Komisje na wniosek MEN wniosły poprawki do projektów reformujących edukację

Sejmowe komisje, na wniosek MEN, wniosły kilka poprawek do projektów ustaw reformujących strukturę szkół w Polsce. Poprawki dotyczą m.in. klas dwujęzycznych oraz dodatków uzupełniających dla nauczycieli. Komisje, które pracują nad projektami, wznowią prace w piątek.

W czwartek wieczorem posłowie komisji: edukacji oraz samorządu zakończyli omawianie sprawozdania podkomisji na temat przepisów projektu ustawy Prawo oświatowe, omówili też większą część projektu przepisów wprowadzających tę ustawę.

Reklama

Poparcia posłów komisji nie uzyskały poprawki opozycji, które zasadniczo zmieniłyby projekty, w tym poprawka utrzymująca obecne, 6-klasowe szkoły podstawowe i gimnazja oraz poprawka przesuwająca datę wejścia reformy w życie na 2025 r.

Posłowie wprowadzili natomiast do projektów poprawki zgłoszone przez rząd. Jedna z nich zakłada, że przy liceach i technikach dwujęzycznych będą mogły być tworzone klasy wstępne, przygotowujące do dalszej nauki w tych szkołach. "Zależy nam, by mieć ofertę, jedną z wielu, dla dziecka zdolnego" - argumentowała minister edukacji Anna Zalewska. Podkreślała, że poprawka jest efektem dyskusji m.in. z dyrektorami szkół dwujęzycznych.

Komisje nie poparły natomiast poprawki zgłaszanej przez PO, by dwujęzyczne klasy VI i VII szkół podstawowych mogły być tworzone przy liceach ogólnokształcących, które też prowadziłyby rekrutację do tych klas. Krystyna Szumilas (PO) argumentowała, że wyrównałoby to szanse dzieci z mniejszych miejscowości, które w swoich szkołach nie mają takiej oferty.

Zalewska: Przyszła samorefleksja


Nowoczesna apelowała o przyjęcie obu poprawek, przypominając, że klasy wstępne o rok wydłużą cykl edukacji.

Kolejną poprawką do własnego projektu, MEN wycofało się z likwidacji dodatku uzupełniającego dla nauczycieli. Zalewska powiedziała, że "przyszła samorefleksja" i "ze zwykłej uczciwości" ministerstwo  wycofuje się z tego rozwiązania, pozostawiając je do przedyskutowania podczas prac zespołu ds. wynagrodzeń nauczycieli, który działa przy MEN.

Zadowolenie z takiego obrotu sprawy wraził wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Krzysztof Baszczyński. Wcześniej, podczas prac podkomisji, to właśnie ZNP, a także Forum Związków Zawodowych i PO, głośno protestowały przeciwko takiemu rozwiązaniu. Jak wówczas podkreślano, przepis "wyciąga pieniądze z kieszeni nauczycieli", nie był też konsultowany z nauczycielskimi związkami zawodowymi.

Stanowisko rządu oburzyło natomiast samorządowców. Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich podkreślał, że obecne przepisy są niesprawiedliwe, bo dodatek należy się ustawowo każdemu nauczycielowi bez względu na jakość jego pracy. Jak przekonywał, samorząd nie chce zabierać pieniędzy nauczycielom, ale chce rozwiązania, które połączy dodatki z efektywnością pracy nauczycieli.

Jednorazowe dodatki uzupełniające dla nauczycieli to wyrównania, które samorządy muszą wypłacić nauczycielom, jeśli na swoim terenie wydały ogółem w ciągu roku na wynagrodzenia nauczycieli mniej niż wynika z tzw. średniego wynagrodzenia określonego w Karcie Nauczyciela.

Burzliwy spór o rolę kuratora


Spór na linii samorządowcy - nauczycielskie związki zawodowe wywołało też poszerzanie uprawnień kuratorów. Gdy komisja omawiała przepis zakładający, że arkusz organizacyjny szkoły wymagał będzie zatwierdzenia przez kuratora, Wójcik ocenił, że jest to zabieranie samorządom wpływu na tworzone przez nie placówki szkolne oraz "zaprzeczenie idei samorządności", a twórcy reformy samorządowej "przewracają się w grobie".

Kontrowersje po raz kolejny budziły też projektowane przepisy dot. zmian w nauczaniu domowym. PO zgłosiła poprawkę, by zrezygnować z planowanej rejonizacji nauczania domowego tzn., by rodzic, który wybiera dla swojego dziecka taką formę nauczania, nie musiał prowadzić go pod nadzorem szkoły, która znajduje się na terenie jego województwa. MEN nie zgodził się na rezygnację z tego przepisu, poprawka nie uzyskała większości.

Rezygnację z rejonizacji postulowali też m.in. przedstawiciele Stowarzyszenia Edukacji Domowej. Jak podkreślali, nowe przepisy spowodują m.in., że szanse na edukację domową stracą polskie dzieci za granicą.

Projekty reformy oświatowej zakładają m.in., że w miejsce obecnie istniejących typów szkół mają się pojawić: 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum ogólnokształcące, 5-letnie technikum oraz dwustopniowe szkoły branżowe, zlikwidowane mają być gimnazja. Zmiany mają być wprowadzane od roku szkolnego 2017/2018.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje