Stratfor: Upadek IS nie oznacza końca konfliktu w Syrii

Upadek Państwa Islamskiego (IS) nie wystarczy do pokojowego rozwiązania złożonego konfliktu syryjskiego - ocenia w środę Stratfor. Według ośrodka cele polityki USA wobec Syrii to promowanie reform politycznych, wspieranie Kurdów oraz ograniczanie roli Iranu.

Klęska wspólnego wroga, jakim jest tracące w ostatnich miesiącach terytorium i zdolności bojowe IS, "może spotęgować niektóre z głęboko zakorzenionych różnic między głównymi stronami" konfliktu syryjskiego - zaznacza w analizie Stratfor. Według ośrodka nazywanego często "cieniem CIA", "przyszłość Syrii jest wciąż mroczna", a w kraju tym ścierają się interesy wielu światowych mocarstw, co znacznie utrudnia rozmowy pokojowe.

Reklama

Jak zaznacza Stratfor, pozycja negocjacyjna USA ws. Syrii zależy od trzech spraw w tym kraju: "głębokiej przemiany politycznej, znaczącej roli Kurdów oraz ograniczenia wpływów irańskich". W ocenie ośrodka cele te różnią się od planów innych "kluczowych graczy", a "spośród wszystkich stron konfliktu paradoksalnie najbliższe są rosyjskim".Dla poparcia swojej tezy ośrodek przypomina, że Moskwa zgodziła się w porozumieniu z USA na wycofanie sił irańskich z obszaru tzw. strefy deeskalacji w pobliżu Wzgórz Golan w Darze na południu Syrii. Zaznacza również, że Rosja "uznaje rolę Kurdów w powojennej Syrii", a spośród wszystkich sojuszników rządu w Damaszku "najgłośniej wzywa (go) do politycznych reform".

Stratfor zaznacza jednak, iż "trzeba dostrzec granice amerykańsko-rosyjskiego podobieństwa stanowisk" ws. Syrii, do których należą "zakres politycznej reformy" oraz "limity irańskiej obecności".

"Turcja, ku frustracji USA, próbuje współpracować z Rosją"

Ośrodek badawczy George'a Friedmana przywołuje zeszłotygodniowe wystąpienie amerykańskiego ministra obrony Jamesa Mattisa, który zapowiedział, że amerykańskie siły pozostaną w Syrii, "by zapobiec odrodzeniu" radykalnych grup. Nie wspomniał on jednak, że oddziały USA w Syrii "pomogą również powstrzymać rosnące wpływy Iranu w regionie (...)" - pisze Stratfor.

Waszyngton - w ocenie ośrodka analitycznego - w przeciwieństwie do innych stron konfliktu syryjskiego traktował pokonanie dżihadystów priorytetowo. Podkreślając determinację USA w walce z IS, Stratfor przypomina, że w wojnie z samozwańczym kalifatem Amerykanie wspierali dowodzone przez Kurdów Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) nawet kosztem "strategicznych relacji z Turcją".

Ankarę i Waszyngton, sojuszników w NATO, dzieli sprawa Kurdów, a "Turcja, ku frustracji USA, próbuje współpracować z Rosją, głównie przez rozmowy w Astanie" - czytamy w analizie.

Jak wskazuje Stratfor, przyjaźń turecko-rosyjska nie jest jednak bezwarunkowa, a Moskwa prawdopodobnie nie wycofa swoich oddziałów z kontrolowanego przez Kurdów kantonu Afrin w Syrii i dalej będzie "blokowała tureckie ruchy". Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan 13 listopada ogłosił, że jeśli USA oraz Rosja "szczerze wierzą, że nie ma militarnego rozwiązania" dla konfliktu, to powinny wycofać swoje oddziały z Syrii - przypomina.

Sytuację w Syrii komplikują również rebelianci, którzy "nie pokazali dotychczas woli wstrzymania walk", oraz zaniepokojony wzrostem znaczenia Iranu Izrael, który "grozi nasileniem nalotów" - zaznacza ośrodek. Połącznie wszystkich tych czynników powoduje, że "mało prawdopodobne jest, by trwające negocjacje spowodowały znaczące postępy na drodze do pokoju" - konkluduje.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje