Sukces, czy nie? Co międzynarodowe badania mówią o polskiej edukacji

"Zapamiętajmy sobie wyniki PISA, dlatego, że z dużym prawdopodobieństwem, one odejdą do przeszłości i za kilka lat z wielkim sentymentem będziemy wspominać, jak dobrze wypadaliśmy" – podsumowała wczoraj najnowszy raport Joanna Kluzik-Rostkowska. "To, że wynik spada, trudno uznać za sukces" – skomentował z kolei wiceminister edukacji Maciej Kopeć. Podejście do PISA nie od dziś dzieli polityków "dobrej zmiany" i Platformy. Kto tym razem ma rację i co międzynarodowe badania mówią o stanie polskiej edukacji?

We wtorek poznaliśmy wyniki badań PISA - największego międzynarodowego badania umiejętności uczniów z krajów OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju). Odbywa się ono cyklicznie - co 3 lata od 2000 roku. Z każdego kraju bierze w nich udział wytypowana uprzednio reprezentatywna próba 15-latków (pozwala ona w przybliżeniu opisać umiejętności wszystkich uczniów na tym etapie kształcenia w danym kraju).

Reklama

Polska w rankingu plasuje na dobrych miejscach. W skali Europy, na 26 krajów, które brały udział w badaniu - zajmujemy kolejno piąte (umiejętność czytania i interpretacji), szóste (matematyka) i dziesiąte (rozumowanie w naukach przyrodniczych) miejsce. W skali światowej - czyli na 72 państwa, które brały udział w badaniu - plasowaliśmy się kolejno na pozycjach: 13. (umiejętność czytania i interpretacji), 18. (matematyka), 22. (nauki przyrodnicze).

Znajdujemy się więc zdecydowanie powyżej średniej krajów OECD, ale w porównaniu do badania z roku 2012 - kiedy byliśmy w ścisłej czołówce państw Europy - najnowsza edycja pokazała, że wypadliśmy gorzej.

- Wpływ na to, mogła mieć zmiana metody przeprowadzania testów, w poprzednich edycjach miały one formę papierową, PISA 2015 zrealizowano z użyciem komputerów, z zupełnie innymi rodzajami zadań - diagnozuje w rozmowie z Interią dr Michał Sitek, wiceprezes Instytutu Badań Edukacyjnych. To właśnie IBE badał umiejętności uczniów, które zaprezentowano w raporcie.

Wskazuje jednak, że nie jesteśmy odosobnionym przypadkiem. Wśród większości krajów osiągających dobre rezultaty wyniki pogorszyły się.  - Jednak ogólny trend w przypadku Polski jest pozytywny - dodaje.

Dobrym sygnałem płynącym z analizy badań PISA jest fakt, że zmiany jakie na przestrzeni 15 lat dokonały się w polskiej edukacji (od czasu pierwszego badania) pomogły uczniom o najniższym kapitale społecznym - czyli tym pochodzącym z rodzin uboższych. - To dowód, że w ostatnich latach zmniejszyły się różnice między uczniami - tłumaczy.

Najważniejsze, co dzieje się w klasie

Czy coraz lepsze wyniki Polaków to zasługa gimnazjów i wprowadzonego w nich modelu kształcenia?

Zdaniem mojego rozmówcy pozytywna tendencja to splot bardzo wielu czynników. - Struktura szkół oczywiście mogła mieć tu pewne znaczenie, ale najważniejsze jest to, co dzieje się w klasie i jakie wymagania stawiamy uczniom. W ostatnich 10 latach mocno postawiliśmy na elementy bliskie badaniu PISA - czyli umiejętność czytania i interpretacji, na maturze z matematyki pojawił się dowód, jako jedno z zadań - wylicza.

- Postawiliśmy również na umiejętność planowania doświadczeń, eksperymentowanie, myślenie krytyczne. Ważne, by utrzymać ten kierunek - dodaje.

Kto będzie za to odpowiedzialny? - To będzie wypadkowa tego, co zostanie zawarte w podstawie programowej, co pojawi się w podręcznikach. No i tego, jak nauczyciele będą pracować na lekcjach - kwituje.

Zapamiętajmy te badania

Politycy nie są już skłonni do tak wyważonych refleksji nad najnowszym raportem. W zależności od tego, która strona sporu wypowiada się w sprawie, wnioski są odmienne. 

PO na kilka godzin po opublikowaniu wyników PISA 2015 zwołała konferencję prasową z udziałem dwóch byłych minister edukacji - Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Krystyny Szumilas i eksperta z Evidence Institute.

"Polska jest jedynym krajem - być może dołączy do nas Bułgaria osiągająca olbrzymi wzrost - który na przestrzeni lat przeskoczył z poziomu poniżej średniej OECD, z końca - do grona liderów" - stwierdził. Mówił również o ciągłym wzroście - jeśli chodzi o wyrównywanie szans edukacyjnych w Polsce, na co raport PISA zwrócił uwagę.

"Słyszymy, że reforma pani Zalewskiej ma wyrównać szanse edukacyjne, bo gimnazja tych szans nie wyrównywały" - zaczęła tuż po ekspercie  Krystyna Szumilas. Powołując się na badania PISA, wskazała, że gimnazja spełniły tę rolę. Uczniowie, którzy w starym systemie trafiliby do zawodówek, o rok dłużej pobierają ogólne wykształcenie w gimnazjach i osiągają lepsze wyniki.

"Zapamiętajmy sobie te wyniki PISA, dlatego, że z dużym prawdopodobieństwem, one odejdą do przeszłości i za kilka lat - z wielkim sentymentem - będziemy wspominać, jak dobrze wypadaliśmy w badaniu kompetencji 15-latków" - zawyrokowała na koniec Joanna Kluzik-Rostkowska.

"Trudno mówić o sukcesie"

Tymczasem nieco wcześniej, podczas konferencji prasowej w MEN wiceminister edukacji Maciej Kopeć zupełnie inaczej rozłożył akcenty, zaznaczając już na wstępie, że wyniki powinny stać się przedmiotem dokładnej analizy. Przyznał, że choć plasujemy się powyżej średniej krajów OECD, trudno mówić o sukcesie.

"Widzimy, że nastąpił wyraźny spadek, ale nie będziemy tego używać jako kluczowego argumentu dla polityki" - zaznaczył.

I można rzecz, że słusznie, bo byłby to argument łatwy do obalenia, bo jak przyznał sam wiceminister, trend dotyczący polskiej edukacji jest pozytywny. W toczącej się w ciągu roku dyskusji nad zmianami, jakie w związku z reformą nastąpią, badania PISA były dla strony rządowej zupełnie nieprzekonującym argumentem. Za 3 lata poznamy kolejny raport. Jeśli polscy uczniowie wypadną słabiej, PO powie "a nie mówiliśmy?". Pytanie, czy jeśli wynik wskaże na tendencję odwrotną i Polska wypadnie dobrze, MEN nie zechce uznać raportu za potwierdzenie słuszności reform?

Więcej na temat wyników PISA 2015 pisaliśmy tutaj

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje