Reforma edukacji: Sejm podjął decyzję ws. referendum

Obywatelski wniosek o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum w sprawie reformy edukacji został skierowany do sejmowej komisji ustawodawczej - tak zdecydował w czwartek Sejm w głosowaniu.

Za skierowaniem wniosku do komisji głosowało 441 posłów, nikt nie był przeciw, dwie osoby wstrzymały się od głosu.

Reklama

W nocy z wtorku na środę podczas debaty nad wnioskiem wszystkie kluby opozycyjne opowiedziały się za przeprowadzeniem referendum. Wniosek o skierowanie wniosku do komisji złożył PiS.

Przed głosowaniem wniosku PiS o skierowanie wniosku obywatelskiego do komisji ustawodawczej marszałek Sejmu Marek Kuchciński przypomniał, że w takiej są sytuacji dwie możliwości: albo odrzucenie w ogóle wniosku, albo skierowanie go do komisji.

Pomysłodawcą referendum jest Związek Nauczycielstwa Polskiego, a w skład komitetu wspierającego inicjatywę wchodzą przedstawiciele partii politycznych (m.in. PO, Nowoczesnej, PSL, Razem), stowarzyszeń, organizacji i ruchów społecznych, w tym ruchów rodzicielskich. Pod wnioskiem o jego przeprowadzenie zebrano ponad 910 tys. podpisów osób popierających tę ideę.

Pytanie referendalne, które chcą zadać obywatelom autorzy wniosku, brzmi: "Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?".

Zgodnie z reformą edukacji w miejsce obecnych pojawią się 8-letnie szkoły podstawowe, 4-letnie licea ogólnokształcące, 5-letnie technika i dwustopniowe szkoły branżowe; gimnazja zostaną zlikwidowane. Reforma oświaty rozpocznie się od nowego roku szkolnego, czyli od roku szkolnego 2017/2018. Uczniowie kończący w tym roku klasę VI szkoły podstawowej staną się we wrześniu uczniami VII klasy szkoły podstawowej.

PSL chce wyznaczenia terminu, w jakim powinna zakończyć prace komisja, do której trafił wniosek ws. referendum oświatowego.  Przed głosowaniem ws. referendum klub PSL wnioskował, by termin ten wyznaczyć na 6 lipca. Marszałek Sejmu nie poddał jednak wniosku pod głosowanie.

Z wnioskiem tuż przed głosowaniem wystąpił poseł Krzysztof Paszyk (PSL). Wyjaśnił, że wniosek ten podyktowany jest obawą, "że blisko milion Polek i Polaków reprezentujących suwerena zostanie najzwyczajniej w świecie oszukanych poprzez zamrożenie projektu w komisji ustawodawczej".

"Nietrudno sobie wyobrazić, że po skierowaniu projektu do komisji ustawodawczej jej przewodniczący, poseł PiS nie będzie prowadził merytorycznej pracy, czym skutecznie zablokuje na kilka miesięcy albo i do końca kadencji przeprowadzenie referendum" - powiedział. I wnioskował, aby Sejm zobowiązał komisję ustawodawczą do przygotowania i przedstawienia uchwały o przeprowadzenie referendum do 6 lipca 2017 r.

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński podkreślił jednak, że formalnie możliwości takiego wniosku nie ma. Dodał, że kwestie te rozstrzygają marszałek i prezydium Sejmu.

Z kolei posłanka Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer wnioskowała o przerwę i zaproszenie do Sejmu wnioskodawców referendum. Zwracała uwagę, że nie uczestniczą oni w posiedzeniu, więc nie mogą odpowiadać na pytania posłów, przed głosowaniem. Ten wniosek też nie został poddany pod głosowanie.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje