​UE wzywa Turcję do przestrzegania prawa podczas stanu wyjątkowego

Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini i komisarz ds. polityki sąsiedztwa Johannes Hahn wezwali w czwartek Turcję do poszanowania praworządności i praw człowieka po ogłoszeniu przez władze stanu wyjątkowego w związku z nieudanym zamachem stanu.

We wspólnym oświadczeniu Mogherini i Hahn wyrazili obawę z powodu wprowadzenia stanu wyjątkowego oraz napisali, że ostatnie kroki tureckich władz wymierzone w szkolnictwo, sądownictwo i media, są "nie do przyjęcia".

Reklama

Po próbie puczu z 15 lipca w Turcji zawieszono w obowiązkach, zwolniono, zatrzymano, poddano przesłuchaniom lub oskarżono ok. 60 tys. osób.

"Wzywamy władze tureckie do poszanowania praworządności, praw człowieka i podstawowych praw, w tym prawa wszystkich osób do sprawiedliwego procesu" - czytamy w komunikacie.

Mogherini i Hahn przypomnieli, że zgodnie z turecką konstytucją "prawa podstawowe są nienaruszalne nawet w przypadku stanu wyjątkowego".

"Jakiekolwiek tymczasowe zawieszenie europejskiej konwencji praw człowieka musi być zgodne z zasadami przewidującymi takie odstępstwa" - podkreślili.

"UE będzie nadal z bliska monitorować sytuację, w tym praktyczne następstwa stanu wyjątkowego. Oczekujemy, że parlament i wszystkie siły reprezentowane w instytucjach demokratycznych w tym kraju w pełni odegrają swą konstytucyjną rolę" - zapowiedzieli.

Kilka godzin wcześniej wicepremier Turcji Numan Kurtulmus ogłosił tymczasowe zawieszenie europejskiej konwencji praw człowieka podczas obowiązywania stanu wyjątkowego. Taką możliwość przewiduje art. 15 tego dokumentu, który głosi, że "w przypadku wojny lub innego niebezpieczeństwa publicznego zagrażającego życiu narodu" rządy mogą "podjąć środki uchylające stosowanie zobowiązań wynikających z niniejszej konwencji (...), pod warunkiem, że środki te nie są sprzeczne z innymi zobowiązaniami wynikającymi z prawa międzynarodowego".

Według prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana stan wyjątkowy, który obowiązuje od czwartku, da rządowi dodatkowe narzędzia, by usunąć z wojska "wirusa" dywersji. Władze w Ankarze twierdzą, że za piątkową próbą puczu stoją sympatycy wpływowego tureckiego kaznodziei Fethullaha Gulena, który mieszka w USA.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje