Pokolenie eksperymentu

Jeszcze niedawno mówiło się o pechowym roku urodzenia 1986. To rocznik eksperymentalny w polskim szkolnictwie. Dziś nowa reforma edukacji dotyka dzieci urodzone w 2008 i 2009 roku. Czy też zyskają miano „pechowego rocznika”? A być może będzie im łatwiej przejść przez kolejną zmianę sytemu edukacji?

Wielka reforma edukacji z 1999 roku przede wszystkim uderzyła w rocznik 1986. Urodzeni w tamtym czasie nie przechodzili z klasy szóstej do siódmej, ale stali się pierwszym rocznikiem gimnazjum. To na nich budował się charakter tego typu szkoły. Byli dogłębnie obserwowani, sprawdzani, kontrolowani. I to na nich nauczyciele uczyli się nowej pracy - nie tyle dydaktycznej, co wychowawczej.

Reklama

Pokolenie rocznika 1986 po trzech latach pisało egzamin gimnazjalny. Ci uczniowie jako pierwsi dostali też świadectwa ukończenia gimnazjum. Po stresie związanym z egzaminem gimnazjalnym czekał ich kolejny - rekrutacja do szkoły średniej. Szkoły średniej także zmienionej, bo najczęściej do liceum, zaledwie trzyletniego lub do czteroletniego technikum. Oczywiście, pierwszym rocznikiem nowego tworu było pokolenie 1986. Minęły trzy kolejne lata, a uczniowie przygotowywali się do matury - a jakże, nowej matury na zupełnie innych zasadach.

Wiele lat nauki, życia w stresie, bycia królikiem doświadczalnym, aż władze uznały, że reforma edukacji z 1999 roku jest niewydolna i potrzebuje zmiany. Dziś odpowiednikiem rocznika 1986 mogą być dzieci urodzone w 2008 lub 2009 roku. Często ich rodzicami są ci, którzy urodzili się w... 1986 roku.

Kolejne pokolenie eksperymentu?

Znów będziemy mieli pokolenie eksperymentu. I tym razem moc eksperymentu może być zdwojona. Dwa ostatnie rządy - najpierw PO-PSL, a teraz PiS - robi z rocznika 2008 królika doświadczalnego, jak niegdyś rząd AWS-UW z rocznika 1986. O ile jednak kilka lat temu eksperyment dotyczył starszych dzieci, tak dziś dotyka najmłodszych.

Rocznik 2008 to ten, z którego po raz pierwszy połowa sześciolatków obowiązkowo zaczynała szkołę w 2014 roku. Rok później, już wszyscy 6-latkowie w Polsce rozpoczęli naukę w pierwszej klasie, więc był to cały rocznik 2009 (obecnie trzecia klasa szkoły podstawowej).

- Na reformy edukacji nie były przygotowane nie tylko dzieci ani ich rodzice, ale przede wszystkim szkoły i nauczyciele. Dzieci 6-letnie uczono dokładnie w taki sam sposób jak dzieci w wieku 7 lat. Dlaczego tak się działo? Nauczyciele do pracy z takim dziećmi nie zostali specjalnie przygotowani. Rodzice byli zdezorientowani. Dzieci nagle zostały postawione przed dyscypliną, wymaganiami, ocenami. Maluchy przedwcześnie doświadczyły sporej dawki stresu, frustracji, lęku, całego wachlarza negatywnych emocji, które niekorzystnie wpływają na motywację do uczenia się i wcale nie przyczyniają się do wzrostu kompetencji intelektualnych - przekonuje w rozmowie z Interią Mariola Kurczyńska, terapeuta rodzinny, coach rodzicielski, wieloletni dyrektor poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Gdy 6-letnie dzieci w 2014 i 2015 roku szły do szkoły, ich rodzice nie wiedzieli jeszcze, że za chwilę czeka ich kolejne wyzwanie. Otóż rocznik 2008 będzie pierwszym, który w całości zostanie dotknięty reformą edukacji z tego roku. To znów pokolenie eksperymentalne.

4 września ruszył nowy rok szkolny, a do czwartych klas poszły dzieci, które niemal w równej liczbie będą miały 9 i 10 lat. To dla nich przygotowana jest nowa podstawa programowa. To oni, po ośmioletniej szkole podstawowej, będą pisać nowy egzamin, który pomoże im dostać się do szkoły średniej. To też oni, często w wieku 18 lat, będą pisać nową maturę.

Co więcej - pokolenie 2008-2009 będzie prawdopodobnie jedynym takim w Polsce. Rok lub dwa starsze i młodsze dzieci nie miały już obowiązku szkolnego, a jedynie możliwość pójścia do pierwszej klasy w wieku sześciu lat. Wobec tego tylko w tych dwóch rocznikach liczba dzieci dotkniętych dwiema reformami jest największa.

Dwie możliwości

Jaki może mieć to wpływ na te dzieci? Czy staną się kolejnym "pechowym" pokoleniem, czy może poradzą sobie lepiej z reformą edukacji? Nie będzie to bowiem dla nich pierwszyzna - tak jak dla innych. Mogą więc mieć doświadczenie i nawet lepiej, płynniej przejść przez najnowsze zmiany.

Nasz ekspert przekonuje, że możliwe są dwie opcje.

- Jeśli dzieci miały szczęście i w szkole była mało liczna grupa, nauczyciel umożliwił maluchom ruch i radosne uczenie się poprzez zabawę, wtedy zyskały dużo pozytywnej energii, poczucie pewności siebie i wiarę we własne możliwości. Jeśli tak było, to poradzą sobie bardzo dobrze i teraz - zauważa Kurczyńska.

- Jeżeli natomiast dzieci doświadczały stresu, frustracji, porażek, były oceniane, dyscyplinowane, dostawały uwagi za ruszanie się czy rozmawianie, ich odporność emocjonalna pozostawia wiele do życzenia. Tym dzieciom będzie znacznie trudniej sprostać nowym wymaganiom. Trauma szkolna będzie dotyczyć właśnie tej grupy uczniów - kończy Kurczyńska.

Na efekty, jak zwykle, trzeba poczekać. Oczywiście jeśli wcześniej nie przyjdzie kolejna reforma, która znów wywróci uporządkowane życie do góry nogami.

Zobacz też:

Pierwszy rok w nowej szkolnej rzeczywistości

10 pytań i odpowiedzi przed nowym rokiem szkolnym

Rok szkolny 2017/2018. Kiedy wolne?

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje