Proces Katarzyny W.

Jest pisemne uzasadnienie wyroku ws. Katarzyny W.

Katowicki sąd sporządził pisemne uzasadnienie wyroku w sprawie Katarzyny W., oskarżonej o zabicie półrocznej córki Magdy. We wrześniu kobieta została skazana za to na 25 lat więzienia. Liczący 130 stron dokument wkrótce zostanie przesłany prokuratorowi i obronie.

Informację o sporządzeniu pisemnego uzasadnienia wyroku przekazał rzecznik Sądu Okręgowego w Katowicach Jacek Krawczyk. Od chwili doręczenia strony będą miały 14 dni na zaskarżenie wyroku.

Reklama

3 września sąd wymierzył Katarzynie W. 25 lat więzienia za zabicie w styczniu zeszłego roku półrocznej córki oraz za sprowadzanie śledztwa na fałszywe tory. Sąd odrzucił wersję obrony, że Magda zmarła na skutek wypadku.

Krótko po wyroku adwokat oskarżonej, który domagał się uniewinnienia, zapowiedział apelację. - Postępowanie jest w toku, schodzimy dopiero do szatni po pierwszej połowie - mówił wówczas mec. Arkadiusz Ludwiczek. Prokuratura, która domagała się dla oskarżonej dożywocia, o ewentualnym zaskarżeniu wyroku ma zdecydować po analizie pisemnego uzasadnienia.

Sąd ma stuprocentową pewność

Jak mówił przewodniczący Adam Chmielnicki w ustnym uzasadnieniu orzeczenia, sąd ma stuprocentową pewność, że Katarzyna W. dokonała zarzuconego jej zabójstwa i że działała sama. Jednym z najważniejszych dowodów w sprawie są opinie biegłych medyków. Według nich półroczna Magda zmarła na skutek gwałtownego uduszenia.

Według adwokata Katarzyny W. możliwe jest, że dziecko zmarło w wyniku tzw. laryngospazmu - czyli odruchowego skurczu krtani po upadku na podłogę. Dlatego obrońca chciał powołania nowych biegłych. Sąd I instancji w uzasadnieniu wskazał jednak, odnosząc się do tej tezy, że biegli powołani w sprawie wyjaśnili mechanizm przyczyny zgonu dziecka "w sposób kategoryczny".

Według sądu motywem zabójstwa dziecka nie była - jak przyjęła prokuratura - chęć ukarania męża przez Katarzynę W., ale pozbycia się niechcianego dziecka. Katarzyna W. zabiła córkę, bo chciała zmienić swoje życie i powrócić do tego, które prowadziła przed zajściem w ciążę i urodzeniem dziecka - mówił sędzia Chmielnicki.

Katarzyna W. działała w przemyślany sposób

Sąd przyjął, że to Katarzyna W. przeszukiwała internet, wpisując frazy: "jak zabić bez śladów", "czy można zabić bez pozostawienia śladów" i sprawdzając w Wikipedii hasło "dochodzenie policyjne przy zaczadzeniu tlenkiem węgla".

Rekonstruując fakty, sąd wziął też pod uwagę postawę Katarzyny W. po śmierci Magdy i uznał, że nie zachowywała się jak matka, która straciła dziecko w wypadku. Podczas procesu obrona zachowanie Katarzyny W. tłumaczyła szokiem po rzekomym wypadku, pozbawiającym ją zdolności racjonalnego myślenia. Dlatego - zdaniem adwokata - jego klientka nie zadzwoniła po karetkę i ukryła zwłoki dziecka.

Sąd nie zgodził się z taką interpretacją. Według składu orzekającego kobieta nie działała w warunkach wstrząsu psychicznego - ukrywając zwłoki, działała w przemyślany sposób, a krótko po śmierci dziecka dzwoniła do męża i rozmawiała z nim jak gdyby nic się nie stało.

Proces ruszył w lutym

W ocenie sądu do linii obrony nie przystaje też późniejsze zachowanie Katarzyny W. Sędzia przypomniał w ustnym uzasadnieniu, że matka Magdy chętnie brała udział w nieraz prowokacyjnych wywiadach i sesjach fotograficznych, w mediach "podsycających atmosferę sensacji wokół jej osoby i tragicznego przecież wydarzenia".

Bulwersująca opinię publiczną sprawa Katarzyny W. zaczęła się 24 stycznia 2012 r., gdy policja przekazała mediom informację o zaginięciu półrocznej dziewczynki z Sosnowca. Według pierwszej relacji matki dziecko porwano jej z wózka w centrum miasta. Na początku lutego ciało niemowlęcia znaleziono w zrujnowanym budynku w parku przy torach kolejowych w Sosnowcu.

Proces ruszył w lutym tego roku. Na kilkunastu rozprawach sąd przesłuchał kilkudziesięciu świadków oraz biegłych. Według prokuratury, Katarzyna W. plan zabójstwa przygotowywała co najmniej od 19 stycznia, wcześniej próbowała zatruć córkę czadem. 24 stycznia miała cisnąć dzieckiem o podłogę, a kiedy okazało się, że mimo to niemowlę przeżyło, dusić je przez kilka minut.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy