Erdogan triumfuje. "Już nic nie jest w stanie podważyć jego rządów"

Po nieudanej próbie wojskowego zamachu stanu prezydent Turcji triumfuje. Przed Recepem Erdoganem otworzyła się droga do formalnego umocnienia pozycji. Na przeszkodzie nie staną już przeciwnicy w służbach czy urzędach, którzy zostali schwytani i czekają na karę. Ręki na prezydenta nie podniesie też fanatycznie wręcz oddane mu społeczeństwo.

Pierwsze doniesienia o tym, że "coś się dzieje" w Turcji zupełnie zaskoczyły media i polityków. Zagranica przecierała oczy ze zdumienia, tymczasem sami Turcy nie byli zdziwieni pojawieniem się, pod osłoną nocy, czołgów na ulicach i wojskowych samolotów nisko przelatujących nad Stambułem czy Ankarą. 

Reklama

- Próba przeprowadzenia puczu nie wywołała wśród Turków aż tak wielkiej paniki. Bardzo szybko wrócili do normalnego życia - relacjonuje w rozmowie z Interią dr Karol Kujawa, ekspert ds. Bliskiego Wschodu, pracujący na Uniwersytecie Onsekiz Mart w tureckim Canakkale. 

Przypomina, że Turcy od kilku lat żyją w dużym napięciu. - Ciągle trwa walka z Partią Pracujących Kurdystanu oraz tzw. Państwem Islamskim. W ciągu roku, w zamach przeprowadzonych przez te dwie organizacje, zginęło ponad 200 osób. Turcy powoli uczą się żyć w takiej sytuacji - wyjaśnia nasz rozmówca. 

- W Turcji często się mówi, że tam wszystko jest możliwe, i coś w tym jest - dodaje dr Kujawa. 

Turcy stanęli murem za rządzącym krajem Recepem Erdoganem. Tłumy ludzi posłuchały jego apelu, by wyjść na ulice i bronić demokracji. Mógł liczyć na szybką odpowiedź. 

- Już teraz cieszy się ogromnym, fanatycznym wręcz poparciem, szczególnie ze strony konserwatywnych Turków, którzy stanowią większość w tym kraju. Dla prezydenta zrobią wszystko - wyjaśnia dr Kujawa.  

Skąd tak wysokie poparcie dla Erdogana wśród społeczeństwa? - Prezydentowi udało się wynieść ich z głębokiej biedy oraz przywrócić im poczucie godności. Wcześniej osoby religijne były mocno dyskryminowane w życiu publicznym, nawet wyśmiewane. Można powiedzieć, że byli osobami trzeciej kategorii. Teraz jest ich czas. Prezydent dał im przywileje i podniósł ich stopę życia. Dlatego są mu za to niezwykle wdzięczni i bardzo mocno się z nim identyfikują - tłumaczy nasz rozmówca. 

- Ręka podniesiona na Prezydenta to ręka podniesiona na nich - dodaje dr Kujawa. 

Będąc demokratycznie wybranym prezydentem, który wyszedł zwycięsko z próby niedemokratycznego przewrotu, i ciesząc się tak wysokim poparciem w społeczeństwie, Erdogan może spokojnie przejść do realizacji kolejnych celów. Choć już ma mocną pozycję, to po ostatnich wydarzeniach otworzyła się przed nim droga do przeprowadzenia zmian, które ją wzmocnią jeszcze bardziej. 

W tej chwili brakuje mu jeszcze jednej, zasadniczej rzeczy. - Chodzi o zmiany w konstytucji, które formalnie potwierdziłyby ten stan - zauważa ekspert.  

Erdogan, wybrany w bezpośrednim głosowaniu, od czasu objęcia urzędu prezydenta, nigdy nie ukrywał, że chce rozszerzyć swoje uprawnienia. - Paradoksalnie próba przewrotu przyspieszy ten proces - ocenia nasz rozmówca.  

Dr Kujawa przewiduje, że w najbliższym czasie prawdopodobnie dojdzie do wprowadzenia systemu prezydenckiego, być może na wzór Francji. 

W tej chwili przez Turcję przetacza się gigantyczna fala czystek. Według najnowszych informacji, w kancelarii premiera Binalego Yildirima pracę straciło 257 na 2,6 tys. zatrudnionych. W służbach wywiadowczych zawieszono 100 osób. W urzędzie ds. religijnych Diyanet 492 osoby. Zatrzymano setki wojskowych, w tym generałów i admirałów. Odebrano licencje wszystkim stacjom telewizyjnym i radiowym, które mają powiązania z oskarżanym o inspirowanie puczu Fethullahem Gulenem. 

- Wszyscy uczestnicy zostaną surowo ukarani - mówi ekspert.  

W opinii naszego rozmówcy, Recep Erdogan wyszedł z puczu jeszcze mocniejszy. Zdaniem eksperta, była to już ostatnia próba podważenia władzy Erdogana. 

- Już nic nie jest w stanie podważyć jego rządów - podsumowuje dr Kujawa. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje