Paradoks polityki: Państwo Islamskie zbliża Moskwę i Zachód

Nawet, jeśli Rosja nie jest członkiem powołanej przez USA koalicji zwalczającej terrorystów Państwa Islamskiego, Moskwa i Waszyngton dążą do tego samego celu.

Na pierwszy rzut oka wszystko jest jak dawniej. Rosyjska telewizja publiczna przy byle okazji krytykuje Zachód. I tak na przykład, kiedy prezenterka telewizyjnych wiadomości, cytowała z przemówienia irańskiego prezydenta Hassana Rouhaniego, wygłoszonego podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Rouhani powiedział, że wzmocnienie milicji terrorystycznej Państwa Islamskiego (PI) w Iraku i Syrii jest efektem "strategicznego błędu Zachodu“.

Reklama

Pozostały także werbalne docinki. "Dziwiłem się, że prezydent USA wielokrotnie twierdził, iż świat zyskał na wolności i bezpieczeństwie“, drwił rosyjski szef dyplomacji Siergiej Ławrow z mowy amerykańskiego prezydenta na forum ONZ. Zaznaczył, że zastanawia się, czy Obama mówi poważnie, kiedy wymienia Rosję - z racji swojego sprzecznego z prawem międzynarodowym postępowania na Ukrainie - na drugim miejscu pod względem zagrożenia dla światowego pokoju. Tuż za epidemią eboli i jeszcze przed islamskim terroryzmem.

Rosyjskie samoloty dla Iraku

Kryzys ukraiński nadal obciąża stosunki między Rosją a Zachodem, ale walka z PI wydaje się zbliżać obie siły. 24.09 Rosja głosowała razem z innymi państwami w Radzie Bezpieczeństwa ONZ za wniesioną przez USA rezolucją przeciwko islamskiej milicji terroru. Rezolucja przewiduje zobowiązanie wszystkich państw do zatrzymania jakiejkolwiek pomocy dla ekstremistów.

W stosunku do zainicjowanej przez Waszyngton koalicji przeciwko PI Moskwa wypowiada się z dystansem lub neutralnie. Kreml nie chce być jednak częścią tej koalicji. "To nie jest jakaś impreza klubowa, nie oczekujemy żadnych zaproszeń i nie będziemy nabywać żadnych wejściówek“, powiedział urzędnik ministerstwa spraw zagranicznych rosyjskiej agencji prasowej Interfax. Podkreślił jednak, że Rosja wspiera już państwa, które walczą przeciwko PI.

W pierwszej kolejności chodzi o pomoc militarną dla Iraku. Latem tego roku Rosja dostarczyła kilkanaście samolotów bojowych typu "Suchoj“ Su-25 i bliżej nieokreśloną liczbę śmigłowców militarnych Mi-28 dla rządu w Bagdadzie. W lipcu br. Moskwa i Bagdad zawarły kolejną umowę dotyczącą wyrzutni rakietowych typu "Grad“, haubic i innego sprzętu wojskowego. "Bez jakiejkolwiek koalicji już od dawna pomagamy Irakowi, Syrii i innym państwom regionu w ich walce z tym złem“, powiedział Ławrow w odniesieniu do PI.

Moskwa a Syria

Podczas gdy w Iraku Rosja i Zachód dążą de facto do tego samego celu, w Syrii jest na razie inaczej. Moskwa krytycznie traktuje ostatnie naloty amerykańskich sił powietrznych i sprzymierzonych na pozycje PI w Syrii. Kreml domaga się, by naloty te były możliwe tylko za zezwoleniem syryjskiego rządu. USA odrzuca jednak taki postulat, ponieważ nie uznaje reżimu prezydenta Baszszara al-Assada z powodu jego działań przeciwko opozycji.

Syria jest dla Rosji ścisłym sojusznikiem jeszcze od czasów imperium sowieckiego. Od czasu wybuchu wojny domowej w 2011 roku Rosja chroni rząd Assada i wielokrotnie uniemożliwiała ostre rezolucje w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Przed rokiem Moskwa przekonała Syrię do zniszczenia swojej broni chemicznej, przyczyniając się w ten sposób do uniknięcia amerykańskich nalotów na syryjskie oddziały. Teraz jednak Rosja obawia się, że USA w czasie nalotów mogą bombardować nie tylko PI, ale również regularną armię Assada.

Moskwa zarzuca Waszyngtonowi "podwójne standardy“ w Syrii i upatruje racji w swojej dotychczasowej polityce wobec Syrii. "Kiedy wzywaliśmy do pomocy syryjskiemu rządowi w walce z terrorystami, nikt nas nie słuchał“, powiedział minister Ławrow.

Pogróżki dla Rosji Putina

Pośrednia pomoc Rosji w walce z PI jest także formą ochrony. Milicja PI niedawno wygrażała prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi. W opublikowanym w Internecie wideo grożono "oswobodzeniem“ rosyjskiego Kaukazu Północnego. "Powinniśmy traktować poważnie groźby ataków terrorystycznych na Kaukazie“, powiedział w wywiadzie prasowym przewodniczący Komisji zagranicznej w Radzie Federacji Michail Margelow.

Eksperci ds. bezpieczeństwa przypuszczają, że zarówno w Syrii przebywają rosyjscy bojownicy, jak i aktywiści PI obecni są w Rosji. Brakuje jednak dokładnych danych. Na początku września w Moskwie został zatrzymany domniemany członek PI, a w rosyjskich sieciach społecznościowych likwidowane są co jakiś czas strony zwolenników PI.

Roman Goncharenko / Katarzyna Domagała, Redakcja Polska Deutsche Welle


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje