Referendum ws. Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

Referendum podzieliło polskie partie

Już w niedzielę w kraju odbędzie się referendum, w którym Polacy wypowiedzą się na temat jednomandatowych okręgów wyborczych, finansowania partii z budżetu państwa i rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika. Przypominamy, jakie stanowisko w tej sprawie zajmują ugrupowania, które jesienią mają największe szanse, by wejść do Sejmu.

Pytania z referendum zarządzonego przez Bronisława Komorowskiego brzmią następująco:

Reklama

- Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?

- Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?

- Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?

Polskie ugrupowania polityczne są zgodne jedynie w przypadku trzeciej kwestii. Każda z nich wskazuje, że należy rozstrzygać na korzyść podatnika. Pierwsze i drugie pytanie wzbudziło o wiele większą dyskusję i podzieliło partie. Nawet koalicyjne PO i PSL mówią przeciwnym głosem.

Prawo i Sprawiedliwość

Prawo i Sprawiedliwość jest  przeciwko wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych i za utrzymaniem finansowania partii z budżetu państwa.

Partia konsekwentnie opowiada się za utrzymaniem ordynacji proporcjonalnej. W opinii Marcin Mastalerka w Polsce JOW nie sprawdziłyby się. "Kraj zostałby podzielony na część północno-zachodnią, gdzie mandaty uzyskiwaliby przedstawiciele PO i południowo-wschodnią, gdzie mandaty braliby działacze PiS. Tymczasem partie, mające około 10 procent poparcia - to głosy 2 - 3 milionów obywateli - nie miałyby w Sejmie swoich reprezentantów" -  mówił Marcin Mastalerek w rozmowie z radiową Trójką. Jeśli chodzi o finansowanie partii z budżetu PiS przypomina, że jest ono standardem w wielu krajach europejskich. Mastalerek, który do niedawna był głosem tej partii wskazywał, że odejście od obecnego systemu byłoby spychaniem Polski w stronę Ukrainy i Białorusi i doprowadziłoby do finansowania partii przez oligarchów, a w rezultacie kupowania ustaw.

Platforma Obywatelska

Platforma Obywatelska opowiada się za wprowadzeniem JOW i przeciwko utrzymaniu finansowania partii z budżetu państwa. Oficjalne stanowisko partii ws. zmiany ordynacji brzmi "JOW mogą być systemem, który zapewni bliższy kontakt obywateli z politykami oraz pełną reprezentację społeczeństwa w parlamencie. W czasie naszych rządów wprowadziliśmy JOW w wyborach do Senatu RP (2011) oraz w wyborach do rad gminy nie będących miastami na prawach powiatu (2014)."

Partia sprzeciw wobec obecnego systemu finansowania tłumaczy tym, że jest "wiele ważniejszych spraw, na które państwo powinno przeznaczyć pieniądze z podatków" - czytamy na stronie Platformy. Brakuje tam  jednak konkretów, co do tego, jaki system finansowania byłby dla polskiej demokracji korzystniejszy.

Polskie Stronnictwo Ludowe

Polskie Stronnictwo Ludowe jest przeciwko wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych i za utrzymaniem obecnego systemu finansowania partii. Jest to stanowisko zupełne przeciwne do tego jakie zajmuje koalicjant ludowców - Platforma Obywatelska.

PSL wielokrotnie apelowało o odwołanie wrześniowego referendum. Do prezydenta Andrzeja Dudy w tej sprawie zwracali się szef partii Janusz Piechociński i minister rolnictwa Marek Sawicki. Ich zdaniem pieniądze, które zostaną przeznaczone na referendum, mogłyby zostać lepiej wykorzystane - na odszkodowania dla poszkodowanych przez suszę rolników.

Jak mówił rzecznik tej partii w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" - "JOW to system, który doprowadzi do władzy absolutnej jedną partię".

Szef partii Janusz Piechociński zapowiedział, że nie weźmie udziału w plebiscycie, określając je mianem błędu prezydenta Komorowskiego.

Kukiz’15

Wielkim zwolennikiem JOW jest oczywiście Ruch Kukiz’15. Ugrupowanie jest przeciwne zachowaniu dotychczasowego finansowania partii. Podstawowy zarzut jaki Kukiz formułuje wobec obecnej ordynacji wyborczej  brzmi: "Ludzie wybierają partię, a nie polityków, czego skutkiem jest szerząca się w naszym kraju partiokracja". "Polityków wybierają w Wielkiej Brytanii czy innych krajach, gdzie są wybory w okręgach jednomandatowych. U nas już przed wyborami można powiedzieć, kto znajdzie się w parlamencie. To wódz partii układa listy, wpisując ich w proporcji wierności wobec siebie. Może dlatego ta ordynacja nazywa się proporcjonalną. I w zależności od tego, jakie poparcie dostanie dana lista, tylu wchodzi aparatczyków" - wskazywał. 

Najlepszym rozwiązaniem jeśli chodzi o JOW jest zdaniem Pawła Kukiza system demokracji bezpośredniej na wzór szwajcarski, w którym to wyborca szereguje kandydatów zgodnie z preferencjami większości.

Czytaj także: JOW-y w Wielkiej Brytanii, czyli czego nie mówi Paweł Kukiz

Stanowisko Nowoczesnej

W kwestii referendum z Pawłem Kukizem zgadza się Ryszard Petru. Założone przez niego ugrupowanie Nowoczesna jest za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych i przeciwko utrzymaniu dotychczasowego sposobu finansowania polskich partii.

- System partyjny trzeba w Polsce zmienić i w naszym przekonaniu system wyborczy mieszany jest najlepszym rozwiązaniem. Należy również bezwzględnie zerwać z finansowaniem partii z budżetu. W ciągu ostatnich 10 lat partie wydały ponad miliard złotych na swoje funkcjonowanie - mówił lider Nowoczesnej. 

Sposób na zdobywanie funduszy dla partii Petru dostrzega w internecie. "Istnieje możliwość pozyskiwania pieniędzy poprzez tzw. crowdfunding, czyli wpłacanie 10, 20, 30 złotych na dane ugrupowanie" - wskazywał rozmowie z TVP Info, że z podobnego rozwiązania korzystają ugrupowania na całym świecie. "Polega to na tym, że wchodzi się na stronę internetową, klika i przelewem płaci drobną kwotę - 12, 20 zł" - tłumaczył. Jego zdaniem, taki system finansowania nie stwarzałby możliwości wywierania nacisku na polityków,  a wręcz odwrotnie, prowadziłaby do uzależnienia się od nich.

Zjednoczona Lewica

W opozycji do ugrupowania Kukiza i PO jest Zjednoczona Lewica. Koalicja opowiada się za utrzymaniem finansowania partii z budżetu państwa i jest przeciwko wprowadzeniu JOW.

Zdaniem Lewicy wprowadzenie JOW w wyborach do Sejmu zbudowałoby dwupartyjny system polityczny. "Polska "pękłaby na pół" podzielona między PO i PiS, a zabrakłoby miejsca w Sejmie dla ruchu ludowego, lewicy czy samego inicjatora JOW - Pawła Kukiza. W jednomandatowym okręgu wyborczym zazwyczaj wystarcza ok. 35 proc. głosów dla zdobycia mandatu, 65 proc. głosów wyborców jest marnowane - mówił na konferencji nt. referendum poseł SLD Zbyszek Zaborowski.  "Jednomandatowe okręgi wyborcze to przede wszystkim zmielenie demokracji i likwidacja opozycji. Najlepiej to widać tam, gdzie jednomandatowe okręgi obowiązują - w Senacie, gdzie 97 senatorów reprezentuje albo PiS, albo PO, dwóch reprezentuje PSL i jedna osoba faktycznie (jest) z komitetu obywatelskiego" - twierdził.

Zmianę finansowania Lewica uważa za niebezpieczną, ponieważ obywatele straciliby kontrolę nad partyjnymi finansami, która obecnie, zdaniem Barbary Nowackiej z Twojego Ruchu, funkcjonuje. - Wielkie korporacje nie mogą kupować dowolnych polityków - mówi Nowacka w rozmowie z Interią. - Decyzja, by nie finansować partii politycznych doprowadzi do sytuacji, w której będą one musiały znaleźć sponsorów, albo do polityki dopuszczani będę wyłącznie ludzie bogaci. Jeśli dojdzie do finansowania partii przez firmy i korporacje, to partia finansowana szczodrze przez dany podmiot, będzie musiał się mu jakość odwdzięczyć. Nie oszukujmy się - mówi w rozmowie z Interią Barbara Nowacka. Na świecie nie ma nic za darmo - dodaje.

Jednak jej zdaniem do obecnego systemu finansowania można by wprowadzić pewne zmiany. - My proponujemy, żeby to był odpis od podatku. Polacy przekazywali, by 1 proc. na działalność danej partii. Przyznaję, ze obecne finansowanie również jest złe, ponieważ dopuszcza pewne formy, które nijak mają się z demokracją. Dlaczego z budżetu państwa mielibyśmy sponsorować bilbordy? To nie jest forma komunikacji polityk-obywatel, którą należy wspierać - tłumaczy Nowacka.

W tym stanowisku trudno nie dostrzec pewnych sprzeczności - lewica jest za "utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa", ale chciałaby wprowadzić do niego zmiany. Tak naprawdę to stanowisko zawiera się zarówno w odpowiedzi twierdzącej i przeczącej na drugie pytanie referendalne. To doskonały przykład, że pytanie to, jak wielokrotnie wskazywali ekspercie, jest sformułowane nieprecyzyjnie.

KORWiN nawołuje do bojkotu

Na fakt niewłaściwego sformułowania referendalnych pytań wskazywał również Janusz Korwin-Mikke i nawoływał do bojkotu plebiscytu. Jak mówił, pytanie o prawo podatkowe jest już nieaktualne, pytanie o finansowanie partii politycznych - źle sformułowane, a ws. JOW "ludzie w ogóle nie wiedzą, o co chodzi". "Zmiana systemu na JOW-y bardzo niewiele zmieni" - przekonywał lider partii KORWIN.

Będziemy głosować od 6 do 22

W niedzielę w lokalu referendalnym otrzymamy jedną białą kartkę z trzema pytaniami. Przy każdym pytaniu możemy postawić tylko jeden znak X: w kratce z odpowiedzią "TAK", albo w kratce z odpowiedzią "NIE" - wówczas nasz głos w zakresie tego pytania będzie ważny. Możemy, ale nie musimy udzielać odpowiedzi na wszystkie pytania.

Lokale referendalne będą otwarte w godz. 6-22. Jednodniowe referendum kosztuje 90 mln zł, z czego diety dla obwodowych komisji wyborczych to ponad 35 mln zł. Karty do głosowania będą kosztować 4 mln zł - przekazywała szefowa Krajowego Biura Wyborczego - Beata Tokaj.

Czytaj także nasz raport specjalny ws. referendum "Polacy decydują"


Dowiedz się więcej na temat: referendum 6 września

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje