Spór o przeszłość Wałęsy

Wałęsa wytoczy TVP proces i zażąda 20 mln zł?

Wspomnienia kolegi Lecha Wałęsy ze Stoczni Gdańskiej Józefa Szylera oraz funkcjonariusza SB współprowadzącego teczkę "Bolka", Janusza Stachowiaka - znalazły się m.in w filmie "TW Bolek" wyemitowanym wczoraj przez TVP1.

Główną część filmu stanowi opowieść Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka - autorów książki "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" o przygotowaniach do jej powstania. Publikacja znajdzie się w księgarniach 23 czerwca. Historycy IPN-u wspominają obszerną kwerendę, która poprzedziła napisanie książki, co ich zdaniem jest rękojmią prawdziwości jej głównej tezy mówiącej, że Lecha Wałęsa w latach 1970-76 był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie "Bolek".

Reklama

Tezę tę potwierdzają w filmie także kolega Lecha Wałęsy ze Stoczni Gdańskiej Józef Szyler oraz funkcjonariusz SB współprowadzący teczkę "Bolka", Janusz Stachowiak. Szyler, członek protestów z lat 1970-71 wspomina m.in., że w tamtym okresie był autorem pomysłu zorganizowania specjalnej grupy robotników, która walczyłaby o realizację postulatów strajkujących. - Ja tylko jemu (Wałęsie) powiedziałem o tamtej specjalnej grupie - mówił Szyler. Jak dodał, dla niego jest to potwierdzeniem, że Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB, ponieważ informacja o specjalnej grupie znalazła się w doniesieniach TW "Bolka".

Zdaniem funkcjonariusza SB współprowadzącego teczkę "Bolka" w latach 70., Janusza Stachowiaka, "Wałęsa był wtedy nikim, więc po co ktoś miałby fabrykować coś na niego". Jak zaznaczył, ważne jest także to, że na terenie Stoczni Gdańskiej działał wówczas tylko jeden "Bolek", co - jego zdaniem - potwierdza, że był nim Wałęsa.

W filmie znalazły się także m.in. fotografie akt SB związanych ze sprawą "Bolka", notatka służbowa szefa UOP Andrzeja Milczanowskiego z 1992 roku o przekazaniu Lechowi Wałęsie dokumentów dotyczących TW "Bolka" oraz kadry z procesu lustracyjnego Wałęsy z 2000 roku, w którym uznano, że nie był on tajnym współpracownikiem SB.

B. prezydent Lech Wałęsa domagał się, by TVP nie emitowała filmu pt. "TW Bolek"; w przeciwnym razie zagroził jej procesem, w którym będzie domagać się 20 mln zł.

Biuro Prasowe Fundacji "Instytut Lecha Wałęsy", które przesłało list skierowany przez Wałęsę do prezesa TVP Andrzeja Urbańskiego, poinformowało też, że w najbliższych dniach zostanie złożony pozew sądowy przeciwko prezesowi IPN Januszowi Kurtyce.

"W związku z publicznymi zapowiedziami dotyczącymi planowanej przez Telewizję Polską S.A. emisji filmu autorstwa Grzegorza Brauna i Roberta Kaczmarka pt. "TW Bolek" formalnie i otwarcie wnioskuję o wstrzymanie emisji ze względu na jawnie fałszywą treść w nim zawartą" - podkreślił w liście b. prezydent.

- Z zapowiedzi filmu wynika, że oskarża on mnie o współpracę z komunistyczną Służba Bezpieczeństwa i uznaje za TW Bolek, co stanowi udowodnione sądownie całkowite kłamstwo - dodał Wałęsa.

Podkreślił także, że w razie emisji filmu zmuszony będzie - wobec prawomocnego orzeczenia Sądu Rzeczpospolitej Polskiej w zakresie prawdziwości jego oświadczenia lustracyjnego - "do natychmiastowego złożenia pozwu sądowego o naruszenie dóbr osobistych przeciwko TVP wraz z wnioskiem o odszkodowanie w wysokości 20 mln zł". Jak dodał, będzie domagać się, by kwota ta została przekazana na cele społeczne.

Dzisiaj prezes TVP Andrzej Urbański ma przekazać Wałęsie list w tej sprawie. Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP, Urbański przypomni w nim, że autorzy filmu proponowali b. prezydentowi odniesienie się po filmie do jego treści i wystąpienie tej samej długości co materiał filmowy, ale Wałęsa się nie zgodził.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: stoczni | Bolek | "Wałęsa" | 'Wałęsa' | Lech Wałęsa | TVP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje