Jordańskie myśliwce dokonały nalotu na pozycje islamistów

Jordańskie myśliwce przeprowadziły w czwartek misję przeciwko bojownikom Państwa Islamskiego w Syrii, którzy spalili żywcem jordańskiego pilota Muatha al-Kasaesbeha. Następnie samoloty przeleciały nad miastem rodzinnym pilota, gdzie trwały uroczystości żałobne.

O przeprowadzonej misji przez myśliwce Jordańskich Sił Powietrznych na pozycje dżihadystów islamskich poinformował w czwartek przedstawiciel sił bezpieczeństwa.

Po zakończonej misji samoloty przeleciały nad miastem Karak w środkowej Jordanii, w którym odbywały się uroczystości żałobne z udziałem m.in. króla Abdullaha II.

Reklama

- Jesteś mądrym monarchą. Ci przestępcy naruszyli nie tylko reguły wojny w islamie, ale także nie okazali odruchów człowieczeństwa. Nawet ludzkość się ich wyparła - powiedział do króla Jordanii ojciec zamordowanego pilota Safi al-Kasaesbeha.

Następnie myśliwce przeleciały także na stolicą Jordanii, Ammanem.

Według Reutera "pokaz siły" władze jordańskie zorganizowały dwa dni po opublikowaniu przez Państwo Islamskie filmu z egzekucją jordańskiego pilota, którego ciało następnie zbezczeszczono.

26-letni pilot wojskowy był w niewoli IS od 24 grudnia, kiedy bojownicy zestrzelili jego myśliwiec F-16 podczas nalotu sił międzynarodowej koalicji na pozycje dżihadystów w prowincji Ar-Rakka, na północy Syrii. Kasaesbeh był pierwszym pilotem koalicji, który dostał się w ręce wroga.

Los Kasaesbeha, członka plemienia, które stanowi główną podporę dynastii Haszemidów rządzących Jordanią, bulwersował Jordańczyków od wielu tygodni. Niektórzy zarzucali królowi Abdullahowi, że wplątał Jordanię w wojnę, która narazi kraj na odwet dżihadystów.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje