Władze Francji obawiają się masowego powrotu dżihadystów

Władze w Paryżu obawiają się masowego powrotu do kraju francuskich dżihadystów. W Syrii i w Iraku wciąż przebywa około siedmiuset osób - mężczyzn, kobiet i dzieci - mających obywatelstwo francuskie. Około dwustu uciekło z tzw. Państwa Islamskiego z zamiarem powrotu do Francji.

Wzięcie przybyłych pod stałą obserwację jest niemożliwe ze względów logistycznych. Najbardziej niebezpiecznych można osadzać w specjalnych ośrodkach odosobnienia, ale dla wszystkich nie ma tam miejsc. Wszyscy natomiast będą poddani resocjalizacji, aby umożliwić im integrację ze społeczeństwem z poszanowaniem zasad i wartości, na jakich jest zbudowane laickie państwo republikańskie.

Reklama

Tymczasem wielu przybyłych deklaruje nienawiść wobec Francji i odrzucenie zachodniego modelu życia. Przykładem jest pewien Bretończyk z pochodzenia, który przez cztery lata walczył u boku terrorystów tzw. Państwa Islamskiego w Syrii. Uciekł, ale wrócił do Francji z czterema żonami i sześciorgiem dzieci. O wielu przypadkach powrotów ani władze, ani policja nie wiedzą, gdyż dżihadyści często na dłużej zatrzymują się w Egipcie, a potem w Turcji i ślad się po nich urywa.

Centroprawicowy kandydat na prezydenta Francois Fillon jest zdania, że należy ich usuwać z Francji, ale to nie jest zgodne z prawem.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje