Awantura o edukację w Sejmie. "Powinniście się za to wstydzić!"

- ​Dzięki reformie oświatowej przybędzie kilka tys. etatów nauczycielskich - mówiła w Sejmie w poniedziałek minister edukacji narodowej Anna Zalewska. W Sejmie rozpoczęło się I czytanie projektów ustaw wprowadzających reformę edukacji, m.in. likwidującą gimnazja.

Chodzi o dwa projekty ustaw: Prawo oświatowe i Przepisy wprowadzające Prawo oświatowe. Zalewska powiedziała, że projektując ustawę, "mamy obowiązek przewidzieć skutki finansów na 10 lat".

Reklama

"To nie zawsze jest takie jednoznaczne. Wynika z tego, że przybędzie kilka tysięcy oddziałów, kilka tysięcy etatów nauczycieli. Polski nauczycielu, bądź spokojny. To rząd, który myśli o tym, jak przy dramatycznym niżu demograficznym być z tobą, nie tylko przy przekształceniu wzmóc twoją rolę, ale również zadbać o to, co będzie za dwa, za trzy lata, kiedy kolejnych tysięcy uczniów zabraknie w systemie" - powiedziała Zalewska.

Zapewniła, że projekt reformy oświatowej przygotowywany był w konsultacjach. "To jest zwyczajnie nieprawda, że coś się dzieje na kolanie, szybko, bez konsultacji, bez debaty, bez przygotowania. Od lutego dyskutujemy w całej Polsce. Każdy mógł się na debatę zapisać. Sami kuratorzy przeprowadzili ok. 160 spotkań" - podkreśliła minister.

Dodała, że nie będzie problemu z podwójnym rocznikiem w 2019 r. "Jest tak dramatyczny niż demograficzny, że nie będzie żadnego problemu" - dodała.

Zgodnie z projektami, w miejsce obecnie istniejących rodzajów szkół mają powstać: 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum oraz dwustopniowe szkoły branżowe; gimnazja mają zostać zlikwidowane.

Zmiany miałyby się rozpocząć od roku szkolnego 2017/2018. Wówczas uczniowie kończący w roku szkolnym 2016/2017 klasę VI szkoły podstawowej, zamiast rozpocząć naukę w gimnazjum, staną się uczniami VII klasy. Rozpocznie się tym samym stopniowe wygaszanie gimnazjów - nie będzie prowadzona rekrutacja do nich.

W roku szkolnym 2018/2019 ostatni rocznik uczniów klas III ukończy gimnazjum; 1 września 2019 r. w ustroju szkolnym przestaną istnieć gimnazja.

PiS: Naprawa polskiej szkoły jest konieczna

Naprawa polskiej szkoły jest konieczna; bez reformy edukacji nastąpi dalsza jej zapaść, głosujmy za lepszą szkołą - apelowała we wtorek w Sejmie posłanka Marzena Machałek (PiS). 

"Te projekty ustaw nie tylko naprawią polską szkołę, ale są ważnym krokiem w naprawianiu prawa oświatowego" - powiedziała Machałek. Posłanka PiS odpierała m.in. zarzuty opozycji, że reforma wprowadzana jest w pośpiechu.

Wskazała, że "reforma została głęboko przemyślana i przygotowana". "Rok 2017 to pierwszy krok w tej reformie, to pierwszy rok, kiedy nie będzie pierwszej klasy gimnazjum (...) czyli jest to ewolucyjna zmiana. W 2023 roku odbędą się pierwsze matury w nowym systemie, a więc wdrażanie całej zmiany potrwa sześć lat - gdzie tu jest pośpiech?" - pytała Machałek.

Podkreśliła, że reforma wzmocni szkoły podstawowe, "odbuduje" kształcenie ogólne oraz "wyprowadzi z zapaści" szkolnictwo zawodowe poprzez wprowadzenie dwustopniowych szkół branżowych.

"I przywracamy nadzór państwa nad edukacją, nadzór, od którego się uchyliliście. Doprowadziliście do tego, że można było w sposób niekontrolowany likwidować szkoły, małe szkoły. Powinniście się za to wstydzić" - kierowała swoje słowa w stronę opozycji posłanka PiS.

Machałek zarzuciła opozycji, że to ona "zniszczyła polską szkołę". "Doskonale wiecie, jakich złych zmian dokonaliście w polskiej szkole, wasze byłe minister (edukacji - PAP) nie są nawet cieniami w waszym gabinecie" - powiedziała. Zarzuciła też opozycji, że "manipuluje opinią publiczną", "próbuje buntować rodziców przeciwko zmianom w edukacji" oraz "na tajnych spotkaniach" próbuje namawiać samorządowców do sabotowania reformy np. w Warszawie.

Kukiz'15 za skierowaniem projektów ws. reformy edukacji do komisji

Kukiz'15 będzie głosował za skierowaniem do komisji projektów ustaw wprowadzających reformę edukacji - zapowiedział we wtorek w Sejmie poseł Tomasz Jaskóła podczas debaty nad projektami, które zakładają m.in. likwidację gimnazjów.

"Reforma jest niewątpliwie potrzeba. Prawie 50 proc. rodziców mówi, że gimnazja powinny być zlikwidowane. Niemniej jednak trzeba pamiętać o tym, że mają wartość dodaną" - powiedział Jaskóła.

Poseł zwrócił uwagę, że reforma wprowadzana jest za szybko. "Ta szybkość mnie przeraża. Wiele samorządów nie wie, co robić. Jeśli pani minister (edukacji) dotrzyma słowa i pokaże te pieniądze, to oczywiście można być spokojnym" - dodał.

Nowoczesna: Przeciwstawmy się reformie edukacji

Nowoczesna apeluje do rodziców i nauczycieli o przeciwstawienie się reformie edukacji, a PiS wzywa do wycofania się ze zmian bądź rocznego ich opóźnienia. Katarzyna Lubnauer wnioskowała we wtorek o odrzucenie projektów oświatowych w pierwszym czytaniu i wysłuchanie publiczne.

"Wad tej reformy jest mnóstwo, dlatego zwracam się do nauczycieli, rodziców do wszystkich, którym leży na sercu troska o dzieci, żeby przeciwstawili się tej reformie. I wzywam panią minister (Annę) Zalewską i cały PiS, żeby wycofał tę reformę, a przynajmniej opóźnił o rok" - powiedziała Lubnauer.

"Klub Nowoczesna wnioskuje o odrzucenie tej ustawy w pierwszym czytaniu, wnioskujemy też w komisji o wysłuchanie publiczne. To jest ustawa, która jest eksperymentem na dzieciach. Jest to chaos w edukacji" - dodała.

Posłanka przekonywała, że wbrew twierdzeniom PiS gimnazja w Polsce się sprawdziły. "Jeżeli spojrzymy na wyniki naszych uczniów, to one się znacząco poprawiły" - mówiła Lubnauer.

PO chce odrzucenia projektów

PO chce odrzucenia projektów ustaw wprowadzających reformę edukacji. W przypadku odrzucenia takiego wniosku, chce wysłuchania publicznego. W tej sprawie też złożyła wniosek. Wycofajcie się z tych zmian, nie krzywdźcie dzieci - apelowała Krystyna Szumilas (PO).

Przedstawiając stanowisko swojego klubu, pokazała gruby skoroszyt. "To jest projekt ustawy. To jest druk sejmowy - 484 strony. Zmienianych jest 117 ustaw. PiS chce to zrobić w dwa tygodnie" - powiedziała Szumilas.

W swoim wystąpieniu zarzuciła minister edukacji Annie Zalewskiej, że nie zna prawa oświatowego. "Po raz kolejny wysłuchałam uzasadnienia projektu, który wprowadził mnie w zdumienie, który pokazuje, że albo pani minister żyje w rzeczywistości równoległej i nie zna polskiego systemu edukacji, albo po prostu manipuluje informacją i kłamie" - powiedziała Szumilas.

Odnosząc się do wypowiedzi Zalewskiej, przypomniała, że nauka języka obcego w szkołach jest już teraz obowiązkowa od I klasy szkoły podstawowej i jest obowiązek kontynuowania jego nauki. Przypomniała także, że już teraz uczniowie gimnazjów mają obowiązek zrealizowania projektu edukacyjnego. Mówiła także, że już dziś podstawa programowa jest tak skonstruowana, że nauczyciel ma 20 proc. czasu na realizację własnego planu.

"Pani manipuluje ludźmi, nie odnosi się do tego, co pani naprawdę chce zrobić. To jest skandal. To jest coś, z czym w polskim systemie edukacji nie mieliśmy do tej pory do czynienia (...). Jest pani pierwszym nauczycielem tego kraju i czego pani chce uczyć dzieci i młodzież w tych zreformowanych szkołach: manipulacji, kłamstwa, odnoszenia się do nieprawdy, budowania świata na fundamentach, które są przez panią niszczone" - powiedziała Szumilas.

PSL: To gigantyczny akt demolki

"Po raz kolejny w tej kadencji mamy do czynienia z projektem złożonym przez PiS, który tak naprawdę jest gigantycznym aktem demolki, tym razem edukacyjnej" - ocenił Jarubas, który we wtorkowej debacie wystąpił w imieniu klubu PSL.

"Do czego się sprowadza ta reforma? Ano do zmiany nazw, tabliczek i pieczątek, bo poza tym nie ma żadnych konkretów" - dodał polityk Stronnictwa. "Wielu nazywa ją także +antyreformą+ i tak ją określając, na pewno się nie myli" - podkreślał.

Jego zdaniem, nie wiadomo, po co rząd chce wprowadzić reformę edukacji. "Może więc wnioskodawcy wyszli z założenia jak w jednej z polskich komedii, pani minister: skoro nikt nie wie, to nikt nie będzie o to pytał. Otóż droga pani minister, życie to nie film, dlatego pytania będą" - powiedział Jarubas.

Jak dodał, jednym z podstawowych pytań jest to, dlaczego rząd chce "zniszczyć ponad 6 tysięcy placówek oświatowych w Polsce, gdzie dziś ma pracę ponad sto tysięcy nauczycieli".

Przypomniał, powołując się na informacje dostępne na stronach Sejmu, że za powstaniem gimnazjów głosowali przed laty m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, szef MON Antoni Macierewicz, czy koordynator ds. służb specjalnych Mariusz Kamiński. "Pytam więc, co się stało? Dlaczego dziś chcecie zawracać kijem Wisłę?" - pytał Jarubas. Przekonywał, że dzięki gimnazjom poprawił się w Polsce poziom kształcenia. "To oznacza, że rokrocznie zwiększają się szanse absolwentów na znalezienie coraz lepszej pracy, lepiej płatnej i bardziej prestiżowej" - dowodził.

Poseł PSL wskazywał też, że wciąż nie wiadomo nic na temat programu nowych szkół, kosztów planowanych zmian, ani co stanie się z nauczycielami, którzy stracą pracę w gimnazjach. "Jak widać, pytań jest wiele, a zamiast odpowiedzi na razie uczniom, nauczycielom i rodzicom brzmieć może dziś w uszach jeden cytat: "ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie?"" - powiedział Jarubas.

Europejscy Demokraci za odrzuceniem projektów dot. reformy edukacji

Koło Europejscy Demokraci poprze zgłoszone podczas wtorkowej debaty wnioski o odrzucenie projektów wprowadzających reformę edukacji oraz wniosek o wysłuchanie publiczne.

Jacek Protasiewicz (ED) argumentował podczas debaty w Sejmie, że reforma oświaty jest wprowadzana w zbyt dużym tempie, co skutkuje chaosem, a jej koszt jest bardzo wysoki.

"Pani minister (edukacji) mówi o 900 mln (...). Są to pieniądze wyrzucone w błoto. W Polsce jest dużo więcej potrzeb. Ja je znam i wy też je znacie, bo mówiliście o nich w kampanii" - powiedział poseł.

Protasiewicz przekonywał też, że "to jest szkodliwe dla dzieci". "Wiem, co mówię, ponieważ mój syn jest uczniem szóstej klasy szkoły podstawowej(...). Jest pani głucha na argumenty rodziców, głucha na argumenty nauczycieli, więc ja je wykrzyczę, bo to jest mój obowiązek" - podkreślił Protasiewicz, dodając, że reforma będzie ze szkodą dla nauczycieli.

Zdaniem Protasiewicza, PiS będzie się rozliczał z reformy edukacji przed rodzicami i nauczycielami. "Widłami was pogonią, wywiozą was na drabiniastym wozie i nauczycie się, że z Polakami się rozmawia, a nie Polakami się rządzi w taki sposób, w jaki wy proponujecie" - powiedział.

Koło Wolni i Solidarni złożyło swoje stanowisko na piśmie.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje