Proces Katarzyny W.

Sąd Najwyższy rozpatrzy sprawę Katarzyny Waśniewskiej

22 lipca Sąd Najwyższy zbada kasacje obrony i prokuratury wobec Katarzyny Waśniewskiej, skazanej na 25 lat więzienia za zabicie półrocznej córki. Obrona chce uchylenia tego wyroku; a prokuratura - uchylenia uniewinnienia jej z zarzutu kierowania podejrzeń na inną osobę.

Bulwersująca opinię publiczną sprawa zaczęła się 24 stycznia 2012 r., gdy policja przekazała mediom informację o zaginięciu półrocznej Magdy z Sosnowca. Według pierwszej relacji matki, dziecko porwano z wózka w centrum miasta. Potem Waśniewska twierdziła, że dziecko wypadło jej z rąk. Na początku lutego 2012 r. ciało niemowlęcia znaleziono w zrujnowanym budynku w parku w Sosnowcu.

Reklama

17 października 2014 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał prawomocnie kobietę na 25 lat więzienia; zastrzegł, że o zwolnienie będzie się ona mogła ubiegać najwcześniej po 20 latach. Był to wyrok surowszy od orzeczenia sądu I instancji z września 2013 r. Sąd Okręgowy w Katowicach wymierzył bowiem wówczas karę 25 lat więzienia, jednakże z możliwością ubiegania się o zwolnienie przedterminowe po 15 latach.

Zarówno SO, jak i SA odrzuciły wersję obrony, jakoby Magda zmarła na skutek wypadku - zdaniem obrony dziecko zmarło po upadku na podłogę i kilku nieudanych próbach nabrania powietrza.

Proces przed SO ruszył w lutym 2013 r. Na kilkunastu rozprawach sąd przesłuchał kilkudziesięciu świadków oraz biegłych. Według prokuratury plan zabójstwa kobieta przygotowywała co najmniej od 19 stycznia, wcześniej próbowała zatruć córkę czadem. 24 stycznia miała cisnąć dzieckiem o podłogę, a kiedy okazało się, że mimo to niemowlę przeżyło - dusić je przez kilka minut.

SA podzielił wszystkie najważniejsze ustalenia SO. "Nie ma żadnych wątpliwości, że oskarżona dopuściła się tego czynu" - podkreślił sąd.

Sędzia Bożena Summer-Brason mówiła wtedy, że najważniejszym dowodem była opinia biegłych lekarzy, którzy uznali, że dziewczynka zmarła na skutek gwałtownego uduszenia. Opinię kwestionowała obrona i dowodziła, że Magda mogła umrzeć na skutek skurczu krtani, tzw. laryngospazmu lub bezdechu afektywnego. Biegli, którzy w procesie apelacyjnym wydali uzupełniającą opinię, wykluczyli taką możliwość.

Zdaniem SA nie ulegało wątpliwości, że motywem zbrodni - jak już ustalił SO - była niechęć do posiadania dziecka. "Jedyną osobą, która mogła do tego doprowadzić (do śmierci Magdy - PAP), jest oskarżona. To oskarżona nie chciała dziecka, czemu dała wyraz w osobistych, bardzo emocjonalnych zapiskach" - powiedziała sędzia. Chodzi o zabezpieczone przez policję notatki, w których Waśniewska pisała o negatywnych stronach macierzyństwa.

Sędzia mówiła też, że kobietę obciążają też wyniki analiz jej komputera. Według biegłych jeszcze przed śmiercią córki szukała ona w internecie informacji dot. kosztów kremacji, tego, jak można zabić bez śladu, wysokości zasiłku pogrzebowego, cen trumien dla dziecka oraz zatrucia czadem.

Już wówczas obrońca Waśniewskiej mec. Arkadiusz Ludwiczek nie wykluczał kasacji. Została ona przygotowana w lutym. Obrona nie ujawniła, jakie argumenty podniosła w kasacji, w której wnosi o uchylenie obu wyroków.

SA uniewinnił kobietę od mniej istotnego zarzutu - skierowania podejrzenia na inną osobę. Uznał, że mówiąc o rzekomym uprowadzeniu córki, realizowała swe prawo do obrony. W początkowej fazie śledztwa kobieta twierdziła, że ktoś napadł ją w centrum Sosnowca i porwał dziecko z wózka. Policja poszukiwała sprawcy. Potem okazało się, że W. zakopała ciało córki w opuszczonym budynku.

Jak informowały media, od tej uniewinniającej części wyroku kasację wniosła katowicka prokuratura, wnosząc, by SN zwrócił ten wątek sprawy do ponownego zbadania przez katowicki sąd.

Kasacje rozpozna troje sędziów SN: Dorota Rysińska (przewodnicząca składu) oraz Józef Dołhy i Roman Sądej.

Kasacja jako nadzwyczajny środek odwoławczy nie może - tak jak apelacja - kwestionować ustaleń faktycznych sądów. By odniosła skutek, jej autor musi wykazać takie rażące naruszenie prawa materialnego lub procesowego, które miało wpływ na kwestionowany wyrok. SN jest bowiem sądem prawa, a nie faktu - co wielokrotnie podkreśla przy oddalaniu kasacji uznanych za "oczywiście bezzasadne".

SA informował, że wydanie prawomocnego wyroku skazującego oznacza, iż można podawać pełne nazwisko skazanej.

Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Waśniewska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje