy dotyczące opieki okołoporodowej i jedno dotyczące anestezjologii - były przygotowywane przez grono ekspertów, a nie urzędników. Czy są one zgodne z aktualną wiedzą medyczną?

- Były zgodne w momencie wydawania. Wytyczne muszą być aktualizowane przynajmniej raz w roku. Jeżeli pojawią się przełomowe wyniki badań, trzeba reagować od razu. Rozporządzenia ministra są tworzone przez ekspertów i jeśli chodzi o aspekt organizacyjny czy związany z wyposażeniem, widzimy miejsce na działania resortu. Oczywiście, jeśli za standardami idą odpowiednie warunki, m.in. finansowe. Bo do samego "poprawiania przez zarządzanie" zawsze mieliśmy zastrzeżenia. Dlatego też powołaliśmy Ośrodek, żeby pokazać, że w praktyce lekarskiej wytyczne wchodzą w skład aktualnej wiedzy medycznej i nie mogą być stosowane sztywno.

W dyskusji o wytycznych często pojawia się pojęcie "aktualna wiedza medyczna". Co to jest?

- To bardzo szerokie pojęcie i trudne do zdefiniowania. Aktualna wiedza medyczna to wiedza, która znajduje się w najnowszych podręcznikach, a te czasem praktycznie są podręcznikami on-line - stale uzupełnianymi o nowe informacje, w czasopismach specjalistycznych i opublikowanych wynikach badań naukowych o dobrej jakości. Ponadto aktualną wiedzę medyczną czerpie się z podsumowań, przeglądów systematycznych i metaanaliz. Słowem, źródeł aktualnej wiedzy medycznej jest mnóstwo. Jeśli wytyczne są dobrze przygotowane i aktualne, stanowią najbardziej zwięzłe podsumowanie wiedzy w danej dziedzinie medycyny.

Tylko kiedy ten zapracowany lekarz ma to wszystko czytać?

- To poważny problem. Wiemy, że lekarze pracują przeciętnie prawie 60 godzin tygodniowo, a kilka procent ponad 100 godzin tygodniowo - pokazały to ostatnie badania NIL. W praktyce lekarze, którzy chcą stale aktualizować swoją wiedzę - nie jest to 100 procent środowiska - gdy napotykają problemy w praktyce, zaglądają do piśmiennictwa naukowego. Najlepiej, żeby odpowiedzi na nurtujące ich pytania mogli znaleźć właśnie w wytycznych, które będą jak najbardziej aktualne.

Wspominał pan profesor o preferencjach pacjenta. Czy w naszym systemie służby zdrowia, który stawia wiele ograniczeń, głównie finansowych, jest na to miejsce?

- Ograniczenia systemu ustanawiają sami pacjenci. Oczywiście robią to ustami przedstawicieli, czyli polityków. Ale to wola pacjentów, czy chcą wydawać 4,5 proc. rocznego budżetu na ochronę zdrowia czy chcą przeznaczyć na to 9 proc., czy 20. To decyzja polityczna. Faktem jest, że w systemie publicznym mamy limity. Istnieją też możliwości leczenia finansowanego poza NFZ, ale są one zależne od indywidualnych możliwości pacjentów. Jeśli chory chce korzystać tylko z tego, co demokratycznie ustalono, to rzeczywiście ma ograniczone możliwości. W Polsce lubimy dużo o zdrowiu dyskutować, ale wydawać na nie pieniędzy już nie chcemy.

- Kiedyś medycyna działała, gdy już nie było wyboru - pacjenci zwracali się do lekarzy, gdy sprawa była już naprawdę poważna. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej, większość leczonych problemów to choroby przewlekłe. Pacjenci wiedzą coraz więcej o różnych możliwościach leczenia i starają się je uzyskać.  Ale trzeba pamiętać, że  autonomia pacjenta może sięgać tylko dotąd, dokąd wybór będzie medycznie uzasadniony. I o tym już musi zdecydować lekarz.

Z związku ze zmianami w obowiązywaniu standardów opieki okołoporodowej pojawiają się obawy, że lekarze m.in. ze względu na brak funduszy będą podejmować decyzje, które nie uwzględnią preferencji pacjentek. Dziś prawo gwarantuje rodzącym pewne przywileje, np. wybór pozycji. A lekarz może powiedzieć, że trzeba leżeć, bo po prostu nie ma miejsca na inne pozycje. Czy wytyczne Ośrodka mogą dać pacjentkom zabezpieczenie w tej kwestii?

- Wokół tego tematu powstało wrażenie, że jak minister zarządzi, to będą wytyczne obiektywne i dobre, a jak towarzystwa naukowe, to subiektywne i niekorzystne. Tymczasem będzie całkowicie odwrotnie, ponieważ zarządzenia w trybie administracyjnym muszą uwzględniać możliwości systemu i dla nikogo chyba nie ulega wątpliwości, że możliwości te są w Polsce mocno ograniczone przez niedostateczne finansowanie. Wytyczne przygotowane zgodnie z metodologią naukową i oparte na aktualnej wiedzy medycznej będą dotyczyły aspektów medycznych i na pewno będą pod względem fachowym lepsze niż jakkolwiek administracyjnie motywowane działania. Natomiast nadal sprawą systemu będą warunki organizacyjne, wyposażenie, dostępność procedur w ramach finansowania publicznego.


Rozmawiała Justyna Kaczmarczyk

***

Interia wspólnie z radiem RMF FM - w ramach akcji "Kto zadba o rodzące Polki" - upominają się o prawa kobiet i domagają  się przywrócenia gwarantowanych przez państwo zasad opieki medycznej, które dawały im szanse na poród w godnych warunkach i zapewniały bezpieczeństwo. Wesprzeć inicjatywę może każdy. Jeśli nie zgadzasz się z nowymi przepisami, wejdź na naszą stronę prawodogodnegoporodu.interia.pl i wyślij list do posłów.

Jak wyglądały wieloletnie prace nam przygotowaniem standardów opieki okołoporodowej i jak zostały zniesione po apelu jednej organizacji przeczytacie w artykule Justyny Kaczmarczyk: Kto zadba o rodzące Polki? Interes lekarzy a dobro kobiet.

O tym, czy rodzące są świadome swoich praw i jak dynamicznie potrafi się zmieniać sytuacja na porodówce Dominika Głowacka rozmawia z położną z wieloletnim doświadczeniem, Agnieszką Szyszko-Perłowską. Wywiad znajdziecie pod linkiem: Kobieta ma prawo decydować o tym, jak wygląda jej poród.

Justyna Mastalerz przygląda się sytuacji w innych krajach i alarmującym danym o liczbie cesarskich cięć. Przeczytasz o tym tutaj: "Opieka okołoporodowa w Polsce nie jest perfekcyjnej jakości".

O roli standardów okołoporodowych w opiece nad noworodkiem i próbach zaoszczędzania na najmłodszych pacjentach opowiada w rozmowie z Eweliną Karpińską-Morek prof. Ryszard Lauterbach, neonatolog. Aby przeczytać wywiad, kliknij w link: Prof. Ryszard Lauterbach: Standardy opieki okołoporodowej były bardzo potrzebne

Mec. Jolanta Budzowska, radca prawny zajmująca się sprawami poszkodowanych pacjentów, w rozmowie z Justyna Kaczmarczyk zdradza kulisy działania szpitali i mówi o największych absurdach z sali sądowej. Kliknij tutaj: Mec. Budzowska: Dla poszkodowanych pacjentów droga sądowa to ostateczność

Do czego mają prawo rodzące kobiety? Sprawdź tutaj

WIĘCEJ W RAPORCIE SPECJALNYM

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy